Absurd, surrealizm i groteska. 6 filmów na prima aprilis
Lubimy polecać Wam wybrane tytuły dopasowane do konkretnych dat. Przy okazji prima aprilis pierwszym, niemal naturalnym skojarzeniem były oczywiście komedie. Jednak po chwili pojawiła się też inna myśl. Przygotowaliśmy subiektywne zestawienie produkcji absurdalnych, groteskowych i choć zabawnych, to wymykających się prostym kategoriom.
Autor: MG
Zdjęcie główne: materiały prasowe ©Disney
Mickey 17
Reżyser Bong Joon-ho stworzył tu absurdalną pracę, w której trzeba regularnie umierać – i zamienia ten motyw w zaskakująco lekką, momentami wręcz komediową opowieść. Mickey Barnes, grany przez Roberta Pattinsona, zostaje tzw. „wymienialnym”, czyli pracownikiem, którego ciało jest odtwarzane po każdej śmierci, a wspomnienia przenoszone do kolejnej wersji.
Choć sam pomysł brzmi jak science fiction, a film operuje dużą dawką humoru, stopniowo odsłaniają się tu mniej oczywiste warstwy – pytania o wartość ludzkiego życia, tożsamość i granice wykorzystywania jednostki w imię „większego dobra”.
Daaaaaali!
„Daaaaaali!” Quentina Dupieuxa to film, który w zasadzie rozpoczyna się bardzo prosto – francuska dziennikarka próbuje przeprowadzić wywiad z artystą. Produkcja jednak szybko rozpada się w serię powtórzeń, pętli i zupełnie nieoczywistych zdarzeń.
Dalí jest grany przez kilku aktorów jednocześnie, sceny urywają się bez pointy, a narracja nie zmierza do żadnego punktu. Można śmiało powiedzieć, że ten film jest tak samo surrealistyczny jak twórczość Dalego i on sam.
Biedne istoty
Yorgos Lanthimos tworzy w „Poor Things” świat, który najtrafniej można opisać jako surrealistyczną groteskę o narodzinach kobiecej świadomości. Bella Baxter – w tej roli Emma Stone – zostaje przywrócona do życia przez ekscentrycznego naukowca, a jej ciało, umysł i emocje rozwijają się na oczach widza w rzeczywistości przypominającej ruchomy obraz inspirowany Boschem, Goyą i Schielem. Barwna, momentami prowokacyjna baśń, która igra z formą.
Rodzaje życzliwości
Po raz drugi w tym zestawieniu proponujemy film Lanthimosa, jednak w „Rodzajach życzliwości” odchodzi on od baśniowej estetyki „Poor Things”. Film przyjmuje formę tryptyku – trzech pozornie niepowiązanych historii, w których ci sami aktorzy wcielają się w różne role. Humor wynika tu przede wszystkim z absurdalnych sytuacji i konsekwentnego łamania oczekiwań widza, a pod powierzchnią tej formalnej zabawy kryją się powracające motywy dotyczące m.in. kontroli i wolnej woli.
Mr. K
Tytułowy bohater, wędrowny magik, zatrzymuje się na noc w hotelu, z którego następnego dnia nie jest w stanie wyjść. Każda próba opuszczenia budynku prowadzi go tylko głębiej w jego labiryntową strukturę i coraz dziwniejsze spotkania z coraz dziwniejszymi mieszkańcami. Hotel przypomina żywy organizm albo scenografię projektu M.C. Eschera.
Lobster
Bycie singlem jest nielegalne. Osoby bez partnera trafiają do hotelu, gdzie mają 45 dni na znalezienie drugiej połówki. Jeśli im się nie uda, zostają zamienione w zwierzę.
Lanthimos (do trzech razy sztuka, prawda?) zbudował rzeczywistość opartą na sztywnych, absurdalnych zasadach, w której emocje są spłaszczone, dialogi brzmią nienaturalnie, a bohaterowie funkcjonują według niezrozumiałej logiki. Im dalej, tym dziwniej – ta produkcja nie każdemu przypadnie do gustu.