TA STRONA UŻYWA COOKIES...


Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim systemie.
Więcej informacji w naszej "polityce prywatności"
  • labelworld
  • dizajn
  • wnętrza
  • architektura
  • sztuka
  • moda
  • wywiad
  • lifestyle
  • wydarzenia

NAJNOWSZE

  • Najpiękniejsze wnętrza w albumie &Living!

    Najpiękniejsze wnętrza w albumie &Living!

  • Dizajn pod choinkę: książki

    Dizajn pod choinkę: książki

  • Album &Living Kids - najpiękniejsze wnętrza dla dzieci

    Album &Living Kids - najpiękniejsze wnętrza dla dzieci

  • LABEL #22 już w sklepach! Projektujemy doświadczenia!

    LABEL #22 już w sklepach! Projektujemy doświadczenia!

  • Kreatywne rodzeństwa w dizajnie w nowym numerze LABEL

    Kreatywne rodzeństwa w dizajnie w nowym numerze LABEL

NAJNOWSZE

  • Azjatyckie inspiracje w IKEA

    Azjatyckie inspiracje w IKEA

  • Skandynawski modernizm od Menu

    Skandynawski modernizm od Menu

  • Koniec słynnego herbu Juventusu Turyn

    Koniec słynnego herbu Juventusu Turyn

  • Dizajn+kuchnia: Smakowite wzory z Instagrama

    Dizajn+kuchnia: Smakowite wzory z Instagrama

  • Inspirujący branding polskiej marki od Lange&Lange

    Inspirujący branding polskiej marki od Lange&Lange

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Hotel na drzewie

    Hotel na drzewie

  • Warszawskie koktajl bary, które was zachwycą

    Warszawskie koktajl bary, które was zachwycą

  • Dizajn dla dzieci: Interaktywny „Świat Bajki” powstaje w Bielsku Białej!

    Dizajn dla dzieci: Interaktywny „Świat Bajki” powstaje w Bielsku Białej!

  • Wyjątkowa apteka

    Wyjątkowa apteka

  • Business Link Nowa Zebra - pierwsze butikowe biura coworkingowe

    Business Link Nowa Zebra - pierwsze butikowe biura coworkingowe

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Wybierz ikonę architektury do zestawu LEGO

    Wybierz ikonę architektury do zestawu LEGO

  • Nowa odsłona Muzeum Warszawy

    Nowa odsłona Muzeum Warszawy

  • Miedziana kaplica

    Miedziana kaplica

  • Arka Koniecznego najlepszym domem świata według magazynu Wallpaper*!

    Arka Koniecznego najlepszym domem świata według magazynu Wallpaper*!

  • Varso już w budowie! Tak będzie wyglądał nowy najwyższy wieżowiec

    Varso już w budowie! Tak będzie wyglądał nowy najwyższy wieżowiec

NAJNOWSZE

  • Kurierzy Fedex pomogli stworzyć serię rzeźb

    Kurierzy Fedex pomogli stworzyć serię rzeźb

  • Bitwa o najbardziej różowy róż świata

    Bitwa o najbardziej różowy róż świata

  • Artyści zmieniają wrocławskie podwórka

    Artyści zmieniają wrocławskie podwórka

  • Wrocławski Pawilon sztuki

    Wrocławski Pawilon sztuki

  • Kalendarz Pirelli 2017

    Kalendarz Pirelli 2017

NAJNOWSZE

  • Louis Vuitton x Supreme!

    Louis Vuitton x Supreme!

  • Brytyjska moda przeciw dyskryminacji Polaków

    Brytyjska moda przeciw dyskryminacji Polaków

  • Nietypowa kreacja Solange

    Nietypowa kreacja Solange

  • Topshop wycofuje się z Polski

    Topshop wycofuje się z Polski

  • Disco Zara

    Disco Zara

NAJNOWSZE

  • Na własnych zasadach

    Na własnych zasadach

  • Dotykowy ekran w MacBooku

    Dotykowy ekran w MacBooku

  • Lokalny: poskładaj sobie miasto!

    Lokalny: poskładaj sobie miasto!

  • Pokusa nieśmiertelności - identyfikacja festiwalu Przemiany

    Pokusa nieśmiertelności - identyfikacja festiwalu Przemiany

  • Z miłości do polskiego wzornictwa

    Z miłości do polskiego wzornictwa

NAJNOWSZE

  • Wybierz ikonę architektury do zestawu LEGO

    Wybierz ikonę architektury do zestawu LEGO

  • Louis Vuitton x Supreme!

    Louis Vuitton x Supreme!

  • Restauracja, w której w każdym daniu jest awokado

    Restauracja, w której w każdym daniu jest awokado

  • Warszawskie koktajl bary, które was zachwycą

    Warszawskie koktajl bary, które was zachwycą

  • Yolocaust

    Yolocaust

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Nowa odsłona Muzeum Warszawy

    Nowa odsłona Muzeum Warszawy

  • Burakowska 14 - nowe warszawskie miejsce na tańce i jedzenie!

    Burakowska 14 - nowe warszawskie miejsce na tańce i jedzenie!

  • Targi Mustache pierwszy raz w wersji wyprzedażowej!

    Targi Mustache pierwszy raz w wersji wyprzedażowej!

  • Starość millenialsów, czyli miasto w 2060 roku

    Starość millenialsów, czyli miasto w 2060 roku

  • Sexbomby i wybuchy jądrowe na kolażach Dellfiny Dellert

    Sexbomby i wybuchy jądrowe na kolażach Dellfiny Dellert

  • fot. Michał Korta
    fot. Michał Korta

źródło: materiały prasowe

Zdjęcia na pełnym ekranie

,,Chyba zacznę projektować nieładne książki…”

Niedawno wydali sześćdziesiątą już publikację – esej ,,24/7”. Wśród wydawanych przez nich autorów znaleźli się chociażby Deyan Sudijc, Rem Koolhaas czy też Filip Springer. ,,Karakter” to z pewnością jedno z najciekawszych, polskich wydawnictw, a my rozmawiamy z jednym z jego założycieli – Przemysławem Dębowskim.


LABEL Magazine: Skąd pomysł na ,,Karakter”?

Przemysław Dębowski: Wszyscy – a jest nas trójka: Małgosia Szczurek, Magda Dębowska i ja – pracowaliśmy wcześniej w wydawnictwie ,,Znak”. Tam się poznaliśmy, choć każde nas pracowało w innym dziale: Małgosia była szefową działu literackiego i zastępcą redaktora naczelnego, Magda zajmowała się obsługą prawną, a ja z kolei wyszukiwałem tytuły, a potem projektowałem oprawę graficzną książek. I każde z nas w pewnym momencie ze ,,Znaku” odeszło: dobrze wiedzieliśmy, co chcemy wydawać (fascynowała nas wtedy nieodkryta proza z mniej znanych obszarów świata) i było oczywiste, że jeśli mieliśmy spełnić swoje ambicje, to mogliśmy to zrobić tylko na własną rękę. Toteż gdy tylko wszyscy byliśmy wolni, postanowiliśmy wziąć się do roboty i nie był to nawet jakoś szczególnie dramatyczny moment. Nie mamy mitu założycielskiego niczym z „Ziemi obiecanej” (ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic, więc możemy zrobić wszystko – choć to akurat się zgadza!). Po prostu: mieliśmy marzenia, mieliśmy odłożone jakieś skromne pieniądze, mieliśmy doświadczenie – więc wydawało się nam zupełnie naturalne, że w to wchodzimy, że zakładamy wydawnictwo.

LM: Niedawno wydaliście sześćdziesiątą już publikację esej ,,24/7”. Która spośród tych sześćdziesięciu publikacji była najtrudniejsza w przygotowaniu? Dlaczego?

PD: Na początku działalności naszego wydawnictwa (a założyliśmy je w 2008 roku) każda książka to było „być albo nie być”. Stać nas było tylko na wydanie dwóch tytułów na początek. W kolejnym roku było ich cztery. Potem pięć, teraz wydajemy piętnaście-szesnaście, i na razie taki poziom wystarczy. Ale właśnie dlatego, że mieliśmy tak małe finansowe pole manewru, to na początku było najtrudniej. Tym bardziej, że wszystkie zyski inwestowaliśmy, płacić sobie ZUS z ,,Karakteru” zaczęliśmy dopiero po czterech latach, w tym czasie każde z nas pracowało gdzie indziej. Wydawnictwo było działalnością po godzinach. Najtrudniejsze książki były więc te największe, wydawane na początku: ,,PGR. Projektowanie graficzne w Polsce”, i ,,Nie gęsi. Polskie projektowanie graficzne 1919–1949” Piotra Rypsona. 400-500 stronicowe potężne tomy, z setkami (w przypadku książki Rypsona z ponad tysiącem!) ilustracji. Nie mam pojęcia, jak daliśmy radę; chyba się wtedy nad tym nie zastanawialiśmy. Trzeba to było zrobić, więc robiliśmy. I wyszło nam na dobre: wprowadziliśmy dizajn i projektowanie do polskich księgarń. Przed nami tego typu publikacje pojawiały się sporadycznie.

LM: No właśnie, przejdźmy zatem do dizajnu. Nie da się ukryć, że na księgarnianej półce wszystkie pozycje ,,Karakteru” wyróżnia ciekawa oprawa graficzna. Czy rzeczywiście jest tak, że kupujemy książkę po okładce?

PD: Jeżeli pominiemy kwestie merytoryczne: to, czy lubimy autora, czy temat nas interesuje (bo ja mógłbym kupić książkę mojego ulubionego autora nawet w najbardziej obrzydliwej okładce), to pewnie w jakimś stopniu tak, chociaż biorąc pod uwagę rosnącą sprzedaż e-booków – ważnym czynnikiem jest również cena. No, oczywiście staramy się godzić te dwa przeciwstawne wymagania: żeby było ładnie, i żeby było możliwie przystępnie cenowo. Wkurza mnie postrzeganie książek tylko jako obiektów. Jasne, mają dobrze wyglądać. Mają być zrobione porządnie, z możliwie dobrych materiałów: to kwestia rzemieślniczej rzetelności. Dobrze, jeżeli oprawa wizualna jest w jakiś dowcipna; zawsze miło poobcować z produktem, którego twórcy nie uważają swoich odbiorców za przygłupa. Ale z drugiej strony to fetyszyzowanie wyglądu… Ostatnio widziałem w warszawskim butiku rząd naszych książek jako tło dla wyszukanych perfum. Niby fajnie, ale książki to przede wszystkim ich treść, myśl, emocje. Nigdy nie wydaliśmy żadnego tytułu tylko dlatego, żeby był błyskotliwym gadżetem; a jest to teraz bardzo łatwe. Młodzi kreatywni z dużych miast mają dużo kasy na tego typu przyjemności: efektowne wydawnictwa stają się też wyznacznikiem statusu: patrzcie, jaki jestem wyrafinowany, jaki mam dobry smak. Jak tak dalej pójdzie, to chyba zacznę projektować nieładne książki, no bo już bez przesady. Zresztą – wyrazem przesytu i jakimś punktem dojścia jest okładka książki Marcina Wichy „Jak przestałem kochać design”.

LM: Z oczywistych względów, bardzo interesują nas książki artystyczne wydawane przez ,,Karakter”. Wśród Państwa autorów jest chociażby Deyan Sudijc czy też Rem Koolhaas, z Polski Marcin Wicha czy też Filip Springer. Jakie cechy musi mieć interesująca, według Pana, książka o sztuce?

PD: Paradoksalnie temat chyba nie jest tak bardzo istotny. Można za punkt wyjścia obrać sobie jakiegoś mało znanego, zapomnianego niemal doszczętnie artystę z niewielkim zachowanym dorobkiem – a dzięki talentowi pisarskiemu można z jego życia i doświadczeń ulepić fascynującą opowieść o czymś większym, ważniejszym, powszechnym – jak było to w przypadku ,,Zaczynu” Filipa Springera. No więc: przede wszystkim sprawne pióro. To jest warunek niezbędny, znamy sporo wartościowych treściowo książek, których się nie da czytać. Ważna jest też chyba pewna pokora wobec tematu, ale także nieustępliwa dociekliwość autora. I nawet nie przeszkadza, kiedy nie jest on obiektywny!

LM: Często w mediach mówi się o końcu epoki papieru, coraz więcej jest e-wydań, e-boooków itp. Czy zgodzi się Pan z tezą, że czas dominacji papieru dobiegł końca?

PD: E tam. Sam czytam e-booki, bo są tanie i mogę je mieć natychmiast. Ale tak samo czytam książki papierowe, bywa, że tytuły, które najpierw przeczytałem na Kindle’u kupuję drugi raz – już w wersji tradycyjnej. Myślę, że sporo literatury jednorazowej i powszechnej zdobędzie swoje miejsce w postaci e-booków. Ale papier nie zniknie, bo ludzie lubią się otaczać przedmiotami.

LM: Czy bycie wydawcą w Polsce jest trudne? Jak ocenia Pan sytuację niezależnych wydawnictw na polskim rynku?

PD: Nie wiem. Trudno generalizować. Z jednej strony mamy największą ilość wydawnictw w Europie, z drugiej – ledwie niewielki procent z nich publikuje regularnie, a czytelnictwo w Polsce należy do najniższych w Europie. Polacy po prostu nie mają w zwyczaju czytać książek. To nie żadne użalanie się, to fakt. Kiedy idziemy na imieniny, to w prezencie kupujemy kwiaty za trzy dychy, a ta sama kwota przeznaczona na książkę wydaje się nam zaporowa. Rynek jest więc bardzo płytki. Jedna spółdzielnia mleczarska w Polsce ma większe obroty niż cały krajowy sektor wydawniczy razem wzięty. A z drugiej strony: nie jest tak źle, skoro naszych niszowych (do tej pory) powieści sprzedajemy po parę tysięcy egzemplarzy, skoro drogiej książki Filipa Springera o peerelowskiej architekturze zrobiliśmy do tej pory już pięć dodruków, skoro trudne eseje Susan Sontag regularnie znikają z księgarń. Znaleźliśmy swoje miejsce i wiemy, że czytelnicy naszych książek – ambitnych, nie najtańszych, czasami skierowanych do specjalistów – istnieją, i że jest ich tylu, że od siedmiu lat wciąż się rozwijamy, i bez niczyjej pomocy i żadnego wsparcia z zewnątrz – stworzyliśmy firmę, zatrudniamy niesamowitą ekipę i robimy wartościowe rzeczy. Pewnie gdybyśmy wydawali rzeczy pod publiczkę, to byłoby nam trudniej, bo konkurencja jest tu nieporównanie większa.

LM: Jakie są Pana wydawnicze marzenia? Czego życzyć Państwu w najbliższym czasie?

PD: Ha, nie chciałbym zapeszać, więc zmilczę , jeżeli chodzi o marzenia. Jednym mogę się podzielić – chcielibyśmy jak najszybciej wydać kolejną książkę Piotra Rypsona (ciągle nad nią pracuje) – o polskim rynku wydawniczym tuż po wojnie, to czas nieokiełznanego kapitalizmu i wielkich ideologicznych napięć, aż ciarki przechodzą. Poza tym trzymam kciuki za nasz przyszłoroczny wielki projekt z Filipem Springerem, czyli ,,Miasto Archipelag”, gdzie opiszemy i pokażemy życie w byłych miastach wojewódzkich. A jeżeli chodzi o samo wydawnictwo… Chciałbym już nie musieć tyle pracować i po cichu marzę o czterodniowym tygodniu pracy. Może kiedyś do tego dojdziemy!


/Justyna Ciurzyńska

siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage    PL EN