TA STRONA UŻYWA COOKIES...


Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim systemie.
Więcej informacji w naszej "polityce prywatności"
  • labelworld
  • dizajn
  • wnętrza
  • architektura
  • sztuka
  • moda
  • wywiad
  • lifestyle
  • wydarzenia

NAJNOWSZE

  • Najpiękniejsze wnętrza w albumie &Living!

    Najpiękniejsze wnętrza w albumie &Living!

  • Dizajn pod choinkę: książki

    Dizajn pod choinkę: książki

  • Album &Living Kids - najpiękniejsze wnętrza dla dzieci

    Album &Living Kids - najpiękniejsze wnętrza dla dzieci

  • LABEL #22 już w sklepach! Projektujemy doświadczenia!

    LABEL #22 już w sklepach! Projektujemy doświadczenia!

  • Kreatywne rodzeństwa w dizajnie w nowym numerze LABEL

    Kreatywne rodzeństwa w dizajnie w nowym numerze LABEL

NAJNOWSZE

  • Wiosna w BoConcept inspirowana naturą

    Wiosna w BoConcept inspirowana naturą

  • IKEA prezentuje sofę zaprojektowaną przez Toma Dixona

    IKEA prezentuje sofę zaprojektowaną przez Toma Dixona

  • LOVE – intelligently gramofon, który was zaskoczy

    LOVE – intelligently gramofon, który was zaskoczy

  • Piękne przyrządy do ćwiczeń

    Piękne przyrządy do ćwiczeń

  • Dizajn dla dzieci: Zabawki, które pomogą rozwinąć kreatywność

    Dizajn dla dzieci: Zabawki, które pomogą rozwinąć kreatywność

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Madryt według Jaimego Hayóna

    Madryt według Jaimego Hayóna

  • Retro w Londynie

    Retro w Londynie

  • Ciemne wnętrza w odpowiedzi na mroczne czasy

    Ciemne wnętrza w odpowiedzi na mroczne czasy

  • Podwodna kolacja nie dla amatorów

    Podwodna kolacja nie dla amatorów

  • Raj dla moli książkowych w centrum Meksyku

    Raj dla moli książkowych w centrum Meksyku

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Wieżowiec od Zaha Hadid Architects

    Wieżowiec od Zaha Hadid Architects

  • Do sauny z książką

    Do sauny z książką

  • Mondrian na ulicach Hagi

    Mondrian na ulicach Hagi

  • Polska realizacja  jednym z pięciu najlepszych budynków Europy!

    Polska realizacja jednym z pięciu najlepszych budynków Europy!

  • Chińskie miasta widma

    Chińskie miasta widma

NAJNOWSZE

  • Poniedziałki z polskim dizajnem: YAS Young Art Store

    Poniedziałki z polskim dizajnem: YAS Young Art Store

  • Nowa instalacja COS w Mediolanie

    Nowa instalacja COS w Mediolanie

  • W-Arte! Open Art Space, czyli autorski projekt Romy Gąsiorowskiej

    W-Arte! Open Art Space, czyli autorski projekt Romy Gąsiorowskiej

  • Aukcja Młodej Sztuki w DESA Unicum

    Aukcja Młodej Sztuki w DESA Unicum

  • Kurierzy Fedex pomogli stworzyć serię rzeźb

    Kurierzy Fedex pomogli stworzyć serię rzeźb

NAJNOWSZE

  • Nowa instalacja COS w Mediolanie

    Nowa instalacja COS w Mediolanie

  • Aleksandra Woroniecka szefową mody paryskiego Vogue!

    Aleksandra Woroniecka szefową mody paryskiego Vogue!

  • LOVE - odlotowa linia biżuterii ORSKA

    LOVE - odlotowa linia biżuterii ORSKA

  • Torba z przekazem

    Torba z przekazem

  • Wiosenna kolekcja &Other Stories

    Wiosenna kolekcja &Other Stories

NAJNOWSZE

  • Na własnych zasadach

    Na własnych zasadach

  • Dotykowy ekran w MacBooku

    Dotykowy ekran w MacBooku

  • Lokalny: poskładaj sobie miasto!

    Lokalny: poskładaj sobie miasto!

  • Pokusa nieśmiertelności - identyfikacja festiwalu Przemiany

    Pokusa nieśmiertelności - identyfikacja festiwalu Przemiany

  • Z miłości do polskiego wzornictwa

    Z miłości do polskiego wzornictwa

NAJNOWSZE

  • Syrena powraca w elektrycznej wersji

    Syrena powraca w elektrycznej wersji

  • Wiosna w BoConcept inspirowana naturą

    Wiosna w BoConcept inspirowana naturą

  • Mercedes-Benz podbija przestworza

    Mercedes-Benz podbija przestworza

  • Podwodna kolacja nie dla amatorów

    Podwodna kolacja nie dla amatorów

  • LOVE – intelligently gramofon, który was zaskoczy

    LOVE – intelligently gramofon, który was zaskoczy

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Przez fotografię do pomocy starszym

    Przez fotografię do pomocy starszym

  • Muzeum IKEA odpowiada na pytanie, czym jest dla nas dom

    Muzeum IKEA odpowiada na pytanie, czym jest dla nas dom

  • Super Sale w Super Salonie - nasz wybór

    Super Sale w Super Salonie - nasz wybór

  • Ilustratorzy w Pies Czy Suka: INFOSTORY Magdy Małczyńskiej-Umedy

    Ilustratorzy w Pies Czy Suka: INFOSTORY Magdy Małczyńskiej-Umedy

  • „Padół Warszawski”, wernisaż wystawy sitodruków Michała Polaczka

    „Padół Warszawski”, wernisaż wystawy sitodruków Michała Polaczka

  • fot. Michał Korta
    fot. Michał Korta

źródło: materiały prasowe

Zdjęcia na pełnym ekranie

,,Chyba zacznę projektować nieładne książki…”

Niedawno wydali sześćdziesiątą już publikację – esej ,,24/7”. Wśród wydawanych przez nich autorów znaleźli się chociażby Deyan Sudijc, Rem Koolhaas czy też Filip Springer. ,,Karakter” to z pewnością jedno z najciekawszych, polskich wydawnictw, a my rozmawiamy z jednym z jego założycieli – Przemysławem Dębowskim.


LABEL Magazine: Skąd pomysł na ,,Karakter”?

Przemysław Dębowski: Wszyscy – a jest nas trójka: Małgosia Szczurek, Magda Dębowska i ja – pracowaliśmy wcześniej w wydawnictwie ,,Znak”. Tam się poznaliśmy, choć każde nas pracowało w innym dziale: Małgosia była szefową działu literackiego i zastępcą redaktora naczelnego, Magda zajmowała się obsługą prawną, a ja z kolei wyszukiwałem tytuły, a potem projektowałem oprawę graficzną książek. I każde z nas w pewnym momencie ze ,,Znaku” odeszło: dobrze wiedzieliśmy, co chcemy wydawać (fascynowała nas wtedy nieodkryta proza z mniej znanych obszarów świata) i było oczywiste, że jeśli mieliśmy spełnić swoje ambicje, to mogliśmy to zrobić tylko na własną rękę. Toteż gdy tylko wszyscy byliśmy wolni, postanowiliśmy wziąć się do roboty i nie był to nawet jakoś szczególnie dramatyczny moment. Nie mamy mitu założycielskiego niczym z „Ziemi obiecanej” (ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic, więc możemy zrobić wszystko – choć to akurat się zgadza!). Po prostu: mieliśmy marzenia, mieliśmy odłożone jakieś skromne pieniądze, mieliśmy doświadczenie – więc wydawało się nam zupełnie naturalne, że w to wchodzimy, że zakładamy wydawnictwo.

LM: Niedawno wydaliście sześćdziesiątą już publikację esej ,,24/7”. Która spośród tych sześćdziesięciu publikacji była najtrudniejsza w przygotowaniu? Dlaczego?

PD: Na początku działalności naszego wydawnictwa (a założyliśmy je w 2008 roku) każda książka to było „być albo nie być”. Stać nas było tylko na wydanie dwóch tytułów na początek. W kolejnym roku było ich cztery. Potem pięć, teraz wydajemy piętnaście-szesnaście, i na razie taki poziom wystarczy. Ale właśnie dlatego, że mieliśmy tak małe finansowe pole manewru, to na początku było najtrudniej. Tym bardziej, że wszystkie zyski inwestowaliśmy, płacić sobie ZUS z ,,Karakteru” zaczęliśmy dopiero po czterech latach, w tym czasie każde z nas pracowało gdzie indziej. Wydawnictwo było działalnością po godzinach. Najtrudniejsze książki były więc te największe, wydawane na początku: ,,PGR. Projektowanie graficzne w Polsce”, i ,,Nie gęsi. Polskie projektowanie graficzne 1919–1949” Piotra Rypsona. 400-500 stronicowe potężne tomy, z setkami (w przypadku książki Rypsona z ponad tysiącem!) ilustracji. Nie mam pojęcia, jak daliśmy radę; chyba się wtedy nad tym nie zastanawialiśmy. Trzeba to było zrobić, więc robiliśmy. I wyszło nam na dobre: wprowadziliśmy dizajn i projektowanie do polskich księgarń. Przed nami tego typu publikacje pojawiały się sporadycznie.

LM: No właśnie, przejdźmy zatem do dizajnu. Nie da się ukryć, że na księgarnianej półce wszystkie pozycje ,,Karakteru” wyróżnia ciekawa oprawa graficzna. Czy rzeczywiście jest tak, że kupujemy książkę po okładce?

PD: Jeżeli pominiemy kwestie merytoryczne: to, czy lubimy autora, czy temat nas interesuje (bo ja mógłbym kupić książkę mojego ulubionego autora nawet w najbardziej obrzydliwej okładce), to pewnie w jakimś stopniu tak, chociaż biorąc pod uwagę rosnącą sprzedaż e-booków – ważnym czynnikiem jest również cena. No, oczywiście staramy się godzić te dwa przeciwstawne wymagania: żeby było ładnie, i żeby było możliwie przystępnie cenowo. Wkurza mnie postrzeganie książek tylko jako obiektów. Jasne, mają dobrze wyglądać. Mają być zrobione porządnie, z możliwie dobrych materiałów: to kwestia rzemieślniczej rzetelności. Dobrze, jeżeli oprawa wizualna jest w jakiś dowcipna; zawsze miło poobcować z produktem, którego twórcy nie uważają swoich odbiorców za przygłupa. Ale z drugiej strony to fetyszyzowanie wyglądu… Ostatnio widziałem w warszawskim butiku rząd naszych książek jako tło dla wyszukanych perfum. Niby fajnie, ale książki to przede wszystkim ich treść, myśl, emocje. Nigdy nie wydaliśmy żadnego tytułu tylko dlatego, żeby był błyskotliwym gadżetem; a jest to teraz bardzo łatwe. Młodzi kreatywni z dużych miast mają dużo kasy na tego typu przyjemności: efektowne wydawnictwa stają się też wyznacznikiem statusu: patrzcie, jaki jestem wyrafinowany, jaki mam dobry smak. Jak tak dalej pójdzie, to chyba zacznę projektować nieładne książki, no bo już bez przesady. Zresztą – wyrazem przesytu i jakimś punktem dojścia jest okładka książki Marcina Wichy „Jak przestałem kochać design”.

LM: Z oczywistych względów, bardzo interesują nas książki artystyczne wydawane przez ,,Karakter”. Wśród Państwa autorów jest chociażby Deyan Sudijc czy też Rem Koolhaas, z Polski Marcin Wicha czy też Filip Springer. Jakie cechy musi mieć interesująca, według Pana, książka o sztuce?

PD: Paradoksalnie temat chyba nie jest tak bardzo istotny. Można za punkt wyjścia obrać sobie jakiegoś mało znanego, zapomnianego niemal doszczętnie artystę z niewielkim zachowanym dorobkiem – a dzięki talentowi pisarskiemu można z jego życia i doświadczeń ulepić fascynującą opowieść o czymś większym, ważniejszym, powszechnym – jak było to w przypadku ,,Zaczynu” Filipa Springera. No więc: przede wszystkim sprawne pióro. To jest warunek niezbędny, znamy sporo wartościowych treściowo książek, których się nie da czytać. Ważna jest też chyba pewna pokora wobec tematu, ale także nieustępliwa dociekliwość autora. I nawet nie przeszkadza, kiedy nie jest on obiektywny!

LM: Często w mediach mówi się o końcu epoki papieru, coraz więcej jest e-wydań, e-boooków itp. Czy zgodzi się Pan z tezą, że czas dominacji papieru dobiegł końca?

PD: E tam. Sam czytam e-booki, bo są tanie i mogę je mieć natychmiast. Ale tak samo czytam książki papierowe, bywa, że tytuły, które najpierw przeczytałem na Kindle’u kupuję drugi raz – już w wersji tradycyjnej. Myślę, że sporo literatury jednorazowej i powszechnej zdobędzie swoje miejsce w postaci e-booków. Ale papier nie zniknie, bo ludzie lubią się otaczać przedmiotami.

LM: Czy bycie wydawcą w Polsce jest trudne? Jak ocenia Pan sytuację niezależnych wydawnictw na polskim rynku?

PD: Nie wiem. Trudno generalizować. Z jednej strony mamy największą ilość wydawnictw w Europie, z drugiej – ledwie niewielki procent z nich publikuje regularnie, a czytelnictwo w Polsce należy do najniższych w Europie. Polacy po prostu nie mają w zwyczaju czytać książek. To nie żadne użalanie się, to fakt. Kiedy idziemy na imieniny, to w prezencie kupujemy kwiaty za trzy dychy, a ta sama kwota przeznaczona na książkę wydaje się nam zaporowa. Rynek jest więc bardzo płytki. Jedna spółdzielnia mleczarska w Polsce ma większe obroty niż cały krajowy sektor wydawniczy razem wzięty. A z drugiej strony: nie jest tak źle, skoro naszych niszowych (do tej pory) powieści sprzedajemy po parę tysięcy egzemplarzy, skoro drogiej książki Filipa Springera o peerelowskiej architekturze zrobiliśmy do tej pory już pięć dodruków, skoro trudne eseje Susan Sontag regularnie znikają z księgarń. Znaleźliśmy swoje miejsce i wiemy, że czytelnicy naszych książek – ambitnych, nie najtańszych, czasami skierowanych do specjalistów – istnieją, i że jest ich tylu, że od siedmiu lat wciąż się rozwijamy, i bez niczyjej pomocy i żadnego wsparcia z zewnątrz – stworzyliśmy firmę, zatrudniamy niesamowitą ekipę i robimy wartościowe rzeczy. Pewnie gdybyśmy wydawali rzeczy pod publiczkę, to byłoby nam trudniej, bo konkurencja jest tu nieporównanie większa.

LM: Jakie są Pana wydawnicze marzenia? Czego życzyć Państwu w najbliższym czasie?

PD: Ha, nie chciałbym zapeszać, więc zmilczę , jeżeli chodzi o marzenia. Jednym mogę się podzielić – chcielibyśmy jak najszybciej wydać kolejną książkę Piotra Rypsona (ciągle nad nią pracuje) – o polskim rynku wydawniczym tuż po wojnie, to czas nieokiełznanego kapitalizmu i wielkich ideologicznych napięć, aż ciarki przechodzą. Poza tym trzymam kciuki za nasz przyszłoroczny wielki projekt z Filipem Springerem, czyli ,,Miasto Archipelag”, gdzie opiszemy i pokażemy życie w byłych miastach wojewódzkich. A jeżeli chodzi o samo wydawnictwo… Chciałbym już nie musieć tyle pracować i po cichu marzę o czterodniowym tygodniu pracy. Może kiedyś do tego dojdziemy!


/Justyna Ciurzyńska

siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage    PL EN