TA STRONA UŻYWA COOKIES...


Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim systemie.
Więcej informacji w naszej "polityce prywatności"
Wystawa LABEL magazine w Muzeum Plakatu w Wilanowie
  • labelworld
  • dizajn
  • wnętrza
  • architektura
  • sztuka
  • moda
  • wywiad
  • lifestyle
  • wydarzenia

NAJNOWSZE

  • Polska rozkochana w retro. Nowy album &Living!

    Polska rozkochana w retro. Nowy album &Living!

  • 100 lat Bauhausu z polskimi ilustratorami

    100 lat Bauhausu z polskimi ilustratorami

  • Wystawa plakatów LABEL Magazine x Bauhaus | PURO Hotel Kraków Kazimierz

    Wystawa plakatów LABEL Magazine x Bauhaus | PURO Hotel Kraków Kazimierz

  • LABEL #37 Świętuj z nami rajskie 7 lat!

    LABEL #37 Świętuj z nami rajskie 7 lat!

  • „W projektowaniu bardzo ważne jest myślenie i chwytający za serce pomysł. Rozmowa z Kasią Stanny

    „W projektowaniu bardzo ważne jest myślenie i chwytający za serce pomysł. Rozmowa z Kasią Stanny

NAJNOWSZE

  • Rolety – komfort i klimat

    Rolety – komfort i klimat

  • Warsaw Home – otwarcie czwartej edycji targów wnętrz już wkrótce

    Warsaw Home – otwarcie czwartej edycji targów wnętrz już wkrótce

  • Okiełznać ogień w kuchni…

    Okiełznać ogień w kuchni…

  • Bezdomne psy na etykietach lemoniady

    Bezdomne psy na etykietach lemoniady

  • Bajtlik zaprojektował narty na Everest

    Bajtlik zaprojektował narty na Everest

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Lodówka szyta na miarę

    Lodówka szyta na miarę

  • Cukiernia SweetFit & Eat w Białymstoku

    Cukiernia SweetFit & Eat w Białymstoku

  • Bądź „in bed” z NatureBed

    Bądź „in bed” z NatureBed

  • Krakowski akademik

    Krakowski akademik

  • Przytulne mieszkanie na warszawskim Żoliborzu

    Przytulne mieszkanie na warszawskim Żoliborzu

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Dom inspirowany filmem Romana Polańskiego

    Dom inspirowany filmem Romana Polańskiego

  • Marsjański dom do wynajęcia

    Marsjański dom do wynajęcia

  • Kolorowy minimalizm

    Kolorowy minimalizm

  • Chatka do podziwiania widoku

    Chatka do podziwiania widoku

  • Mieszkania w wiszących kapsułach

    Mieszkania w wiszących kapsułach

NAJNOWSZE

  • „W projektowaniu bardzo ważne jest myślenie i chwytający za serce pomysł. Rozmowa z Kasią Stanny

    „W projektowaniu bardzo ważne jest myślenie i chwytający za serce pomysł. Rozmowa z Kasią Stanny

  • Złoty sedes za milion funtów skradziony

    Złoty sedes za milion funtów skradziony

  • W Warszawie powstanie mural z prehistorycznym słoniem

    W Warszawie powstanie mural z prehistorycznym słoniem

  • Intensywny, przytłaczający i przesycony świat młodych kobiet

    Intensywny, przytłaczający i przesycony świat młodych kobiet

  • Mapa poznańskich murali

    Mapa poznańskich murali

NAJNOWSZE

  • Hexeline - kolekcja jesień-zima 2019/2020

    Hexeline - kolekcja jesień-zima 2019/2020

  • Blisko trzydzieści pracowni rzemieślniczych otworzy się na nocne zwiedzanie i warsztaty

    Blisko trzydzieści pracowni rzemieślniczych otworzy się na nocne zwiedzanie i warsztaty

  • Kolekcja COS inspirowana Bauhasem

    Kolekcja COS inspirowana Bauhasem

  • Kolekcja Re.Design od Reserved

    Kolekcja Re.Design od Reserved

  • Magda Butrym w Redford & Grant

    Magda Butrym w Redford & Grant

NAJNOWSZE

  • Siła mocnych kolorów i kształtów. Rozmowa z Aleksandrą Morawiak

    Siła mocnych kolorów i kształtów. Rozmowa z Aleksandrą Morawiak

  • Loft w Tel Avivie

    Loft w Tel Avivie

  • Zielone oazy

    Zielone oazy

  • Ikony polskiego designu powracają!

    Ikony polskiego designu powracają!

  • Vision Mercedes-Maybach 6 Cabriolet

    Vision Mercedes-Maybach 6 Cabriolet

NAJNOWSZE

  • Marka Grycan wprowadza wegańskie lody

    Marka Grycan wprowadza wegańskie lody

  • Chwile intymne

    Chwile intymne

  • Billboardy McDonald’s okazały się… hotelem dla pszczół!

    Billboardy McDonald’s okazały się… hotelem dla pszczół!

  • Monopoly stworzył nową wersję gry, w której kobiety zarobią więcej

    Monopoly stworzył nową wersję gry, w której kobiety zarobią więcej

  • Sopot rezygnuje z reklam wielkoformatowych

    Sopot rezygnuje z reklam wielkoformatowych

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Miloo Home z prestiżową nagrodą Global Innovation Awards

    Miloo Home z prestiżową nagrodą Global Innovation Awards

  • BMW i Teatr Wielki - Opera Narodowa prezentują niezwykłe wizualno-muzyczne  wydarzenie

    BMW i Teatr Wielki - Opera Narodowa prezentują niezwykłe wizualno-muzyczne wydarzenie

  • 17. Warszawskie Targi Sztuki - Prestiż Tradycja Jakość

    17. Warszawskie Targi Sztuki - Prestiż Tradycja Jakość

  • Przedłużamy termin zgłoszeń do Konkursu Wnętrze Roku SAW!

    Przedłużamy termin zgłoszeń do Konkursu Wnętrze Roku SAW!

  • Piknik Architekta…nowy projekt w świetnym stylu!

    Piknik Architekta…nowy projekt w świetnym stylu!

  • Dzban - Zbigniew Horbowy
    Dzban - Zbigniew Horbowy
  • Kwietnik - Patyczak
    Kwietnik - Patyczak
  • Maria Chomentowska - Para krzeseł
    Maria Chomentowska - Para krzeseł
  • Regał przyścienny - Tatra Nabytok
    Regał przyścienny - Tatra Nabytok
  • Rzutnik do bajek - Ania
    Rzutnik do bajek - Ania
  • Serwis do kawy Krokus - Ćmielów
    Serwis do kawy Krokus - Ćmielów
  • Skuter Jawa
    Skuter Jawa
  • Wiktor Górka - Plakat BHP
    Wiktor Górka - Plakat BHP
Design jest komunikacją Design jest komunikacją Design jest komunikacją Design jest komunikacją Design jest komunikacją Design jest komunikacją Design jest komunikacją Design jest komunikacją Design jest komunikacją Design jest komunikacją

źródło: fot. Marcin Koniak dla DESA Unicum


Zdjęcia na pełnym ekranie

Design jest komunikacją

Niedawno mieliśmy przyjemność rozmowy z prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat designu. Beata Bochińska przez wiele lat była prezesem Instytut Wzornictwa Przemysłowego, a jej słynna kolekcja owiana jest już legendami. Dlaczego warto przeznaczać publiczne pieniądze na edukację artystyczną? Jaka jest kondycja polskiego designu? Na jakich polskich artystów z czasów PRL warto zwrócić uwagę? I dlaczego właśnie teraz wzornictwo PRL-u powróciło?


Justyna Ciurzyńska: Jak ocenia Pani dzisiejszą kondycję polskiego designu? Jest dobrze?

Beata Bochińska: Jest nieźle. Mamy kilku bardzo dobrych i kilku dobrych projektantów pracujących z masową produkcją, sporo krótko-seryjnych, którzy we własnych studiach i w kooperacjach z firmami tworzą ciekawe serie limitowane i sporo, nazwałabym to, okazjonalnych, ale bardzo ciekawych osób eksperymentujących i szukających jeszcze swojej drogi. Nie, nie jest źle. Poza tym cała szkoła grafiki i ilustracji książkowej i gazetowo-magazynowej. Jest ciekawie. Zmieniła się sytuacja dostępu do odbiorcy, przepływu informacji, więc jest łatwiej się pokazać, wypromować projekty, produkty czy zebrać finansowanie na ich wyprodukowanie przynajmniej w partii testowej. Ciekawe mamy czasy, jestem o polski design spokojna.

Justyna Ciurzyńska: Przez wiele lat była Pani prezesem Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. Ciekawi mnie jak z Pani perspektywy wygląda funkcjonowanie takiej instytucji? Czy faktycznie można dużo zmienić? Czy wciąż dusi nas biurokracja?

Beata Bochińska: Biurokracja dusi nie tylko nas, proszę porozmawiać z przedstawicielami Design Council w Londynie, które zostało wchłonięte przez inną instytucję czy inne tego typu ośrodkami na świecie. Obraz oczekiwań i rola takich miejsc się zmienia, bo zmieniają się czasy i potrzeby. Ten kto, za tymi zmianami nadąża, przetrwa i będzie potrzebny. W Polsce mamy dość specyficzną sytuację: ciągle mamy przemysł, dotacje unijne przewidują dopływ gotówki dla chętnych, którzy chcą rozwijać produkty, więc jest rynek na usługi projektowe i dla doradców, którzy mogą temu rynkowi pomagać. Nadal można zmienić dużo i wielu nad tym pracuje. Mają też w tym udział lokalne centra designu i festiwale oraz coraz bardziej świadome skali zjawiska media. No i cała siła rażenia oddolna, czyli blogosfera czy portale tematyczne, również te, które sprzedają design jak Patyna etc. To jest skala, nad którą warto się pochylić.

Justyna Ciurzyńska: Mam wrażenie, że z dobrym wzornictwem wciąż jako naród mamy problem. Nie myślę o projektantach, ale o odbiorcach - aby zrozumieć dlaczego coś jest dobrze zaprojektowane potrzeba także edukacji. Mówi się o tym, że w Danii dzieci uczą się czym jest dobry design, chodząc do dobrze zaprojektowanej szkoły i siedząc na dobrze zaprojektowanych krzesłach. U nas tego wciąż brakuje? Jak można edukować także dzieci i dorosłych w tym temacie?

Beata Bochińska: Nad sposobami edukacji dzisiaj głowimy się nie tylko my. To prawda, łatwiej jest w krajach, gdzie tradycja designu nie była przerwana, ale ja myślę, że to co dzisiaj dzieje się w internecie: na Instagramie, Facebooku, Pintereście czy innych portalach na przykład sprzedających design, pokazuje, że nie jest źle. Sama obserwuję tzw. amatorów, którzy prowadzą niektóre konta społecznościowe czy tablice i muszę powiedzieć, że robota wszelkich instytucji, festiwali czy mediów jest już widoczna. To nie jest ten odbiorca, co dawniej. On naprawdę jest już świadomy! Oczywiście dotyczy to w większości przypadków młodego pokolenia, ale i starsi chętnie sięgają po wiedzę. Wiem, bo mam liczne zapytania przez mojego funpage’a BochinskaDesign o warsztaty dla estetów i kolekcjonerów.

Justyna Ciurzyńska: Porozmawiajmy o pieniądzach. Wiele instytucji publicznych wydaje się wciąż niedofinansowanych. W starciu z kulturą zawsze pierwsze miejsce zdobywa gospodarka czy też służba zdrowia. Zapytam w imieniu sceptyków, dlaczego warto dofinansowywać także instytucje zajmujące się promocją designu? Jakie może mieć to korzyści dla całego społeczeństwa?

Beata Bochińska: Takie same jak przy dofinansowywaniu edukacji. To jest jej część. Co do tego, że w edukację trzeba inwestować nie ma wątpliwości, wymaga tego innowacyjna gospodarka, o której tyle mówimy. Wzornictwo rośnie na glebie ekonomicznej, choć korzenie ma estetyczne. Bez finansowania kultury czyli abstrakcyjnego i symbolicznego myślenia, nie będziemy mieli dobrych technicznych rozwiązań i inteligentnych usług. Bez nich nie mamy szans na dłuższą metę, a lada moment w prostych sprawach zastąpią nas maszyny, więc musimy uciekać do przodu, a w tym na może pomóc wyłącznie kultura. Swoją drogą wypadałoby, by te instytucje kultury potrafiły to argumentować prosto i skutecznie. A z tym, przyznajmy, nie zawsze jest tak tak różowo.

Justyna Ciurzyńska: Przejdźmy teraz do Pani słynnej kolekcji. Jak zaczęła się Pani przygoda z kolekcjonowaniem designu?

Beata Bochińska: Nie wiem, czy słynnej, ale rzeczywiście ostatnio o niej coraz głośniej [śmiech]. Studiowałam historię sztuki i zamiast zająć się średniowieczną sztuką, która bardzo mnie interesowała, zajęłam się designem. To wówczas był ewenement. Zorganizowałam jako mój dyplom wystawę, która pojechała do znanych muzeów poza granice, w tym do Meksyku i USA, nagrałam program tv i potem zaczęłam współpracować z projektantami i przedsiębiorstwami. To był połowa lat 90-tych. Szał. Wszystko się zmieniało, wszystko. Weszło prawo autorskie i zaczęłam więcej mieszkać w hotelach niż w domu… Oczywiście odwiedzałam wówczas wzorcownie fabryk, magazyny eksportowe i dostawałam po realizacjach prototypy autorskie. No cóż, to zaczęło się samo dziać w sposób naturalny. Moje z jednej strony przygotowanie zawodowe, a z drugiej strony wielka zmiana, jaka następowała w relacjach projektantów z firmami, dały początek kolekcji. Potem już z Jarkiem, moim mężem, świadomie zaczęliśmy inwestować pieniądze w design wiedząc, że jego epoka dopiero na rynku sztuki nadejdzie. To było oczywiste, że pokolenie cyfrowe zatęskni za starą dobrą epoką przemysłowych eksperymentów.

Justyna Ciurzyńska: Które obiekty w kolekcji są dla Pani najcenniejsze, najciekawsze? Może opowie Pani ich historię?

Beata Bochińska: Ja jestem świadomą kolekcjonerką i oczywiście mam kilka polskich i międzynarodowych ikon designu, czyli takich przedmiotów, na których nie da się stracić pieniędzy, po prostu. Ale największym sentymentem darzę przedmioty, które były produkowane masowo, ale w technologiach, o których dzisiejsze fabryki mogą tylko pomarzyć. Myślę, że to najciekawsze obiekty – niedocenione jeszcze i niedoszacowane na rynku przedmioty, A to na przykład takie technologie, które są dzisiaj nieosiągalne np. ze względu na ochronę środowiska czyli wykwaszania szkła kryształowego czy np. pewne typy wyzdobień porcelany. Poza tym meble z masywu drewnianego lub w naturalnych, pięknych okleinach. Dzisiaj to są rarytasy, które część osób wystawia na śmietniki (!!), zamieniając je na nowsze i kupione w sieciach handlowych, a wykonane z płyty lub niemalże kartonu. No i mój konik absolutny, czyli szkło prasowane - to są skarby, których wartości nie rozumiemy do końca, bo były zbyt powszechnie dostępne. Wszystkie szkła małżeństwa Jana i Eryki Drostów - to tacy polscy Eamsowie, to absolutnie design na poziomie światowym.

Justyna Ciurzyńska: Właśnie trwa wystawa zapowiadająca Aukcję Living PRL w DESA Unicum, na której znajdą się obiekty z Pani kolekcji. Które z nich są najbardziej wartościowe dla kolekcjonera, o które warto powalczyć?

Beata Bochińska: No na pewno o czeskie meble Frantiska Jiraka o wdzięcznej nazwie Monti 300, w tym regały, piękne biurko i barek na patyczakowatych nóżkach z szufladami o czarnych wnętrzach. Najciekawszy w tym zestawie jest biurko i barek dwustronnie otwierany - może pomieścić kilkadziesiąt butelek dobrych trunków i jest atrakcją towarzyską, gdy go otwieramy na przyjęciach... Świetny projekt, możemy go Czechom zazdrościć. Poza tym dywan tzw. Płomienisty – kultowy shaggy – polska szkoła tkaniny lat 70-tych, zestaw prasowanych ryb Jana Drosta – dzisiaj jak znalazł do sushi, no i przepiękne serwisy - takiej kolekcji jeszcze nie było na żadnej aukcji w Polsce - od Goplany poprzez Krokusa Potackiego do produkowanych w Mirostowicach Opala i Szafira, które właśnie kilka dni temu podbiły, w tej samej wersji, tokijskie magazyny wnętrzarskie, które piszą, że: „to Warszawa jest teraz nr 1 w nieodkrytym vintage designie”, a mają u siebie na co dzień duński, brytyjski i francuski design najlepszej wody. Dałam też na aukcję, choć przyznam z bólem serca, dwa prototypy krzeseł Marii Chomentowskiej. Chyba jedyne takie sztuki dzisiaj na rynku? Większość tych obiektów znajduje się w polskich muzeach oraz część w zbiorach międzynarodowych, np. ryby Drosta w Corning Museum w Nowym Jorku… Tych przedmiotów przekazałam ponad 100-tkę, a DESA Unicum zrobiła wszystko, by kolekcja była różnorodna i ciekawa, więc jest w czym wybierać. Mam nadzieję, że pójdą w dobre i wrażliwe na estetykę tamtych lat, ręce.

Justyna Ciurzyńska: W ostatnich latach wzornictwo PRL-u powróciło do łask. Jak to jest możliwe w czasach ciągłego niedostatku powstawały tak świetne projekty?

Beata Bochińska: To akurat proste do wyjaśnienia, ale nie dość nagłośnione - Polska bardzo szybko miała Instytut Wzornictwa Przemysłowego i tzw. komórki wzorcujące przy większości fabryk i to tuż po wojnie już w latach 50-tych. To był potężny system, wzory tworzone były na okrągło. Skala tego była naprawdę duża.

Justyna Ciurzyńska: Jakich polskich projektantów z tamtych lat ceni Pani w szczególności? Dlaczego?

Beata Bochińska: Małżeństwo Drostów, Rajmunda Hałasa – projektanta mebli, Wincentego Potackiego – tego od porcelany, Adama Sadulskiego – głównego projektanta Mirostowic, Marię Chmentowską za jej sposób podejścia do potrzeb użytkownika i skuteczność we wdrażaniu, Teresę Kruszewską za ciekawe eksperymenty, Jerzego Maraja za rozwój setek linii szkła w Krośnie i wielu, wielu innych. Wszystkich hurtem za to, że byli pasjonatami, że nie liczyli godzin pracy, że im się chciało i że byli autentyczni w poszukiwaniu naszej własnej, rodzimej estetyki!

Justyna Ciurzyńska: A czy Pani zdaniem przegapiliśmy pewną szansę? Często wspomina się o tym, że niektóre projekty z okresu PRL-u mogłyby podbić świat, gdyby nie były ukryte za Żelazną Kurtyną? Faktycznie tak było?

Beata Bochińska: Nie tylko to utraciliśmy. Tysiące inżynierów, naukowców, artystów, lekarzy nie miało szansy pokazać światu swoich talentów, a mimo to nie odpuszczali – to budzi bardziej mój szacunek, niż żal. Wielu polskich projektantów, którzy wyjeżdżali i emigrowali w tym czasie zakładało wydziały wzornictwa lub wykładało na znanych światowych uczelniach. To tylko potwierdza jakość polskiego designu. Mamy teraz swoją szansę i mam nadzieję, ba granicząca z pewnością, że jej nie przegapimy! Młode pokolenie jest świetnie przygotowane i otwarte na współpracę. Da sobie radę.

Justyna Ciurzyńska: Ciekawi mnie także dlaczego wzornictwo z tego okresu powróciło akurat teraz? Po latach negowania wszystkiego co związane z Polską Ludową i zapatrzenia na Zachód zaczęliśmy sięgać do własnej historii. Jak Pani myśli, dlaczego akurat teraz?

Beata Bochińska: Na co dzień zajmuję się prognozowaniem trendów więc odpowiem jako specjalista: to jest trend ogólnoświatowy. Poszukiwanie korzeni w świecie estetyki vintage designu przez cyfrowe pokolenie, jest tendencją ponadnarodową. Analogowy, fizyczny świat designu jest po prostu ciekawy i potrzebny pokoleniu szukającemu wartości poza wirtualną rzeczywistością, w realu. Ta moda jest tak samo silna w Polsce, Japonii i Holandii...

Justyna Ciurzyńska: A czym dla Pani prywatnie jest dobry design?

Beata Bochińska: Komunikacją. Dla mnie dobry design przedmiotu, to taki który upraszcza nasze życie, otoczenie, Wyjaśnia je nam, porządkuje. Fizyczna, estetyczna strona świata może być prosta, czytelna i poruszać nasze emocje i wtedy jest dobrze zaprojektowana.



Aukcja: 30 czerwca, godz. 19, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Marszałkowska 34-50, Warszawa

Wystawa obiektów: 18-30 czerwca, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Marszałkowska 34-50, Warszawa, wstęp wolny


siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage    PL EN