TA STRONA UŻYWA COOKIES...


Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim systemie.
Więcej informacji w naszej "polityce prywatności"
  • labelworld
  • dizajn
  • wnętrza
  • architektura
  • sztuka
  • moda
  • wywiad
  • lifestyle
  • wydarzenia

NAJNOWSZE

  • LABEL #31. Wybieraj świadomie!

    LABEL #31. Wybieraj świadomie!

  • Szaleństwo kolorów w albumie &Living!

    Szaleństwo kolorów w albumie &Living!

  • LABEL #30. Po pierwsze pasja!

    LABEL #30. Po pierwsze pasja!

  • Jak mieszkają mężczyźni? Męskie wnętrza w najnowszym albumie &Living!

    Jak mieszkają mężczyźni? Męskie wnętrza w najnowszym albumie &Living!

  • Majówka pachnie niższymi cenami! Tylko teraz album w cenie 79zł! Przesyłka GRATIS!

    Majówka pachnie niższymi cenami! Tylko teraz album w cenie 79zł! Przesyłka GRATIS!

NAJNOWSZE

  • Przypadkowa ceramika

    Przypadkowa ceramika

  • Kafle niczym z Tulum

    Kafle niczym z Tulum

  • Oryginalny materac w kształcie trumny

    Oryginalny materac w kształcie trumny

  • Niezwykła kolekcja służąca do lepienia pierogów

    Niezwykła kolekcja służąca do lepienia pierogów

  • Ceramika z papieru toaletowego

    Ceramika z papieru toaletowego

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Dom w Rambouillet

    Dom w Rambouillet

  • Domek na plaży w skandynawskim stylu

    Domek na plaży w skandynawskim stylu

  • Kup meble z mieszkania z Airbnb

    Kup meble z mieszkania z Airbnb

  • 40 metrów z zabytkowym piecem

    40 metrów z zabytkowym piecem

  • Kolory Hockneya

    Kolory Hockneya

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Pola Mokotowskie przejdą prawdziwą metamorfozę

    Pola Mokotowskie przejdą prawdziwą metamorfozę

  • Niezwykły hotel na islandzkiej lagunie

    Niezwykły hotel na islandzkiej lagunie

  • Zielone centrum handlowe w Warszawie

    Zielone centrum handlowe w Warszawie

  • Chiński hotel na łodziach

    Chiński hotel na łodziach

  • Minimalistyczna kaplica bez elektryczności

    Minimalistyczna kaplica bez elektryczności

NAJNOWSZE

  • Portrety inspirowane kubizmem

    Portrety inspirowane kubizmem

  • Banksy stworzył nowe graffiti w Paryżu

    Banksy stworzył nowe graffiti w Paryżu

  • Warszawski plac przy Chmielnej zmieni się w deptak

    Warszawski plac przy Chmielnej zmieni się w deptak

  • Tęcza ma powrócić na Plac Zbawiciela

    Tęcza ma powrócić na Plac Zbawiciela

  • Iluzja na muralu

    Iluzja na muralu

NAJNOWSZE

  • Primark otworzy sklepy w Polsce

    Primark otworzy sklepy w Polsce

  • Ekologiczne majtki, które możesz nosić przez kilka tygodni

    Ekologiczne majtki, które możesz nosić przez kilka tygodni

  • W La Muralla Roja

    W La Muralla Roja

  • Polska moda:  nowa etyczna marka imprm

    Polska moda: nowa etyczna marka imprm

  • Aplikacja do rozpoznawania podróbek

    Aplikacja do rozpoznawania podróbek

NAJNOWSZE

  • Ikony polskiego designu powracają!

    Ikony polskiego designu powracają!

  • Vision Mercedes-Maybach 6 Cabriolet

    Vision Mercedes-Maybach 6 Cabriolet

  • Poznańska firma tworzy dom inteligenty

    Poznańska firma tworzy dom inteligenty

  • Leginsy, które sprawdzą czy dobrze ćwiczysz

    Leginsy, które sprawdzą czy dobrze ćwiczysz

  • Słomka i lakier, które pomogą wykryć tabletkę gwałtu

    Słomka i lakier, które pomogą wykryć tabletkę gwałtu

NAJNOWSZE

  • Pola Mokotowskie przejdą prawdziwą metamorfozę

    Pola Mokotowskie przejdą prawdziwą metamorfozę

  • Uśmiech się nie starzeje

    Uśmiech się nie starzeje

  • W La Muralla Roja

    W La Muralla Roja

  • W świecie portretu

    W świecie portretu

  • Drzemka na mieście

    Drzemka na mieście

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Kino Letnie na placu Europejskim powraca w nowej odsłonie

    Kino Letnie na placu Europejskim powraca w nowej odsłonie

  • RUN FOR THE OCEANS - Adidas z Parley walczy o czyste oceany!

    RUN FOR THE OCEANS - Adidas z Parley walczy o czyste oceany!

  • Konkurs na projekt grafiki dla trybu Ambient w QLED TV

    Konkurs na projekt grafiki dla trybu Ambient w QLED TV

  • MANUBA od pomorskich rzemieślników!

    MANUBA od pomorskich rzemieślników!

  • Zapisz się w historii designu… na porcelanie!

    Zapisz się w historii designu… na porcelanie!

Zdjęcia na pełnym ekranie

The Whole Elements

Debiut jej nowej marki nie obył się bez echa, najpierw podbiła mediolański Design Week, a teraz wraca z Nowego Jorku, gdzie jej prace były pokazywane podczas festiwalu „Wanted”. Nie boi się trudnych wyzwań, często idzie pod prąd. W czasach produkcji przemysłowej, ona sama wykonuje swoje meble, od zrobienia płyty po przykręcenie ostatniej śrubki. Gdy wszyscy wyprowadzają się do stolicy, ona powróciła w swoje rodzinne strony - tajemnicze Góry Świętokrzyskie, które zainspirowały ją do sięgnięcia do ludowej tradycji tego rejonu. Z pasją opowiada o duchowości, tajemniczych kamieniach i ludowych wierzeniach. Jak sama mówi jednego dnia jest w swojej wiejskiej pracowni, drugiego na bankiecie w Nowym Jorku. O tym dlaczego właśnie taką drogę wybrała rozmawiamy z Anna Berą - autorką jednego z najciekawszych debiutów ostatnich lat.


LABEL: W Twojej najnowszej kolekcji jedną z głównych inspiracji są Góry Świętokrzyskie. Skąd ten pomysł?

Anna Bera: Tutaj się urodziłam. Później wyjechałam na studia. Dwa lata temu wróciłam, aby założyć pracownię. Z dzieciństwa pamiętam bajki o czarownicach, pamiętam kiedy babcia straszyła mnie Babą Jagą. Mama nie pozwalała mnie i moim siostrom chodzić w południe polną drogą pomiędzy dwoma łanami zboża, żeby nie porwała nas Południca. Kiedy byłam dzieckiem w naszej wsi żyła jeszcze znachorka. W mojej rodzinie krąży opowieść o tym jak wyleczyła mnie z bardzo poważnej choroby. Nie chcę opowiadać szczegółów obrzędu, jaki wtedy wykonała; moi rodzice wolą utrzymywać to w tajemnicy i pewnie nie życzyliby sobie, bym mówiła o tym publicznie. Mogę tylko powiedzieć, że jakiś czas temu natknęłam się w starych podaniach na bardzo podobny opis dawnego pogańskiego obrzędu uzdrawiania. Kiedy o tym opowiadam, wydaje się to nieprawdopodobne, ale wtedy dla nas to było coś zupełnie normalnego. Magia była tutaj zawsze obecna. Nawet w utartych zwyczajach mieszkańców. Oczywiście, kiedy się funkcjonuje w tym środowisku, kiedy ma się perspektywę od środka, nie sposób sobie to uświadomić. Dopiero kiedy po kilkunastu latach wróciłam w świętokrzyskie, pewne fakty stały się dla mnie oczywiste. Uświadomiłam sobie że było coś niezwykłego w moim dzieciństwie i nadal to tutaj odnajduję. Nad moją debiutancką kolekcją „Earth Stone Wood” zaczęła powstawać jeszcze w Warszawie, przed przeprowadzką w świętokrzyskie. Teraz dopiero zaczynam ostrzegać, że ta przeprowadzka miała ogromny wpływ na dalszy rozwój kolekcji. Odnoszę się do kamiennych kręgów kultowych, tak zwanych miejsc mocy zbudowanych z głazów kwarcytowych, na które do dziś można się natknąć w lasach Gór Świętokrzyskich. Odnoszę się także do wierzeń i duchowości dawnych Słowian. W kulturze i obrzędach szukam ukrytego porządku, naturalnego stanu rzeczy. Jednocześnie inspiruję się budową geologiczną skał Gór Świętokrzyskich, które są jednymi z najstarszych gór Europy, a wiec jednymi z najbardziej interesujących pod względem struktury form skalnych. Początkowo przeprowadzka na wieś była wyborem strategicznym. Otwarcie dużego warsztatu stolarskiego tutaj wydawało się dużo prostsze. Mam też łatwiejszy dostęp do drewna, które pochodzi z okolicznych lasów. Z czasem ten region i jego bogactwo kulturowe stały się dla mnie wielka inspiracją. Zawsze podkreślam, że wszystko, co udało mi się wypracować w dość niedługim czasie, prawdopodobnie nie byłoby możliwe, gdybym nadal mieszkała na stałe w Warszawie. Monotonia wiejskiego życia ogranicza bodźce ze świata zewnętrznego, co sprzyja koncentracji. W dużym mieście za dużo się dzieje, jest zbyt wiele pokus, tutaj dopiero mogę się skupić na tym, co dla mnie najważniejsze.

LABEL: Byłaś na mediolańskich Salone del Mobile, jesteś na Design Week w NYC. Jak Ci się udało tego dokonać? niewielu młodych projektantów może się pochwalić debiutem w tak prestiżowych wydarzeniach!

Anna Bera: Przede wszystkim było to możliwe dzięki wsparciu instytucji, Instytutu Adama Mickiewicza w ramach programu Wystawiajmy Się!, Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku, który m.in. zorganizował pobyt mój i mojej fotografki Emilii Oksentowicz w Nowym Jorku, Institute of Design Kielce i Wzgórza Zamkowego, a także Gminy Bieliny oraz Konsulatu Generalnego Rzeczpospolitej Polskiej w Mediolanie i Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli.

Bardzo długo pracowałam nad kolekcją, więc zależało mi na tym, by sprawdzić jaka będzie jej recepcja. Początkowo nawet nie liczyłam na to, że zostanę zaproszona do udziału w tak prestiżowych wydarzeniach, jak Ventura Lambrate podczas Salone del Mobile w Mediolanie i Wanted Design w Nowym Jorku. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, że jednego dnia tnę drewno w stolarni na wsi, ogrzewając ręce przy kozie, a drugiego jestem na cocktail party w Nowym Jorku, gdzie spotykam się z najbardziej wpływowymi osobami z branży. Zanim do tego doszło, muszę przyznać, że przeżyłam najbardziej intensywne miesiące w życiu. „The Whole Elements" to póki co tylko jedna osoba; w mojej firmie i pracowni wszystkim zajmuję się sama, od projektowania, przez ręczne wykonywanie każdego mebla, po sprzedaż, organizację udziału w targach, logistykę, promocję itd. Kiedy zostałam zaproszona na wystawy, najpierw przyszła fala radości, ale zaraz potem pytanie, jak to zorganizować? Miałam dwa miesiące żeby wszystko doprowadzić do skutku, a większość czasu i tak poświęcałam na prace w stolarni. Był to dość szalony okres! Ale nigdy nie nauczyłam się tak wiele, w tak krótkim czasie. Dużo osób wspierało mnie w tym okresie i serdecznie im za to dziękuję! Kiedy zakładałam pracownię, nie uświadamiałam sobie w jak cudownie komfortowej sytuacji się znalazłam. Każdego dnia w spokoju i skupieniu pracowałam nad każdym kolejnym etapem projektu. Liczyłam na to, że po targach wrócę do tego trybu pracy, ale chyba muszę się pogodzić z myślą, że już nigdy nie będzie tak spokojnie [śmiech]. W tej chwili pojawia się coraz więcej zamówień, propozycji współpracy, wystaw. Co oczywiście było moim celem i z czego bardzo się cieszę. Jednak te okoliczności to dla mnie kolejne wielkie wyzwanie. Planuję zmienić organizację studia i firmy, tak by podołać bardzo szybko zmieniającej się sytuacji.

LABEL: A jak wyglądał proces wykonywania mebli? Cięcie drewna pod tak specyficznymi kątami to przecież niełatwe zadanie!

Anna Bera: To prawda, cały proces jest dość skomplikowany. Zarówno projektowanie, przeniesienie formy kamienia na model 3D, prototypownie, opracowywanie technologii i ostatecznie wykonanie gotowego produktu. Każdy mebel jest budowany przeze mnie ręcznie przy użyciu tradycyjnych technik stolarskich. W Nowym Jorku i w Mediolanie to było duże zaskoczenie dla oglądających. Po pierwsze fakt, że jestem zarówno projektantką, jak stolarzem i sama wykonuję swoje projekty. Po drugie, to że mebel nie jest wykonany przy pomocy maszyn sterowanych komputerowo, a w oparciu o tradycyjne stolarstwo. Ponieważ nie korzystam z żadnych półproduktów jak gotowe płyty meblowe, proces wykonania mebla zaczyna się od przygotowania klejonek czyli płyt z klejonych kawałków drewna. Ta część trwa tydzień, w przypadku wykonywania jednego obiektu i jest kluczowa, ponieważ gdyby na tym etapie pojawił się jakiś błąd, a jest wiele momentów w których można się pomylić, mebel, już po wykonaniu i wykończeniu mógłby na przykład pęknąć na całej długości. Czasem okazuje się, że w którymś miejscu klejonka się wygina. Każdy stolarz zna to uczucie. Oczywiście trzeba wtedy wszystko porozcinać, wyszlifować i kleić na nowo. Każdy mebel z kolekcji Earth Stone Wood składa się z 10-ciu poszczególnych ścian połączonych w jedną nieregularną bryłę. Każdą sklejoną płytę szlifuję ręcznie i wycinam kształt ściany. Na tym etapie musiałam zaprojektować własne narzędzia. Ponieważ nie znalazłam ani maszyn ani narzędzi odpowiednich do wycinania kształtów, które jednocześnie wydają się być przypadkowe, a więc nie mają w żadnym miejscu kąta prostego, a z drugiej strony muszą być wycięte z większą precyzją niż zakładają producenci maszyn stolarskich. Później następuje najciekawszy i jednocześnie najbardziej stresujący etap, czyli wycinanie samych krawędzi pod najdziwniejszymi kątami. Tutaj najmniejsza pomyłka, rzędu milimetra może spowodować, że elementy ostatecznie nie będą do siebie pasowały. Zdarzyło mi się, że zwrócił się do mnie doświadczony stolarz z prośbą o polecenie firmy, która jest moim podwykonawcą, co wzbudziło moje wzruszenie, bo oczywiście nie mam podwykonawcy, a pracą w drewnie zajęłam się zaledwie nie całe dwa lata temu. Oczywiście jest mnóstwo rzeczy, które chciałabym poprawić, usprawnić, jednak po ostatnich wystawach odetchnęłam z ulgą. Mimo tego, że sama ciągle dążę do uzyskania coraz lepszej jakości, okazuje się, że oglądający bardzo chwalą poziom wykonania.

LABEL: Oglądając Twoje konceptualne projekty nie mogłam oprzeć się skojarzeniom z magią i transcendencją. Tajemnicze kamienie, ziemia, Góry Świętokrzyskie to przecież też miejsce z tajemniczą energią… Fascynują Cię takie klimaty? Jak połączyć z tym design?

Anna Bera: Chyba zawsze duchowość była dla mnie najbardziej istotną sferą życia, zarówno osobiście, ale także w sztuce. Najczęściej moje prace, zarówno powstające w przestrzeni sztuk wizualnych, jak projekty użytkowe, powstają najpierw w formie pewnych niedookreślonych wizji. “Powstają” to jednak nie jest najtrafniejsze określenie; wierzę, że pewne byty, formy po prostu istnieją już gdzieś, w czasie i przestrzeni. Moim zadaniem jest jedynie powołać je do życia, zobrazować w najprostszej możliwej formie, w najbardziej adekwatny sposób. Interesuje mnie pewna oczywistość istnienia. Jestem przekonana, że pewne figury są uniwersalne, wierzę w świadomość zbiorową. Zatem ujmując rzecz chronologiczne, najpierw staram się uchwycić pewnego rodzaju wyobrażenia, do których mam dostęp, a następnie szukam podobnych motywów, które powtarzają się kulturach i religiach na całym świecie. Kiedy się przyjrzeć pewnym wierzeniom, okazuje się, że pojawiają się w nich jakby gotowe formy przestrzenne. Na przykład w pewnym okresie interesująca wydała mi się sieć Indry. Jest to określenie wywodzące się z buddyzmu obrazujące wierzenie, że wszystko, co istnieje jest postrzegane jako bezkresna sieć brylantów, rozciągająca się na cały wszechświat. I w pewnym sensie jest to gotowa forma przestrzenna, jeśli tylko ktoś podejmie wyzwanie, by taką formę zbudować.

Dlatego od dłuższego czasu inspiruje mnie przede wszystkim przyroda, jako pewne a priori, a więc założony, czy też naturalny stan rzeczy, określam je jako "rzeczy, które po prostu są", a więc nie fenomeny, lecz pewnego rodzaju monumenty. Z tych rzeczy "które po prostu są" kamień, który pojawia się w kilku moich pracach i który stał się inspiracją mojej debiutanckiej kolekcji mebli, wydał mi się najbardziej naturalny, długowieczny, stabilny, monumentalny. Jest czymś co trwa, nie potrzebuje żadnego komentarza, żadnej interpretacji.

Jednocześnie zaczęłam się interesować stosunkiem ludzi do przyrody w kontekście dawnych religii naturalnych. Figura kamienia pojawia się nad wyraz często w wierzeniach ludów indoeropejskich, a także w obrzędach dawnych Słowian z Gór Świętokrzyskich. Na przykład Alatyr to kamień na pustym polu lub na morzu, określany czasem jako axis mundi, środek świata. Istnieje także podanie o tym, że zaraz po powstaniu świata niebo było kamienne, prawdopodobnie było to związane z tym, że w tamtym okresie dużo częściej niż dziś na Ziemię spadały meteoryty. Takie meteoryty były otaczane przez ludzi czcią, jako boskie kamienie, tzw kamienie piorunowe. Stąd także w wielu religiach pojawia się postać boga piorunów, który zrzuca na ziemię kule ognia, na przykład bóg Perun w mitologii słowiańskiej. Zaczęłam badać występowanie kwarcytu w Górach Świętokrzyskich oraz jego użycie w megalitycznych budowlach na ich terenie. Moja pracownia znajduje się pod szczytem Łysej Góry, która była jednym z największych centr kultu pogańskiego w Polsce. Do dziś w lasach tych gór można się natknąć na pradawne kamienne kręgi tzw miejsca mocy związane z obrzędami dawnych Słowian. Opisy dawnych kultów stały się wielką inspiracją dla powstania całej kolekcji.

Myślę, że projektowanie przedmiotów codziennego użytku nie musi być wyzute z duchowego wymiaru. W końcu, dopiero od niedawna przedmioty traktujemy jako chłodne i bezosobowe obiekty i ma to związek z pojawieniem się produkcji przemysłowej. Kiedyś nawet przedmioty codziennego użytku miały duszę, otaczano je czcią, dbano o nie. Również z myślą o tym zdecydowałam się wykonywać moje meble ręcznie, by nadać im bardziej intymny charakter. Zależy mi również na najwyższej jakości, by rzeczy, które wykonuję służyły jak najdłużej. By mogły się stać przedmiotami do których człowiek się przywiązuje, tak jak ja przywiązuję się do nich podczas bardzo długiego procesu ich powstawania.


LABEL: Oglądając Twoje projekty wydaje mi się, że sporo wcześniejszych prac to rzeczy mocno konceptualne. Twój najnowszy brand „The Whole Elements” to z kolei konkretny mebel. Czy z biegiem czasu bardziej skłaniasz się ku projektowaniu przedmiotów?

Anna Bera: Jeśli chodzi o ścieżkę inspiracji, kolekcja „Earth Stone Wood,” którą realizuję pod marką The Whole Elements nie różni się od moich wcześniejszych projektów, które można zaklasyfikować do sztuk wizualnych. W zasadzie pomysł na kolekcję zrodził się na polu sztuk wizualnych i przez jakiś czas tam go rozwijałam. Jednak od dłuższego czasu męczyła mnie efemeryczność moich własnych prac. Myślę, że brakowało mi wymiaru materialnego. Czasem wydaje mi się że, jako młodzi artyści robimy wiele prac cyfrowych, zdjęcia, wideo itd nie w wyniku świadomej decyzji, a nawet nie z tego powodu, że to jest na czasie, czy że uczelnie już nie uczą żadnego innego warsztatu, ale dlatego, że mieszkamy w dużych miastach w małych pokoikach, nie stać mas ani na pracownię, ani na materiały. Nie pozostaje nam nic innego jak całymi dniami dłubać w komputerze, bo taka sztuka nic nas nie kosztuje. Sama chyba poczułam, że znalazłam się w takiej pułapce. Wtedy zdecydowałam, że muszę nadać temu co robię jakiś ciężar, założyć warsztat, kupić maszyny, zacząć pracować fizycznie. Z takiej decyzji trudniej się wycofać, ale to dobrze. Na ogół wychodzę z założenia, że nie ma znaczenia czy wybieram wideo, obiekt kolekcjonerski, czy projektowanie przemysłowe, tak długo, jak długo realizuję własne projekty. Na razie tryb pracy w jakim funkcjonuję przez ostatnie dwa lata jest satysfakcjonujący. Pozwala mi realizować zarówno ambicje artystyczne i intelektualne, jak potrzebę fizycznego kontaktu z materiałem.Tworzę obiekty, które traktuję jak dzieła sztuki, a jednocześnie są to w pełni funkcjonalne meble. To zestawienie jest dla mnie bardzo inspirujące. Ostatecznie być może każdy z nas musi w którymś momencie odkryć paletę swoich narzędzi. Zawsze zajmowały mnie rozmyślania filozoficzne, a ostatnio coraz bardziej metafizyczne, ale jednocześnie mam słabość do matematyki, geometrii i ciągłą potrzebę porządkowania, tworzenia konsekwentnych zwartych i logicznych całości. Myślę, że właśnie z tego zderzenia zrodziła się kolekcja „Earth Stone Wood”, gdzie inspiruję się przyrodą, która sama w sobie jest współistnieniem porządku i chaosu.

LABEL: A czy w Polsce w ogóle jest Twoim zdaniem miejsce na design konceptualny? W wielu polskich Akademiach to pojęcie spychane na margines.

Anna Bera: Nie wiem czym jest design konceptualny. To podobnie, jak w sztuce, trudno już nazywać rzeczy i myślę też, że nie ma takiej potrzeby. Ostatnio widziałam dwa bardzo podobne do siebie projekty. Jeden był pokazywany w galerii sztuki, drugi na targach designu. Te przestrzenie nieustannie się przenikają. Dziś wybór medium nie wiąże się, inaczej niż kiedyś, z wieloletnią nauką warsztatu. Dlatego artyści mogą swobodnie zmieniać pole. Myślę, że w Polsce takie podejście nie jest jeszcze zbyt popularne. Ponieważ zarówno rynek sztuki, jak wzornictwa dopiero się konstytuują. Na takim początkowym etapie zawsze istnieje większa potrzeba wskazywania co jest czym. Myślę, że w polskim wzornictwie nadal dominuje prymat funkcjonalności. Sama czasem czuję się niezręcznie i mam wrażenie łamania tabu, kiedy mówię, że projekt mojej kolekcji wywodzi się z formy, a nie z funkcji. Dlatego zależało mi na tym by pokazać go za granicą, gdzie jest czymś zupełnie normalnym, że artysta zajmuje się równocześnie sztukami wizualnymi i projektowaniem dla przemysłu, a czasem tworzy prace na pograniczu. Myślę, że w polskim wzornictwie przeżywamy teraz etap podobny do zmian gospodarczych i politycznych z lat 90-tych i przełomu wieku. Fascynujemy się produkcją masową i nowinkami technologicznymi. Dążymy do budowy wielkich potężnych firm, zwiększania sprzedaży itd. Kiedy w Polsce mówię, że własnoręcznie wykonuję moje meble, mam wrażenie, że nie jestem traktowana poważnie. W USA natomiast, to automatycznie przenosi mnie na wyższy poziom, bo oferuję unikatowe egzemplarze, które nie są dostępne od ręki, a więc coś ekskluzywnego. Przede wszystkim nie popieram pewnego dążenia do konsolidacji, potrzeby ukonstytuowania jakiegoś typowego dla Polski rodzaju wzornictwa. Myślę, że na obecnym etapie powinniśmy przyglądać się sobie wzajemnie z uwagą i doceniać różnorodność.

LABEL: Kto jest Twoim największych autorytetem? Jakich twórców podziwiasz?

Anna Bera: Jeśli miałabym mówić o innych artystach, to raczej w kontekście ich postaw, nie twórczości. W tym sensie,że choć nie zawsze podobały mi się jej projekty, podziwiałam Zahę Hadid za jej upór, kiedy tak długo prowadziła studio beż żadnych sukcesów. Taka determinacja, wiara, a może nawet jakiś ślepy upór budzi we mnie ogromny szacunek. Podziwiam artystów którzy ciężko pracują. Może to dość oczywiste stwierdzenie, ale myślę, że nie tak oczywista postawa. Jednak przede wszystkim podziwiam artystów którzy sami sobie przyznali wolność i tworzą w zaufaniu do samych siebie. To wymaga największej odwagi. Szczerość zawsze wymaga odwagi.

LABEL: Czy planujesz poszerzenie linii „The Whole Elements” o kolejne meble?

Anna Bera: Mam mnóstwo projektów które czekają na realizację. Większość jest kontynuacją kolekcji „Earth Stone Wood” w mniej lub bardziej dosłownym sensie. Jednak ponieważ muszę dzielić swój czas na wyjazdy, wykonywanie mebli, koordynowanie sprzedaży, ostatnio na projektowanie miałam mało czasu. Po tym intensywnym okresie planuję wrócić do rozpoczętych projektów. Na szczęście praca fizyczna w warsztacie jest dla mnie bardzo inspirująca. Ponieważ wymaga wielkiej precyzji, a więc skupienia, jest w pewnym sensie formą medytacji, która oczyszcza pole, porządkuje myśli, otwiera umysł na niewyobrażalne rzeczy. Od dawna nie miałam dylematu czystej kartki. Pomysły po prostu rozwijają się samoistnie, dojrzewają i są gotowe do realizacji. Jestem na etapie przygotowywania prototypu kolejnej bryły inspirowanej kamieniem, ale o zupełnie innej funkcji. Choć chwilami mam pokusę, by zrealizować projekt, który nie wymaga tak wielkiego nakładu pracy, który byłby lekki i przyjemny, usłyszałam zbyt wiele słów zachęty, by teraz spuścić z tonu. W Nowym Jorku często byłam pytana o to jakie są moje plany, czy mam już inne projekty tego rodzaju, czy są dostępne inne bryły. To daje mi motywację do dalszej pracy nad tym wymagającym projektem.

LABEL: Jakie są Twoje najbliższe plany? Co po Nowym Jorku?

Anna Bera: Prosto z Nowego Jorku część prac jedzie na wystawę zbiorową pod tytułem ROUNDABOUT BALTIC, która odbędzie się kolejno w Malmo, Tallinie i w Muzeum Miasta Gdyni. Pojawiają się już pierwsze zamówienia po targach nowojorskich, więc tym muszę się zająć w pierwszej kolejności. W połowie czerwca wybieram się na targi do Krakowa z moją drugą marką Dzikie Dzieci, którą prowadzę równocześnie z The Whole Elements. Dzikie Dzieci to seria naturalnych drewnianych zabawek sensorycznych dla dzieci, które coraz rzadziej doświadczają kontaktu z przyrodą. Powstają z drewnianych ścinków różnych gatunków rodzimych drzew oraz z kory, patyków, gałązek i korzeni znalezionych w runie leśnym. Po wiosennych targach muszę również rozważyć propozycje współpracy, prowadzę rozmowy z potencjalnymi dystrybutorami w Europie i USA. Kiedy dopnę te sprawy, chciałabym również poszukać sprzedawców w kraju. Świetnie byłoby także pokazać kolekcję Earth Stone Wood w Polsce, choć boję się, że przegapiłam już wszystkie terminy aplikacji na jesienne targi [śmiech].



  • UG
siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage    PL EN