5 artykułów z najnowszego LABEL, które trzeba przeczytać
W najnowszym wydaniu LABEL 76: God Save the Design, wyruszyliśmy w podróż po brytyjskim dziedzictwie, rzemiośle i surrealistycznych wizjach, które wymykają się prostym definicjom. Wybraliśmy dla Was pięć artykułów, które najlepiej oddają ducha tego numeru - od intymnych historii powstania marek po rzeźbiarskie wnętrza na antypodach.
Autor: IM
Zdjęcia: Materiały z najnowszego wydania magazynu LABEL
LABEL 76 - God save the design już w sklepie
Zdj. główne pochodzi z artykułu "Smak iluzji", fot.: Gab Bois
1. "Z londyńskiego poddasza na światowe salony"
Historia Jodie Hazlewood i jej marki The House Upstairs to dowód na to, że najlepsze pomysły rodzą się z autentycznej potrzeby, a nie chłodnej kalkulacji biznesowej. Wszystko zaczęło się na poddaszu wiktoriańskiej kamienicy w Nottingham, w pierwszy dzień lockdownu, od poszukiwań idealnego mebla, którego na rynku po prostu nie było. Jodie, zamiast iść na kompromis z seryjną produkcją, odnalazła lokalnego rzemieślnika i wspólnie z nim stworzyła prototyp otomany, która stała się fundamentem jej dzisiejszego sukcesu.
Dziś Hazlewood projektuje meble, które są manifestem przeciwko „beżowej nudzie”. Jej aksamitne otomany i fotele w nasyconych kolorach klejnotów to obiekty z duszą, powstające w warsztacie w Derbyshire. To luksus oparty na dotyku, głębi barwy i szacunku do tradycyjnych technik tapicerskich, które sprawiają, że każdy przedmiot ma szansę stać się rodzinną pamiątką, a nie tylko chwilowym elementem wyposażenia.
2. "Mikrokosmos zaklęty w przedmioty"
Bethan Laura Wood to postać, której nie da się zaszufladkować. Jej twórczość to barwny, wielowarstwowy dialog z rzemiosłem i kulturą ludową, prowadzony z ogromnym dystansem i humorem. Projektantka, nazywająca samą siebie „sroką”, z dziecięcą niemal ciekawością dekonstruuje otaczającą ją rzeczywistość, by złożyć ją na nowo w formie psychodelicznych fornirów czy sensorycznych instalacji, jak te stworzone dla marki Byredo.
W artykule zaglądamy do jej londyńskiego świata, gdzie „more is more” nie jest pustym hasłem, lecz metodą badawczą. Wood udowadnia, że design może być intymną opowieścią o emocjach, a przedmioty codziennego użytku - od regałów po flakony perfum - mogą nosić znamiona dzieł sztuki. Jej prace, obecne w stałych kolekcjach SFMOMA czy V&A, pokazują, jak wielką siłę ma dzisiaj projektowanie oparte na silnej, autorskiej wizji.
3. "Smak iluzji"
Gab Bois wciąga nas w świat, w którym wzrok nieustannie płata figle. Kanadyjska artystka z pozornie prozaicznych przedmiotów buduje surrealistyczne narracje, zmuszając nas do zatrzymania się w biegu. Jej polem eksploatacji jest fizyczność i analogowa natura procesu tworzenia – to odświeżająca alternatywa w dobie obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję. U Bois torebka powstaje z liścia rabarbaru, a biżuteria z... jedzenia.
Ten apetyt na wizualny absurd przenosi się również do świata wnętrz. W jej projektach fotele wyglądają jak usypane z popcornu, a sofy budzą skojarzenia z upieczonymi bułkami brioche. To radosna, zmysłowa gra z formą, która kwestionuje nasze przyzwyczajenia i przypomina, że w designie wciąż jest miejsce na czystą, niczym nieskrępowaną wyobraźnię i radość z odkrywania tekstur.
4. "Mikrokosmos"
Plantasia autorstwa Yasmine Ghoniem ze studia YSG to wnętrze, które przenosi nas w zupełnie inny wymiar estetyczny. Ukryty w australijskim krajobrazie dom z lat 90. przeszedł radykalną transformację, stając się przestrzenią o lynchowskim klimacie, pełną intensywnych barw: karmelu, absyntu i szmaragdu. Ghoniem po mistrzowsku zaciera granice między architekturą a otaczającym ją lasem, tworząc dom, który jest żywym, pulsującym organizmem.
Wykorzystanie drewna jarrah i bogatych tekstur kamienia sprawia, że każda strefa tej rezydencji jest osobnym mikrokosmosem. To projekt odważny, niesztampowy i niezwykle spójny w swojej ekstrawagancji. Plantasia to nie tylko dom, to portal do świata, w którym design staje się opowieścią o poszukiwaniu tożsamości i odwadze w kreowaniu własnej, prywatnej mitologii.
5. "Zwykła niezwykła dobudówka"
Brytyjska architektura domów jednorodzinnych często opiera się na powtarzalnych schematach, ale projekt londyńskiego bliźniaka autorstwa OEB Architects całkowicie przełamuje tę rutynę. Artykuł analizuje, jak za pomocą prostej bryły i szczerych materiałów stworzyć przestrzeń, która celebruje codzienność. Zamiast typowego, szklanego aneksu, architekci zaproponowali formę przypominającą nowoczesny ogrodowy pawilon, gdzie odsłonięta drewniana konstrukcja sufitu, malowane bloki ścienne i podłoga z linoleum tworzą atmosferę autentyczności oraz bezpretensjonalnego ciepła.
Kluczem do sukcesu okazało się tutaj światło oraz inteligentne operowanie otwarciami na ogród, które całkowicie zaciera granice między wnętrzem a naturą. Projekt ten udowadnia, że luksus we współczesnym wydaniu to nie drogie okładziny, lecz przestrzeń, która oddycha i reaguje na potrzeby domowników. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka inspiracji do przebudowy klasycznej tkanki miejskiej w sposób radykalnie nowoczesny, a jednocześnie pełen szacunku dla kontekstu i ekologii.