Polska artystka stworzyła biurko z marką Snapp. Połączenie designu i architektury
Beata Śliwińska, znana również jako Barrakuz, posługuje się głównie kolażem, tworzy obrazy, identyfikacje wizualne, okładki i projekty na styku kultury, mody i sztuki. Z kolei Snapp od początku swojego istnienia projektuje rzeczy współczesne, ale „nietymczasowe”. Efektem współpracy marki z artystką jest połączenie mebla i budowli – biurko ARKI.
Za marką Snapp stoi ideologia calm futurism – nowoczesność z ukłonem w stronę tradycji i rzemiosła. Futuryzm rozumiany nie jako pogoń za technologią czy nowinką, ale jako sposób myślenia o tym, co pozostanie aktualne za dekadę i dłużej. To prosta forma, świadome proporcje, dobry materiał i detal, który nadaje przedmiotowi charakter i sprawia, że mimo prostoty staje się „playful”. To także produkty pasujące równie dobrze do wnętrza z lat 70., jak i do tych z przyszłości.
„Paradoksalnie, jako marka meblowa, nigdy nie chcieliśmy zamykać się wyłącznie w świecie mebli. O Snapp myślimy jako o pewnej potrzebie budowania zmiany świadomości wśród ludzi. Design na stałe wpisał się w nasze życie, nie jest już tylko jego cichym towarzyszem. Opowiada o naszych ideach, decyduje o tym, czym chcemy się otaczać, staje się częścią naszej tożsamości. Dlatego z wielkim entuzjazmem otworzyliśmy się na współpracę, która na pierwszy rzut oka mogła wydawać się nieoczywista, a jednak okazała się bardzo na miejscu” – wyjaśnia Karol Droszcz, założyciel marki.
Wszystko zaczęło się nie od pomysłu na nowy produkt (chociaż to w zasadzie też), ale od prostej potrzeby. Beata szukała biurka dla siebie – dużego, w całości drewnianego, funkcjonalnego, ale mającego siłę architektonicznego obiektu. Nie znalazła go na rynku. Kiedy podzieliła się swoimi przemyśleniami w mediach społecznościowych, ze strony Snapp padło pytanie: skoro dokładnie wiesz, czego szukasz, dlaczego nie zaprojektujesz tego sama, razem z nami?
Pierwsze szkice, narysowane kredkami na kartce, przeszły przez kolejne etapy pracy ze Snapp, spotykając się z wiedzą konstruktorów i dużym doświadczeniem marki w pracy z drewnem. Tak powstało duże biurko z litego dębu, którego znakiem rozpoznawczym jest podwójny, miękko zaoblony blat. Między jego warstwami można schować przedmioty potrzebne do pracy, pozostawiając górną powierzchnię niemal całkowicie pustą, idealną do pracy twórczej, projektowej, kreatywnej – ale także do pracy wymagającej pustej przestrzeni i oderwania od ciągłych bodźców.
Nazwa ARKI nawiązuje do słowa architecture. Beata mówi o biurku jak o połączeniu mebla i budowli. Statycznym, trwałym obiekcie o wyraźnej obecności w przestrzeni. Choć powstało z potrzeby projektantki, nie jest meblem wyłącznie dla projektantów. Jest dla każdego, kto potrzebuje własnego miejsca do pracy.
„Kiedy myślę o tym, że pierwsze szkice powstały zwykłymi kredkami na białej kartce, czuję, że to właśnie wyobraźnia i wiara we własne pomysły i idee mają właśnie twórczy sens” – mówi Beata Śliwińska. W biurku ARKI, poza monumentalną, acz na swój sposób delikatną formą, najbardziej interesująca jest droga, która doprowadziła do jego powstania.