„Nos można wytrenować”. Rozmowa z autorkami książki „Ach, zapach!”

„Większość z nas, gdy zaczyna wąchać, czuje różnice zapachów, tylko trudno nam dobrać do tego odpowiednie etykietki. A to jest coś, co można wyćwiczyć” - mówią Katarzyna Białousz i Anna Budyńska, autorki książki „Ach, zapach!”, przewodnika po świecie zapachów. W rozmowie również o tym, jak powstawało zapachowe esperanto, czy zapach może być zabytkiem, a morze pachnieć arbuzem oraz jak walczyć z zanieczyszczeniem zapachami.

Autor: MB

Zdjęcia: Maciej Cieślak

http://www.gwfoksal.pl

Dodaj do ulubionych artykułów Usuń z ulubionych artykułów

Podczas czytania „Ach, zapach!” nie mogłam oderwać nosa od książki – uwielbiam aromat papieru! Dzięki Wam wiem, że ma on nawet specjalne naukowe określenie, czyli biblichor.

Katarzyna: To był pierwszy zapach, o którym pomyślałyśmy, pracując nad książką. Chciałyśmy opowiedzieć nie o perfumach, tylko o potencjalne nosa i aromatach, które nas otaczają. Dlatego pierwszym miejscem, które odwiedziłyśmy podczas naszych zapachowych podróży była Austriacka Biblioteka Narodowa w Wiedniu.

Austriacka Biblioteka Narodowa w Wiedniu, dr Andreas Fingernagel, fot. Maciej Cieślak

Anna: Gdy wysłałyśmy do biblioteki w Wiedniu zapytanie o spotkanie i możliwość powąchania książek, nasza prośba początkowo spotkała się z lekkim zdziwieniem. Później okazało się, że dr Andreas Fingernagel, ówczesny dyrektor Departamentu Rękopisów i Ksiąg Rzadkich, wyciągnął dla nas z archiwum stare tomy i sam zainteresował się tym sposobem poznawania książek. Dzięki niemu mogłyśmy powąchać indyjski manuskrypt, modlitewnik z Etiopii czy książkę, która przez długi czas leżała w kościele, gdzie przesiąknęła wonią kadzidła.

W książkach zamknięte są bardzo specyficzne nuty, które dla wielu osób są przyjemne, dlatego aromat ten postanowiła przebadać dwójka badaczy - Matija Strlič i Cecilia Bembibre. Naukowcy grupie badawczej dali do wąchania książkę z początku XX wieku, którą znaleźli w jednym z brytyjskich antykwariatów. Uczestników badania zapytano o to, jakie zapachy na jej kartach wyczuwają. Wśród skojarzeń były aromaty zaskakujące – jak futro i skarpetki, ale dominowały te, które lubimy i dobrze nam się kojarzą. W tych ostatnich przeważały nuty czekolady, kawy i drewna. To tłumaczy, dlaczego zapach książek tak nam się podoba.

Katarzyna: Kluczowy w tym badaniu okazał się jednak aromat wanilii, który u wielu osób budzi pozytywne skojarzenia. Strlič i Bembibre stworzyli potem koło zapachowe, które ma ułatwić dobieranie określeń dla zapachów wyczuwanych w książkach. Ich projekt był pierwszym naukowym projektem starającym się zbadać coś tak ulotnego, jak zapachowe dziedzictwo Europy.

No właśnie, czy zapach może być zabytkiem albo dobrem kultury?

Katarzyna: W Europie są pierwsze próby stworzenia takiego katalogu. To jest super ciekawy pomysł, który został zainicjowany przez badania na temat książek, o których wspominałam. Projekt „Odeuropa” jest realizowany przez Unię Europejską i powstaje we współpracy wielu ośrodków badawczych. Na razie jest tworzony europejski katalog zapachów, które w jakiś charakterystyczny sposób oddają naturę miejsc, epok czy zjawisk kultury. Już niedługo zostanie uruchomiona biblioteka online z opisem tych aromatów.

Ale to nie jedyny ciekawy projekt z tego obszaru. W Muzeum Ulm widziałam wystawę, która kojarzyła zapachy z dziełami sztuki. Za pomocą renesansowych czy średniowiecznych prac pokazano jak tamte czasy mogły pachnieć. Na przykład na XVI-wiecznym obrazie Martina Schaffnera widniał możny wystrojony w futrzany kołnierz i czapę, który w ręku trzymał pomander, czyli ozdobę z intensywnie pachnącymi wonnościami, które miały chronić przed dżumą.

Anna: Niektóre z zapachów charakterystyczne dla historii Europy, jej kultury i życia codziennego, znikają. Mój ulubiony przykład to woń angielskiego albo irlandzkiego pubu. Takie miejsca przesiąknięte były mieszanką aromatu piwa i dymu papierosowego. Dzisiaj, na skutek zakazu palenia, zmienił się ich profil zapachowy. To oczywiście dyskusyjne, czy będziemy za tym zapachem tęsknić, ale przez długi czas był on obecny w niemal każdym brytyjskim i irlandzkim miasteczku. I być może następne pokolenia nie poznają już zapachu książek, antykwariatów czy bibliotek. A wszystko przez postępującą cyfryzację.

W książce zrobiłyście zapachową mapę Amsterdamu. Obydwie mieszkacie i pracujecie w Warszawie. Czym pachnie dla Was stolica?

Katarzyna: To są bardzo subiektywne odpowiedzi. Codzienne obcowanie z zapachami miejsc jest bardzo indywidualne, zależy od nastroju, pogody czy pory roku. Po doświadczeniach związanych z pisaniem tej książki bardzo wyczuliłam się na zapachy i ta zapachowa mapa Warszawy zmienia się dla mnie z każdym spacerem. Mieszkam w centrum, więc moja zapachowa mapa to kawiarnie, ale często też remontowane budynki, spaliny czy charakterystyczna woń Dworca Centralnego, którą poznałabym o każdej porze dnia i nocy. Mam wrażenie, że największą subkulturą zapachową każdego miasta jest metro. Tam się wszystko łączy. Metro warszawskie, berlińskie czy budapesztańskie pachną zupełnie inaczej.

Anna: W książce piszemy o tym, że są miasta, które kojarzą nam się z konkretnymi zapachami – na przykład Sewilla to kwitnące drzewa pomarańczy, a Berlin to lipy.
Poznanie zapachów całego miasta może być wyzwaniem, dlatego radzimy naszym czytelnikom, aby świadomie zacząć poznawać zapachy w swoim sąsiedztwie i okolicy. Na przykład sprawdzić, jak pachnie nasza droga do sklepu, pracy czy szkoły. Mieszkam na Pradze Południe i regularnie biegami po Parku Skaryszewskim, moja trasa biegnie obok fabryki Wedla. Gdy wiatr wieje z odpowiedniej strony wpadam w czekoladowy powiew i czuję jak ta czekolada za mną goni!

Zupa pomidorowa z rabarbarem – to określenie znalazłam w Waszej książce. Wcale nie dotyczy ono dania kulinarnego, a kawy. Skąd się biorą takie określenia w zapachowym języku? Czy ma on jakieś zasady?

Katarzyna: Z jednej strony mówienie o zapachach to duże wyzwanie. Zapachy jako jedyne bodźce zmysłowe najpierw poruszają nasze emocje i aktywują wspomnienia, a dopiero potem mogę być świadomie identyfikowane. Często w ogóle ich sobie nie uświadamiamy. I pozostają nienazwane. Dlatego język zapachowy jest paradoksalnie dość ubogi, wiele określeń takich jak nuty czy kompozycje zapożycza z muzyki. Z drugiej strony, wszystkie osoby zajmujące się zapachami, z którymi rozmawiałyśmy, miały dla nas radę: Mówcie z serca i miejcie swoje skojarzenia! Zapachy są subiektywne, czujemy je na co dzień, warto więc sięgać po określenia, które po prostu przychodzą nam do głowy, bez obaw, że powiemy coś nie tak. Trudno ocenić, czy ktoś w kawie czuje zupę pomidorową z rabarbarem, bo to jest indywidualne skojarzenie i nie ma żadnych form jego oceny.

Anna: Oczywiście możemy sięgać po narzędzia, które pomogą nam rozwinąć nasze słownictwo - to na przykład koła zapachowe, które stworzone są dla większości jadalno-węchowych substancji i produktów. Zapachy są też podzielone na rodziny zapachowe, czym również możemy kierować przy ich opisie. Ale najlepiej używać wyobraźni, skojarzeń. Czasami są one dość zaskakujące. Jeden z naszych rozmówców, Matthias Ebner z browaru Weihenstephanwe Freising, z którym rozmawiałyśmy o aromatach piwa, powiedział nam, że zapach benzyny kojarzy się mu się z… wakacjami. Jako dziecko spędzał wakacje u dziadka, z którym wspólnie kosił trawę kosiarką spalinową, a z niej kapała benzyna. Ten ogólnie nieprzyjemny zapach łączy go ze wspomnieniem dziadka i dzieciństwa.

Czy ktoś już kiedyś próbował stworzyć zapachowy język?

Katarzyna: Próbą połączenia określeń artystycznych z zapachowymi jest język stworzony przez Sissel Tolaas, artystkę i aktywistkę zapachową. Od lat tworzy ona w Berlinie archiwum zapachów. Dokądkolwiek nie pojedzie, pobiera stamtąd za pomocą metody headspace próbki powietrza, na przykład znad studzienki kanalizacyjnej w Warszawie. Zassany zapach wysyłany jest do laboratorium koncernu zapachowego IFF w Nowym Jorku, gdzie analizują jego skład. Sissel dostaje wzór takiego zapachu, a próbkę powietrza zamyka w puszce, która ląduje w jej archiwum. W jej kolekcji są już tysiące aromatów.

Ilustracja Magdaleny Burdzyńskiej do książki "Ach, zapach!"

W czasie prac nad tym archiwum, Sissel Tolaas stwierdziła, że tak naprawdę to, z czym mogą się kojarzyć zapachy, jest tak subiektywne i poetyckie, że najlepiej byłoby opracować nowy język na te potrzeby – coś w rodzaju zapachowego esperanto. Nazwała go nasalo. Naszym ulubionym określeniem w nasalo jest ikunka – słowo oznaczające coś tłustego i oleistego.

Czy wąchania można się nauczyć?

Anna: Bardzo często jesteśmy pytane o to, czy mamy jakiś wyjątkowy zmysł węchu. Więc nie, nie mamy. To, co pewnie różni nas od osób, które są na początku drogi eksploracji zapachów, to po prostu świadomość tego, że zapachy są wokół nas. Pierwszy i najważniejszy krok, to uświadomienie sobie tego, że „mamy nosy”, a większość osób tego nie wie. Skupienie się na zapachach i zrozumienie, że w zasadzie wszystko, co jest dookoła nas, pachnie, to podstawa. Ale nos też można wytrenować. Jak? Po prostu trzeba wąchać.

Katarzyna: To brzmi banalnie, ale to jest naprawdę proste, tylko wymaga czasu. Trzeba próbować rozpoznawać zapachy, na przykład wąchać różne kawy i starać się nazywać wyczuwane niuanse – zupełnie jak sommelierzy wąchają wina. To samo można robić z przyprawami. My akurat uczyłyśmy się na miodach, których aromaty są bardzo subtelne i bardzo mało zróżnicowane, więc to była wysoko ustawiona poprzeczka.

Jedną z moich ulubionych opowieści z książki jest historia Corrine, która w średnim wieku postanowiła zmienić zawodową karierę i przez rok uczyła się, żeby zdać do renomowanej szkoły perfumiarskiej w Grasse we Francji. Ćwiczyła, zapamiętując zapachy, aż w końcu wytrenowała nos. Nasze komórki nerwowe w nosie się regenerują, a pamięć zapachowa jest bardzo plastyczna. To trochę inaczej niż w przypadku osób, które się rodzą się ze wspaniałym słuchem – w tym przypadku to jest dar. Nos jest dużo bardziej podatny na ćwiczenie i rozwijanie zapachowej pamięci. Większość z nas, gdy zaczyna wąchać, czuje różnice zapachów, tylko trudno nam dobrać do tego odpowiednie etykietki. A to jest coś, co można wyćwiczyć.

Autorki książki podczas warsztatów zapachowych u Corinne Marie-Tosello, fot. Maciej Cieślak

Anna: Dobrymi obiektami do trenowania nosa są róże, których zapach wydaje się oklepany i z lamusa. Ale gdy zaczniemy wąchać poszczególne odmiany, okaże się, że te pachnące mają naprawdę zróżnicowane aromaty. Gdy określamy ich woń, do charakterystycznej różanej nuty warto spróbować znaleźć jeszcze drugie określenie, bo są róże, które mają akcenty cytrusowe, miodowe albo korzenne.

Pisząc książkę sporo się nawąchałyście. Czy jakieś zapachy są teraz szczególnie modne?

Katarzyna: Nasi rozmówcy, którzy zajmują się perfumami, podkreślali modę na oud – jeden z ciepłych, egzotycznych i bardzo drogich składników perfum. Często pojawia się teraz w kompozycjach zapachowych. Przy okazji rodzi się pytanie, czy ten składnik rzeczywiście w perfumach jest i w jakich ilościach. I na ile to ma znaczenie, co faktycznie jest w wonnych kompozycjach tworzonych przez perfumiarskie „nosy”. Bo perfumy sprzedają też historię i opowieści o wyrażeniu zmysłowym, które poprawia nam nastrój, które działa na nas kojąco czy energetyzująco. Czasem ta opowieść jest dużo ważniejsza niż to, z czego te perfumy faktycznie się składają.

Wodorost znaleziony podczas zapachowego spacer na wybrzeżu Costa Brava, fot. Maciej Cieślak

Anna: Zapach morza jest jednym z takich wyobrażonych aromatów. Piszemy o tym w naszej książce. Punktem wyjścia do tego rozdziału była właśnie moda na perfumy, które były według ich twórców interpretacją morskiej bryzy. Posiadały one w składzie Calone 1951, czyli związek chemiczny, który pachnie wilgotną skórką arbuza. W swoim składzie mają go na przykład perfumy Davidoff „Cool Water”, popularne w latach 80. i 90. ubiegłego wieku. My chciałyśmy zderzyć to wyobrażenie kreatorów perfum o morzu, z tym czym ono naprawdę pachnie. Gdy byłam zimą nad Bałtykiem, wcale nie czułam tam owocowej nuty, to była raczej rozgotowana zielenina i herbata matcha.

Wszystko teraz pachnie – od płynu do podłóg po pastę do zębów, swoje zapachy mają sklepy i hotele. Czy nasz świat nie jest trochę przeperfumowany?

Katarzyna: Bardzo często mówi się o zanieczyszczeniu hałasem czy zanieczyszczeniu wizualnym. Równie negatywnie mogą na nas wpływać bodźce zapachowe, które często odbieramy podświadomie. Dlatego wyczulenie na zapachy pozwala nam lepiej kontrolować sytuację i na przykład unikać takich negatywnych stymulacji. Zanieczyszczenie zapachem zaczyna być tematem dyskusji, również w mediach mainstreamowych czy wśród wielkich potentatów perfumiarskich i nie tylko w kategoriach smogu. Chodzi też o „zapachową kakofonię” czyli nadmiar zapachowych bodźców: perfumowanie miejsc, ubrań, wszelkich możliwych środków czystości.

Autorki podczas spotkania z Florianem Kapsem, fot. Maciej Cieślak

Florian Kaps z inicjatywy Supersense, z którym rozmawiałyśmy na potrzeby książki, podkreśla, że fundamentem dobrego zapachu hotelu czy sklepu są dobre jakościowo materiały, którymi zostały wykończone wnętrza. Wtedy nie ma też potrzeby przykrywania jednych zapachów innymi aromatami. Neutralne, nieperfumowane miejsca publiczne też mogą być przyjemne.

Anna: Po napisaniu tej książki zaczęły mi przeszkadzać zapachy w niektórych hotelach. Często jest tak, że miejsca typu – hotele, sklepy, poczekalnie, recepcje - mają swój charakterystyczny zapach, który jest wszędzie rozpylany. Niestety bywa tak, że ta woń okazuje się bardzo agresywna, chemiczna i dosłownie może ona przyduszać.

Czy takie sztucznie wytworzone zapachy mogą być niebezpieczne?

Anna: Opisujemy jeden z takich przypadków w książce. Siarczek dimetylu, to zapach który dominuje na otwartej wodzie. Produkują go głównie wodorosty i plankton. Podobny zapach wytwarzają też pływające na morzu wyspy śmieci. Dla ptaków zapach siarczku dimetylu oznacza pożywienie, bo tam gdzie jest plankton są też ryby. W jego kierunku potrafią lecieć bardzo długie dystanse. Niestety na miejscu mogą znaleźć tyko śmieci, a nie jedzenie, czyli czeka je śmierć.

Wasza książka to również wywiady z osobami w różny sposób związanymi z tematem zapachów. Który rozmówca zaskoczył Was najbardziej?

Katarzyna: Mnie zaskoczyło to, że większość z tych osób miała w swoim życiu moment zwrotny, który zainspirował ich do zajęcia się zapachami. Łączy je nie tylko pasja zapachowa, ale też próba innego spojrzenia na otaczający nas świat. Takimi bohaterami są Rosemarie, która zdecydowała się w wysokich Alpach założyć ogród ziołowy i zainspirowała powstanie ziołowej wioski, Ernesto, który zajmował się sztuką i teatrem, ale postanowił poświęcić się zapachom po traumatycznym doświadczeniu z utratą węchu, czy Christophe który dla zapachów rzucił karierę inżyniera. Wszyscy oni w zapachach dostrzegli potencjał znalezienia innego klucza do życia.

Zbiory w ziołowym ogrodzie zbiory w ogrodzie Rosemarie Kranabetter, fot. Maciej Cieślak

Anna: Niesamowite było również to, że nasi bohaterowie znajdowali dla nas czas chociaż zjawiałyśmy się często w bardzo niewygodnych dla nich momentach. Na początku czerwca byłyśmy w Bułgarii w Dolinie Róż. Silvia Yonkova, właścicielka marki Roseoverdose, z którą zrobiłyśmy wywiad, była wtedy w samym środku zbiorów. Mimo to zabrała nas jeszcze na różane pole i yogę w płatkach róż choć był to dla niej najbardziej pracowity i intensywny czas w roku, od którego zależy to, ile pozyska olejku różanego i w konsekwencji, ile zarobi.

Silvia Yonkova z Roseoverdose, fot. Maciej Cieślak

Bardzo ciekawe było też spotkanie z Aleksandrem Lauberem, który stworzył markę WienerBlut. Na początku wydawał się niechętny, nie odpowiadał na nasze e-maile. Gdy w końcu zgodził się na wywiad, zaczął przesyłać nam print screeny map z Google'a ze strzałkami, które wskazywały miejsce spotkania. Pierwszy raz ktoś zamiast pełnego adresu, wysyłał nam zrzuty ekranu. Stawiłyśmy się we wskazanym miejscu i wtedy okazało się, dlaczego Aleksander wybrał akurat ten punkt na mapie. Wszystko było bardzo przemyślane, gdyż spotkaliśmy się przy kratce wentylacyjnej Burgtheater, ukrytej obok wielkiego klombu. Tuż obok teatru jest park miejski Volkspark. Zapach kwitnących kwiatów, pod koniec XIX wieku zapewne bzów hortensji, dostawał się właśnie tą kratką wentylacyjną do wnętrza teatru. W trakcie spotkania z Aleksandrem było wiele serdeczności i gotowości do dzielenia się doświadczeniem i historią.

Katarzyna: Ta życzliwość i gotowość do spotkań wynika też z faktu, że od stosunkowo niedawna wiemy, jaki potencjał ma nasz węch. Te odkrycia to końcówka XX wieku, 1991 roku. A w ostatniej dekadzie odkryliśmy, że ludzki nos może wyczuć miliony a nie tysiące woni. Ludzie, którzy zajmują się tym tematem, którzy są blisko jego korzeni, tworzą niszowe kompozycje, zajmują się destylacją olejków eterycznych czy hodowlą wonnych roślin, oni rozumieją jak ważne jest to, żebyśmy lepiej zrozumieli ten potencjał, żeby to była powszechna wiedza. Gdy wspominałyśmy naszym rozmówcom, że piszemy książkę o zapachach, ta idea była warta dla nich tego, by poświęcić nam swój czas.

Rozmawiała Magda Burkiewicz

O autorkach:

Katarzyna Białousz — redaktorka, kuratorka producentka projektów kulturalnych i społecznych. Prowadzi blog scenterly.com. Przez wiele lat pracowała w Goethe-Institut w Polsce, współpracowała m.in. z Ambasadą Niemiec w Warszawie, Kancelarią Prezydenta RP oraz biznesem. W 2013 roku z zainicjowała pierwszą w Polsce wystawę poświęconą zmysłowi węchu i perfumom „Zapach — niewidzialny kod”, która powstała we współpracy Goethe-Institut z Centrum Nauki Kopernik i Instytutem Francuskim. Obecnie zajmuje się projektami edukacyjnymi i biznesowymi.

Katarzyna Białousz i Anna Budyńska, fot. Maciej Cieślak

Anna Budyńska - współautorka książki "Ach, zapach! Przewodnik po fantastycznym świecie zapachów", na co dzień redaktorka naczelna magazynu Weekend.gazeta.pl.

Książka "Ach, zapach! Przewodnik po fantastycznym świecie zapachów" ukazała się 8 listopada nakładem wydawnictwa Buchmann. LABEL jest patronem medialnym publikacji.

Brak produktów w koszyku

+ Dodaj prenumeratę

Produkty brutto 0,00 zł

Produkty netto 0,00 zł

Aktywowano kupon:

Podsumowanie 0,00 zł

Przejdź do zamówienia

LABEL Magazine

LIVING Magazine



Polska licealistka stworzyła „kosmetyki” do walki z przemocą domową Lifestyle

Polska licealistka stworzyła „kosmetyki” do walki z przemocą domową

Przymusowa domowa kwarantanna to dla niektórych pułapka bez możliwości ucieczki. Ofiary przemocy domowej zostały zamknięte w swoich domach wraz z krzywdzącymi ich agresorami. Polska licealistka stworzyła niezwykłą inicjatywę, która ma pomóc walczyć z przemocą domową podczas epidemii.

Najprzyjemniejsze restauracje z ogródkami w stolicy Przewodnik

Najprzyjemniejsze restauracje z ogródkami w stolicy

Jedzenie na świeżym powietrzu po prostu smakuje lepiej. Gdzie w Warszawie połączymy rewelacyjne dania z klimatyczną atmosferą?

Slow living: 16 najciekawszych hoteli butikowych w Polsce Przewodnik

Slow living: 16 najciekawszych hoteli butikowych w Polsce

Kameralny gościniec na skraju Kaszub, pałac z widokiem na jezioro czy designerski hotel w centrum miasta? Przed zaplanowaniem urlopu o tych miejscach warto pamiętać.

Mieszkanie w stylu vintage Wnętrza

Mieszkanie w stylu vintage

Dziś zapraszamy do nowojorskiego mieszkania, za którego projekt odpowiada pracownia Frederick Tang Architecture. Z apartmentu rozciąga się bajeczny widok - mieści się ono bowiem na 13-tym piętrze wieżowca w stylu art deco pochodzącego z 1926 roku!

Gdzie zjeść i wypić nad Wisłą? Przewodnik

Gdzie zjeść i wypić nad Wisłą?

W tych restauracjach i barach zjecie wyśmienite jedzenie i wypijecie dobre drinki. Niestrudzonym imprezowiczom polecamy najlepsze miejsca na letnie wypady nad Wisłę, które karmią do późnych godzin nocnych.

Piękno koloru Wnętrza

Piękno koloru

Projektantki pracę rozpoczęły od stworzenia palety barw. Z premedytacją zdecydowały się na kontrastowe odcienie zieleni i różu, dopełniając je granatem. Całość łączy geometria, która pojawia się na ścianach ale także w elementach wyposażenia. Gdański salon piękności „Tam, gdzie lubię" zachwyca!

Picasso w Muzeum Narodowym w Warszawie. Wystawa rusza 12 października Sztuka

Picasso w Muzeum Narodowym w Warszawie. Wystawa rusza 12 października

Muzeum Narodowe w Warszawie zaprasza na wyjątkową wystawę „Picasso”, która przeniesie nas w fascynujący świat twórczości jednego z najważniejszych artystów XX wieku – Pabla Picassa. Już od 12 października w ramach wydarzenia będzie można oglądać dzieła wypożyczone z kolekcji Museo Casa Natal...

Eklektyczne wnętrze na Sarniej Wnętrza

Eklektyczne wnętrze na Sarniej

Powszechnie mówi się, że kluczem do trwałego i udanego związku jest znalezienie idealnej równowagi, balansu, złotego środka. Właśnie ta myśl przyświecała podczas projektowania architektce wnętrz ze studia LaskowskaWnętrza.

Gdyńskie klasyczne inspiracje Wnętrza

Gdyńskie klasyczne inspiracje

W Gdyni niemal od zawsze tradycja przenikała się z nowoczesnością. To miasto-ikona modernistycznej architektury kryje w sobie tak wiele i wciąż inspiruje!

Gdzie kupować książki w Warszawie? Przewodnik

Gdzie kupować książki w Warszawie?

Dla nałogowych pożeraczy książek — oto najlepsze księgarnie w stolicy, bez których trudno byłoby o dobrą lekturę na podróż, wakacje czy popołudnie z herbatą.

Immersyjna podróż w głąb ludzkiego ciała. BMW Art Club. Przyszłość to sztuka zaprasza na wystawę VR „EVOLVER” Lifestyle

Immersyjna podróż w głąb ludzkiego ciała. BMW Art Club. Przyszłość to sztuka zaprasza na wystawę VR „EVOLVER”

Zobacz, jak tlen przemierza struktury ukryte głęboko pod skórą. Dzięki technologii VR twórcy spektaklu pokazują proces oddychania – od pobrania powietrza ustami do płuc, przez jego transport systemem naczyń krwionośnych do komórek, aż po uwolnienie z powrotem do świata zewnętrznego. Widzom...

Apartament w starej kamienicy Wnętrza

Apartament w starej kamienicy

To jasne, przestronne 100 metrowe mieszkanie znajduje się w secesyjnej kamienicy w sercu poznańskiej Wildy. Ta historyczna dzielnica Poznania niegdyś ciesząca się złą sławą obecnie przechodzi transformację. Kolejne kamienice zostają odrestaurowane, powstają modne restauracje i kawiarnie.

Ona jedna a ich trzech ... i ich 60 m2 Wnętrza

Ona jedna a ich trzech ... i ich 60 m2

Wspólnie stworzyli przestrzeń w której żyją w zgodzie ze sobą a ich wnętrze w pełni uosabia to kim są, o czym marzą i do czego zmierzają. To ich kolejne mieszkanie do wyboru którego trochę skłoniła ich powiększająca się rodzina.

Jak mieszkają Koreańczycy? Rozmowa z Wiolą Błazucką Lifestyle

Jak mieszkają Koreańczycy? Rozmowa z Wiolą Błazucką

Białe meble na wysoki połysk, duże okna, które trudno umyć i masa gadżetów kuchennych oraz elektronicznych. O tym, jak się urządza mieszkania w Korei Południowej opowiada nam Wiola Błazucka, która prowadzi swój kanał na YouTube Pierogi z Kimchi.

Strajk kobiet oczami artystów! Sztuka

Strajk kobiet oczami artystów!

Sztuka nie stoi obok życia, jest z nim silnie powiązana. Wrażliwość i wyczulenie artystów na społeczno-polityczne sytuacje przekłada się na ich twórczość. Popatrzcie na ich kreatywne reakcje na strajk kobiet w Polsce.

Jean-Michel Basquiat, czyli buntownik wart miliardy dolarów Sztuka

Jean-Michel Basquiat, czyli buntownik wart miliardy dolarów

Jego prace kupili m.in. Madonna, Jay-Z, Leonardo DiCaprio czy Johnny Depp. Gdyby dziś wycenić wszystkie dzieła Basquiat’a, ich rynkowa wartość przekroczyłaby kilka miliardów dolarów. Swój pierwszy obraz Cadillac Moon (1981) sprzedał wokalistce Debbie Harry, frontmance punkrockowego zespołu Blondie...

Polska projektantka Kamila Rudnicka stworzyła zestaw do domowej inseminacji Dizajn

Polska projektantka Kamila Rudnicka stworzyła zestaw do domowej inseminacji

Coraz więcej par boryka się z problemem niepłodności lub bezpłodności, ale ich chęć posiadania potomstwa nie maleje. Dlatego polska projektantka Kamila Rudnicka postanowiła im pomóc tworząc wyjątkowy zestaw do domowej inseminacji,

Kalkulator wyliczy, kiedy będzie „Golden Hour” Lifestyle

Kalkulator wyliczy, kiedy będzie „Golden Hour”

„Golden Hour” to popularna wśród profesjonalnych fotografów i miłośników zdjęć godzina, kiedy to słońce daje wyjątkowo malowniczą, złotą poświatę, która pięknie wychodzi na zdjęciach. Nie dziwi więc, że niektórzy fani fotografii potrafią wyczekiwać tej pory godzinami.

Gdzie można zjeść najlepsze lody w Polsce? Lifestyle

Gdzie można zjeść najlepsze lody w Polsce?

Pomimo że pogoda jeszcze nas nie rozpieszcza, wielu z nas rozpoczęło już sezon delektowania się lodami w plenerze. W redakcji lubimy te oryginalne smaki – lody z hibiskusa, bzu czy awokado, ale doceniamy też te klasyczne, na przykład waniliowe, czekoladowe czy truskawkowe. Gdzie w Polsce można...

Mieszkanie dla 5-osobowej rodziny na 50 metrach Wnętrza

Mieszkanie dla 5-osobowej rodziny na 50 metrach

Ceny mieszkań w Paryżu są bardzo wysokie, nie dziwi zatem, że każdy metr jest tu na wagę złota. Ten projekt to spore wyzwanie dla architektów: celem było przekształcenie jednopokojowego, 50-metrowego mieszkania w miejsce dla 5-osobowej rodziny! Tego trudnego wyzwania podjęła się pracownia Nomadic...

Spokój klasyki Wnętrza

Spokój klasyki

Mieszkanie w kamienicy z lat 30. na warszawskiej ulicy Oleandrów – brzmi jak marzenie? Owszem.

W razie przyjęcia zgłoszenia na twój adres e-mail zostanie wysłane potwierdzenie.
Label Magazine zastrzega sobie selekcję zgłoszeń.