TA STRONA UŻYWA COOKIES...


Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim systemie.
Więcej informacji w naszej "polityce prywatności"
  • labelworld
  • dizajn
  • wnętrza
  • architektura
  • sztuka
  • moda
  • wywiad
  • lifestyle
  • wydarzenia

NAJNOWSZE

  • Z wizytą w polskich domach! nowy album &Living

    Z wizytą w polskich domach! nowy album &Living

  • LABEL #34. Wnętrza, które pachną słońcem i dobrą energią

    LABEL #34. Wnętrza, które pachną słońcem i dobrą energią

  • Niezwykłe fotografie Rafała Nebelskiego

    Niezwykłe fotografie Rafała Nebelskiego

  • LABEL #33. Domy artystów

    LABEL #33. Domy artystów

  • LABEL #32. American dream!

    LABEL #32. American dream!

NAJNOWSZE

  • Bleached Coral kolorem roku 2020

    Bleached Coral kolorem roku 2020

  • GIRL GIRL GIRL - piękno indywidualizmu i wartości

    GIRL GIRL GIRL - piękno indywidualizmu i wartości

  • „Ślad człowieka” na ćmielowskiej porcelanie

    „Ślad człowieka” na ćmielowskiej porcelanie

  • HAPTI - zabawa dla zmysłów

    HAPTI - zabawa dla zmysłów

  • Parawan: sprytny pomocnik w aranżacji wnętrz

    Parawan: sprytny pomocnik w aranżacji wnętrz

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Akcent na czerń

    Akcent na czerń

  • Kolor w Sydney

    Kolor w Sydney

  • Luksus w Los Angeles

    Luksus w Los Angeles

  • Skandynawia z kolorem

    Skandynawia z kolorem

  • Dom w górach

    Dom w górach

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • Osiedle pełne zamków, na które nie ma chętnych

    Osiedle pełne zamków, na które nie ma chętnych

  • Czarna Skała w Bielsku-Białej

    Czarna Skała w Bielsku-Białej

  • Górska chatka w Norwegii

    Górska chatka w Norwegii

  • Pałac Buckingham jako co-living

    Pałac Buckingham jako co-living

  • Krakowska farma miejska

    Krakowska farma miejska

NAJNOWSZE

  • Wielka wystawa polskiej artystki w Madrycie

    Wielka wystawa polskiej artystki w Madrycie

  • Znamy już szczegóły dotyczące wystawy Mariny Abramović w Polsce!

    Znamy już szczegóły dotyczące wystawy Mariny Abramović w Polsce!

  • Wielka wystawa Mariny Abramović w Toruniu

    Wielka wystawa Mariny Abramović w Toruniu

  • Banksy komentuje smog

    Banksy komentuje smog

  • Jedzenie z IKEA z dostawą do domu

    Jedzenie z IKEA z dostawą do domu

NAJNOWSZE

  • Odette Lunettes przekracza granice międzynarodowe

    Odette Lunettes przekracza granice międzynarodowe

  • Trawiaste buty od Nike

    Trawiaste buty od Nike

  • GIRL GIRL GIRL - piękno indywidualizmu i wartości

    GIRL GIRL GIRL - piękno indywidualizmu i wartości

  • Pierwsza kolekcja ubrań do jogi od Nike

    Pierwsza kolekcja ubrań do jogi od Nike

  • Ikoniczna linia Levi’s® Engineered Jeans™ z lat 90 powraca!

    Ikoniczna linia Levi’s® Engineered Jeans™ z lat 90 powraca!

NAJNOWSZE

  • Loft w Tel Avivie

    Loft w Tel Avivie

  • Zielone oazy

    Zielone oazy

  • Ikony polskiego designu powracają!

    Ikony polskiego designu powracają!

  • Vision Mercedes-Maybach 6 Cabriolet

    Vision Mercedes-Maybach 6 Cabriolet

  • Poznańska firma tworzy dom inteligenty

    Poznańska firma tworzy dom inteligenty

NAJNOWSZE

  • W świecie roślin

    W świecie roślin

  • Opaska, dzięki której skupisz się w open-space

    Opaska, dzięki której skupisz się w open-space

  • Kultowa Motorola powraca

    Kultowa Motorola powraca

  • Apple wprowadzi nowe ładowarki?

    Apple wprowadzi nowe ładowarki?

  • Mądrość mebla, wygoda seniora

    Mądrość mebla, wygoda seniora

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

NAJNOWSZE

  • II edycja Roca One Day Design Challenge! wzywa polskich młodych architektów i projektantów

    II edycja Roca One Day Design Challenge! wzywa polskich młodych architektów i projektantów

  • 10 powodów dla których warto przyjść na TARGI RZECZY ŁADNYCH!

    10 powodów dla których warto przyjść na TARGI RZECZY ŁADNYCH!

  • Zoni & Dwór Sanna - kolacja degustacyjna bazująca na lokalnych, małych gospodarstwach

    Zoni & Dwór Sanna - kolacja degustacyjna bazująca na lokalnych, małych gospodarstwach

  • Orgatec weryfikuje prognozy biurowych trendów

    Orgatec weryfikuje prognozy biurowych trendów

  • Warszawa stolicą plakatu! Już 16 grudnia TARGI PLAKATU 2018

    Warszawa stolicą plakatu! Już 16 grudnia TARGI PLAKATU 2018

  • Agnieszka Kurant The End of Signature, 2015 Site-specific projection, autopen machine, paper, pen, custom pedestal, and collection slot Dimensions variable Installation view: Storylines: Contemporary Art at the Guggenheim, Solomon R. Guggenheim Museum, Ne
    Agnieszka Kurant The End of Signature, 2015 Site-specific projection, autopen machine, paper, pen, custom pedestal, and collection slot Dimensions variable Installation view: Storylines: Contemporary Art at the Guggenheim, Solomon R. Guggenheim Museum, Ne
  • Agnieszka KURANT Cutaways 2013 HD digital film duration: 23 minutes, 40 seconds STILL Courtesy the artist and Tanya Bonakdar Gallery, New York
    Agnieszka KURANT Cutaways 2013 HD digital film duration: 23 minutes, 40 seconds STILL Courtesy the artist and Tanya Bonakdar Gallery, New York
  • Agnieszka KURANT A.A.I 1-6 2014 termite mounds built by termite colonies from colored sand, gold, glitter, and crystals 25 1/2 x 16 x 13 inches; 64.8 x 40.6 x 33 cm (clockwise from back left) A.A.I 1 (large blue) A.A.I 2 (small red) A.AI  3 (large black)
    Agnieszka KURANT A.A.I 1-6 2014 termite mounds built by termite colonies from colored sand, gold, glitter, and crystals 25 1/2 x 16 x 13 inches; 64.8 x 40.6 x 33 cm (clockwise from back left) A.A.I 1 (large blue) A.A.I 2 (small red) A.AI 3 (large black)
  • Agnieszka KURANT Phantom Library 2011-2012 embossed canvas, silkscreen on paper and cardboard, thermochromic pigment on paper, gold leaf, silver leaf, offset print on paper  11 7/8 x 194 7/8 x 7 7/8 inches; 30 x 495 x 20 cm Courtesy the artist and Tanya B
    Agnieszka KURANT Phantom Library 2011-2012 embossed canvas, silkscreen on paper and cardboard, thermochromic pigment on paper, gold leaf, silver leaf, offset print on paper 11 7/8 x 194 7/8 x 7 7/8 inches; 30 x 495 x 20 cm Courtesy the artist and Tanya B
Sztuka w czasach Wikipedii Sztuka w czasach Wikipedii Sztuka w czasach Wikipedii Sztuka w czasach Wikipedii

źródło: materiały prasowe

Zdjęcia na pełnym ekranie

Sztuka w czasach Wikipedii

Jej neon „Koniec Podpisu” zawisł na nowojorskim Muzeum Guggenheima. Choć w Nowym Jorku miała już wystawy indywidualne, nie doczekała się żadnej w Warszawie. Z Agnieszką Kurant rozmawiamy o tym, dlaczego artystce związanej z konceptualizmem łatwiej żyć w Nowym Jorku niż w Warszawie, o tym, jaki zysk generujemy korzystając z Facebooka czy też Google i o tym, jak artyści i publiczność nieświadomie uczestniczą w rynku. Świeże spojrzenie prosto z Nowego Jorku.



LABEL Magazine: Pani neon ,,Koniec Podpisu” znalazł się na Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku. Co było Pani inspiracją w tej pracy?

Agnieszka Kurant: Inspiracji do realizacji tej pracy było kilka. Z jednej strony, zainteresował mnie fakt, iż we współczesnej kulturze możemy zaobserwować wiele interesujących zmian o charakterze przemian cywilizacyjnych. Za wyznacznik początku nowoczesnych cywilizacji uznaje się powszechnie m.in. rozwój pisma. Tymczasem, obecnie obserwujemy stopniowe odejście od pisma odręcznego w kierunku wystukiwania tekstów na klawiaturach komputerów, laptopów, iPhone’ów. Podpis odręczny zostaje powoli zastąpiony podpisem elektronicznym, odciskiem palca, a z czasem pewnie identyfikacją DNA. Jest to zatem kres pisma odręcznego. Tym procesom towarzyszy inne zjawisko, a mianowicie powolna erozja idei pojedynczego autora. Jeśli spojrzymy na Wikipedię to jest to ważne dzieło we współczesnej kulturze, nie mające jednego, lecz bardzo wielu autorów. Jest tworzone kolektywnie przez tysiące nieznających się ludzi na całym świecie. Jest to w pewnym sensie powrót do czasów, kiedy dzieła miały wielu anonimowych autorów. Takim kolektywnym dziełem była Biblia, były nim mitologie. Nie znamy pojedynczych, zidentyfikowanych autorów tych dzieł. Podobna sytuacja dotyczy memów kulturowych, a obecnie memów internetowych. Krążą one w społeczeństwie, zmieniają się, ewoluują, mutują pod wpływem przekazywania ich dalej przez kolejnych “współautorów”. Te wszystkie procesy zainspirowały mnie do realizacji tej pracy.

LABEL Magazine: Jedną z inspiracji była także działalność Marcela Duchampa.

Agnieszka Kurant: Tak, zainspirowała mnie informacja, że w 1916 roku Marcel Duchamp chciał podpisać wieżowiec „Woolworth Building” w Nowym Jorku jako „ready made”. Zdałam sobie sprawę, jak wiele zmieniło się przez te sto lat, które upłynęły od tej notatki Duchampa. Gdyby żył on współcześnie, na pewno poświeciłby więcej uwagi kwestiom zbiorowego, lub po prostu bardziej skomplikowanego autorstwa. Tymczasem w czasach kiedy żył, idea autora była bardzo sfetyszyzowana, zwłaszcza przez modernizm. Autor rozumiany był jako samotny geniusz czerpiący refleksje z własnego życia i intelektu. W obecnych czasach widać wyraźnie, że nikt nie tworzy w próżni i że idee powstają w sieciach, w grupach ludzi, w dialogu. Nadchodzi kres lub częściowa erozja i skomplikowanie pojedynczego autorstwa, nie tylko w nauce, ale także w sztuce i kulturze.

LABEL Magazine: Neon spaja tysiące podpisów odwiedzających w jeden podpis zbiorowy. Czasy indywidualizmu mamy za sobą?

Agnieszka Kurant: Myślę, że pojedynczy autor zostanie z czasem wyparty przez inne kolektywne rodzaje twórczości. Ten proces się dopiero bardzo powoli zaczyna, ale już widać wyraźnie, że zachodzą w tej dziedzinie istotne kulturowe zmiany. Istnieje obecnie wiele platform, takich jak, Amazon Mechanical Turk, gdzie tysiące ludzi na całym świecie wykonują online mikro-zadania, których komputery nie są w stanie, jak na razie, same wykonać i muszą one być crowdsourcowane do ludzi. Jak dotąd, zastosowanie platformy Amazon Mechanical Turk oparte jest niestety na eksploatacji ludzi ubogich, gdyż wynagrodzenie wynosi tam poniżej $1 za godzinę, a jej zastosowanie jest głównie korporacyjne. Jednak powoli platforma ta zaczyna mieć również zastosowanie do eksperymentów społecznych oraz rozwiązywania rożnych problemów, które mogą mieć pozytywne skutki dla współczesnej wiedzy. Być może, w przyszłości rozwiną się formy złożonych struktur tworzących interesujące dzieła o wartości intelektualnej i nawet estetycznej, które powstaną przy współpracy tysięcy nieznających się ludzi w sieci.

LABEL Magazine: A jaka jest w tym rola publiczności?

Agnieszka Kurant: „The End of Signature” („Koniec Podpisu”) jest wyrazem mojego zainteresowania eksploatacją publiczności jako siły roboczej, która nie wiedząc o tym, cały czas pracuje i generuje zyski dla instytucji i dla wybranej grupy artystów. Jest to taka niewidzialna eksploatacja. Zachodzi ona przez cały czas, na przykład kiedy siedzimy przed ekranem naszych komputerów. Nawet zwykłe patrzenie się na ekran i „polubienie” czegoś na Facebooku, generuje realne zyski dla rożnych korporacji. Media społecznościowe oraz wyszukiwarki takie jak Google zbierają nasze dane o tym co lubimy, co robimy, kim jesteśmy, a następnie sprzedają je do korporacji reklamowych, które później wysyłają nam sprofilowane reklamy. Pojedynczy użytkownik Facebooka przynosi tej korporacji około 36 dolarów rocznie. Nikt z nas nie dostaje jednak żadnych pieniędzy od Facebooka, choć wszyscy jego użytkownicy pracują, nie mając o tym pojęcia. To rodzaj rozproszonej, społecznej fabryki, która generuje skumulowane gigantyczne zyski. Zatem publiczność siedząca przed ekranem komputera staje się, nie wiedząc o tym, nową klasą robotniczą.

LABEL Magazine: Czy mechanizm ten dotyczy także muzealnej publiczności?

Agnieszka Kurant: Tak. Podobny mechanizm ma miejsce gdy przychodzimy do muzeum. Nawet jeśli nie płacimy za bilet, generujemy kapitał symboliczny dla tej instytucji. Oglądając tłumnie wystawy, wpływamy na podniesienie wartości dzieł eksponowanych w galeriach i muzeach. Podobny proces ma miejsce w przypadku procesu gentryfikacji. Artyści nie muszą odnieść sukcesu, aby uczestniczyć biernie w tym procesie. Eksploracja artystów oraz ludzi z branży kreatywnej dzieje się bez ich wiedzy i partycypacji. Wystarczy, że artyści zaczynają się przeprowadzać masowo do kolejnej industrialnej dzielnicy miasta, gdyż są tam niższe czynsze. W Nowym Jorku stało się tak w latach 70-tych, w dzielnicy Chelsea, a ostatnio w Willimsburgu. Niskie czynsze przyciągnęły artystów. Efekt – po kilku latach wartość nieruchomości w tych dzielnicach zaczęła gwałtownie rosnąć i stały się one w efekcie bardzo atrakcyjne dla deweloperów i agentów nieruchomości. Czynsze poszły tam tak do góry, że ci sami artyści, którzy przyczynili się do transformacji tych dzielnic w artystyczne enklawy bohemy i hipsterstwa, teraz muszą się wyprowadzać, gdyż nie stać ich na mieszkanie tam. Zachodzi tu pewna eksploatacja artystów i kapitału symbolicznego, który przynieśli ze sobą przeprowadzając się tam i w następstwie przyciągając gentryfikację i windując ceny nieruchomości. Jednak artyści, podobnie jak użytkownicy Facebooka, nie partycypują w żaden sposób w zyskach płynących dla deweloperów z tej gentryfikacji. Moją ambicją było zwrócenie uwagi na ten ukryty wyzysk. Wiele osób myśli naiwnie, że skoro nie uczestniczą aktywnie w rynku sztuki, to nie są jego częścią. Tymczasem uczestniczą w nim pasywnie i często ma to nawet większe znaczenie.

LABEL Magazine: W jednym z tekstów powiedziała Pani, że ,,W porównaniu z kuratorstwem bycie artystą to różnica w wolności”. Jak Pani ocenia to dziś, czuje się Pani artystką czy kuratorką?

Agnieszka Kurant: Czuje się w stu procentach artystką. Nie zajmuję się kuratorstwem już od dziesięciu lat. Interesowałam się kuratorstwem jako pewną formą sztuki. Interesował mnie również montaż jako forma sztuki. Kuratorstwo miało duży wpływ na moją drogę twórczą, na mój sposób pracy, oraz na to jaki charakter mają moje projekty. Moja twórczość oparta jest w dużej mierze na współpracy ze specjalistami z rożnych dziedzin: naukowcami, ekonomistami, filozofami, antropologami, socjologami, programistami komputerowymi, robotykami, inżynierami etc. Zawsze wymieniam skrupulatnie wszystkich moich współpracowników i do pewnego stopnia komplikuje autorstwo, status i wartość tych prac. Przykładem może być seria prac, która zrealizowałam ostatnio poprzez outsourcing moich rzeźb do kolonii termitów budujących kopce. We współpracy z entomologami z Harvardu oraz z University of Florida daliśmy kilkumilionowym koloniom termitów kolorowe piaski, opiłki złota i kryształów i w efekcie kolonie te zbudowały moje rzeźby-kopce, które wyglądają niezwykle syntetycznie, chociaż są częścią natury, gdyż zbudowały je termity. Zainspirował mnie fakt, iż termity należą, podobnie jak ludzie, do jednego z niewielu gatunków istniejących w naturze, który wyewoluował w ten sposób, że stworzył robotnicze społeczeństwo klasowe. Termity maja ścisły podział pracy na osobniki wykonujące wyłącznie zadania przypominające pracę budowlańców, żołnierzy, pielęgniarek, rolników. Jednocześnie budują monumentalnie wyglądające kopce. Te kopce bardzo przypominają katedry lub piramidy, które budowały społeczeństwa ludzkie. Wykorzystałam fakt, iż termity są prawie ślepe i jest im wszystko jedno z czego budują. Stworzyłam więc taki rodzaj ekologicznego „sweatszopu”, gdzie wykorzystuje prace niczego nie świadomych termitów w podobny sposób jak nieustannie wykorzystywana jest praca niczego nie świadomych ludzi.

LABEL Magazine: Mieszka Pani i pracuje w Nowym Jorku. Ciekawi mnie, czy i w jaki sposób różni świat sztuki w Warszawie i w Nowym Jorku. I czy sam Nowy Jork na tle całych Stanów Zjednoczonych nie jest dość hermetycznym środowiskiem?

Agnieszka Kurant: Świat sztuki w Nowym Jorku znacznie rożni się znacznie od świata sztuki w Warszawie. Nowy Jork nie jest absolutnie hermetyczny. Wręcz przeciwnie, jest bardzo otwarty. Jest to miasto atrakcyjne, przede wszystkim intelektualnie. Nieprawdą jest popularny pogląd, że jest tu tylko sztuka komercyjna i kultura korporacyjna. Oczywiście, debata intelektualna jest, być może, bardziej krytyczna w Berlinie, ale w Nowym Jorku jest, oprócz muzeów i galerii, bardzo wiele ciekawych, krytycznych, niezależnych instytucji sztuki takich jak Creative Time, e-flux, Vera List Center, Artists Institute. Poza tym jest tu wiele uniwersytetów z dużą ilością otwartych i darmowych wykładów z rożnych dziedzin. W Warszawie takich wykładów jest jednak nieporównywalnie mniej, choć Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Centrum Sztuki Współczesnej, Uniwersytet Warszawski oraz Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej mają ciekawe programy edukacyjne, ale to są raptem cztery instytucje. A większość wykładów uniwersyteckich w Warszawie jest zamknięta dla publiczności. W Nowym Jorku odbywa się po kilka fantastycznych wykładów otwartych dla publiczności dziennie. I jest na nich zawsze dużo ludzi. W 2011 roku współorganizowałam ważną konferencję pomiędzy sztuką, filozofią i ekonomią na Uniwersytecie Warszawskim. Zaprosiliśmy na nią wielu wybitnych międzynarodowych filozofów i badaczy kultury, m.in. gwiazdę francuskiej socjologii Luca Boltanskiego. A na widowni, poza uczestnikami samej konferencji, było stosunkowo niewiele ludzi. Podobnie było z interdyscyplinarną wystawą „Niezwykle Rzadkie Zdarzenia”, którą współorganizowałam w CSW z profesorem Andrzejem Nowakiem, Aleksandrą Wasilkowską i Łukaszem Rondudą.

LABEL Magazine: Dlaczego tak się dzieje?

Agnieszka Kurant: W Warszawie nadal dialog pomiędzy środowiskami sztuki, filozofii, ekonomii, nauki i technologii jest dość wąski i przyciąga niewielką grupę osób. Chociaż to się na szczęście powoli zmienia. W Nowym Jorku jest bardzo wiele środowisk intelektualnych otwartych na dialog pomiędzy tymi dyscyplinami. W Warszawie grupa osób zainteresowanych tymi tematami jest nadal stosunkowo niewielka, co powodowało, że miałam również wrażenie, że niewiele osób interesowało się w Warszawie rodzajem sztuki, który uprawiam. Dla mnie wyjazd do Nowego Jorku był przede wszystkim możliwością znalezienia wielu środowisk ludzi, którzy zainteresowani są tymi zagadnieniami, którymi zajmuje się w mojej twórczości. Przyjechałam do Nowego Jorku cztery lata temu, nie znając praktycznie nikogo. Bardzo szybko zaczęłam współpracę z jedną z najważniejszych nowojorskich galerii, miałam wystawy indywidualne w Sculpture Center oraz w Muzeum Guggenheima mimo, iż do tej pory nie miałam nigdy wystawy indywidualnej w żadnej z instytucji w Warszawie. Z mojej perspektywy Nowy Jork jest zdecydowanie bardziej otwarty. Oczywiście Nowy Jork ma tez pewne mankamenty. Jest tu dość drogo, zachodzi gentryfikacja na ogromną skalę, jest tu dużo kultury korporacyjnej. Ale jest również krytyczny dialog na te tematy. „Occupy Wallstreet" nie miało jak na razie, przełożenia na zmiany polityczne, ale debata krytyczna jest tu niewątpliwie bardzo dynamiczna. Warszawskie środowisko choć bardzo ciekawe, jest jednak dość małe, wszyscy się znają. Jest tylko kilka instytucji. Choć oczywiście, coraz więcej jest galerii i organizacji zajmujących się sztuką. Poza tym, w Polsce jest nadal niewielu kolekcjonerów sztuki, która ma charakter bardziej konceptualny. To się również zmienia, ale powoli. Na szczęście polskie instytucje sztuki kolekcjonują coraz więcej, choć jednak tych instytucji też nie ma aż tak wiele. Artystom uprawiającym taka sztukę jaką ja się zajmuję, trudno utrzymać się z tego w Polsce. W Nowym Jorku jest to możliwe, choć oczywiście konkurencja jest ogromna. Ale można tu też wykładać na uniwersytetach, co jest dużo lepiej płatne niż w Polsce i wielu artystów, których twórczość jest bardziej konceptualna i mniej komercyjna w ten właśnie sposób się utrzymuje.

/Justyna Ciurzyńska


siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage siteimage    PL EN