Między niebem a ziemią. Najnowsza kolekcja biżuterii Orska
Najnowsza kolekcja ORSKA powstała we współpracy z newarskimi mistrzami repusowania z Doliny Katmandu. Jej sercem są roślinne reliefy wydobywane z cienkiej blachy tysiącami uderzeń młotka, milimetr po milimetrze. Biżuterię uzupełniają naturalne kamienie: labradoryty i kryształy himalajskie, które przywołują krajobraz gór pozwalających spojrzeć na świat z innej perspektywy.
Himalajskie szczyty są symbolem przekraczania geograficznych, twórczych i międzyludzkich granic. Projektantka Anna Orska pokochała je za to, że zmieniają skalę spraw. Rzeczy, które jeszcze przed chwilą zajmowały całą uwagę, nagle stają się mniejsze, odsłaniając nowe możliwości. Kolekcja Nepal powstała właśnie z tej zmiany perspektywy. Z powrotu do miejsca, które w 2016 roku było pierwszym na mapie rzemiosł świata – to tam Anna Orska zrozumiała, że z podróży nie chce przywozić jedynie inspiracji, lecz zdobywać wiedzę, poznawać tradycyjne narzędzia i materiały oraz współtworzyć z ludźmi, którzy doskonalili swoje umiejętności przez całe życie. Powrót nie miał być próbą odtworzenia przeszłości. Projektantka przyjechała sprawdzić, co potrafi zobaczyć w tym samym miejscu dzisiaj.
Nową kolekcję biżuterii stworzyła między ziemią a niebem, w zaprzyjaźnionych warsztatach z Doliny Katmandu, pośród miarowego stukotu punc i młotków. Uderzenie po uderzeniu newarscy mistrzowie wydobywali z cienkiej blachy wypukłe ornamenty. Następnie odwracali metal i cyzelowali go od frontu, pogłębiając linie oraz dopracowując najmniejsze detale. Anna Orska obserwowała rytm dłoni powtarzających gesty znane od pokoleń. Pomiędzy wyobraźnią projektantki a wiedzą rzemieślników zaczęła rodzić się kolekcja biżuterii, której żadna ze stron nie stworzyłaby osobno.
Powierzchnię metalu bogato zdobią pnącza, liście i kwiaty lotosu. Roślinne wici mają głęboką symbolikę zakorzenioną w himalajskim hinduizmie, zgodnie z którą oznaczają wzrost, ciągłość życia i więzi człowieka z naturą. Najważniejszym z nich jest lotos, który wyrasta z mułu i kieruje się ku światłu. Jego przemiana jest metaforą otwarcia na nowy kierunek.
Repusowany ornament wyrasta z języka rozwijanego przez kolejne pokolenia nepalskich rzemieślników. Twórca nie zaczyna od pustej kartki: sięga po odziedziczone motywy, zachowuje ich znaczenie, ale dodaje do nich własny gest. Dzięki temu tradycja nie zostaje zatrzymana w czasie, lecz nieustannie nabiera nowych form. - Fascynuje mnie sposób, w jaki natura zamienia się w ornament. Człowiek najpierw obserwuje liść albo kwiat. Potem upraszcza go do kilku linii. Rzemieślnik przenosi te linie na metal. Kolejne pokolenie robi to trochę inaczej i po setkach lat trudno już powiedzieć, gdzie kończy się natura, a zaczyna ornament. A potem przychodzę ja, biorę ten znak i znowu przesuwam go odrobinę dalej. To chyba właśnie jest dla mnie ciągłość rzemiosła. Nie polega na tym, żeby bez końca powtarzać przeszłość, lecz by ją zrozumieć i dodać do niej swój własny fragment. – zauważa Orska.
Kolejny rozdział tej historii został dopisany w pracowni jubilerskiej, w której wszystkie podróżnicze doświadczenia Anny nabierają kształtu i końcowej formy. To tu komponenty z Nepalu zamieniono w asymetryczne kolczyki, pierścionki i sygnety, broszki, szerokie bransolety, sztywne kolie oraz krótkie i długie naszyjniki. Ręcznie repusowane ornamenty podkreśliono blaskiem pozłacanego mosiądzu lub grafitowym odcieniem oksydowanego metalu. By dopełnić symbolikę biżuterii do bogatego ornamentu dodano naturalny labradoryt, który łączy ciężar ziemi z kolorem nieba. To kamień zmiany perspektywy. Z pozoru ciemny i surowy, w ruchu odsłania błękitne, zielone i złote refleksy. Światło pojawia się dopiero pod odpowiednim kątem, przypominając, że znane miejsce - podobnie jak Nepal odwiedzony po latach - może ujawnić zupełnie nową historię.
Kolekcję uzupełni limitowana seria unikatowych naszyjników z surowymi kryształami himalajskimi. Ich ostre fasety przypominają skaliste szczyty, a naturalne inkluzje wyglądają jak chmury zatrzymane wewnątrz kamienia. „Codziennie patrzyłam na Himalaje z warsztatu i chciałam, żeby część tego widoku wróciła ze mną do Polski” – uzasadnia wybór właśnie tego kamienia Anna Orska. Kryształy trafiły do niej bezpośrednio od ludzi, którzy znaleźli je w górach. Każdy zachował własne pęknięcia, odcienie, inkluzje i wrostki rutylu, kształtowane w ziemi przez miliony lat. Projektantka nie chciała ich poprawiać ani dopasowywać do jednego wzoru - to projekt musiał podporządkować się kamieniowi, dlatego każdy z około 60 unikatowych naszyjników otrzymał ręcznie wykonaną oprawę, stworzoną dla konkretnego kryształu, jego proporcji i cięć.
Biżuteria z kolekcji Nepal jest wyrazista, rzeźbiarska i pełna detali. Jest też unikatowa, nie istnieją bowiem dwa dokładnie takie same egzemplarze. Ręcznie repusowane ornamenty za każdym razem różnią się siłą uderzenia, kątem ustawienia narzędzia i rytmem dłoni, które go stworzyły. Te różnice są jak artystyczny podpis gwarantujący autentyczność.