Luksus to czas i wygoda. Jak technologia zmienia nasze podejście do domu?
Luksus nie kojarzy się już wyłącznie z drogimi przedmiotami i dobrami materialnymi. W świecie pełnym bodźców, zadań i nieustannej pogoni za kolejnymi celami coraz większą wartość zyskują wygoda i czas, który możemy przeznaczyć na to, co naprawdę dla nas ważne – a dom ma być miejscem, w którym żyjemy i z którego czerpiemy przyjemność, a nie kolejnym obowiązkiem do odhaczenia. W tę ideę wpisują się urządzenia marki Roborock, z którą współpracę nawiązał Michał Korkosz – czołowy twórca kulinarno-lifestyle’owy znany jako Rozkoszny.
Artykuł sponsorowany
Easy living to stół, przy którym zastaje nas noc, bo kolacja w dobrym towarzystwie niepostrzeżenie się przedłużyła. To również kanapa, na której można wreszcie przeczytać kilka stron długo wyczekiwanej książki. W takim podejściu dom przestaje być przede wszystkim przestrzenią wymagającą nieustannej troski o porządek – a on i tak nas otacza, bo dbają o to inteligentne urządzenia.
Dobrym przykładem jest kuchnia. Gotowanie, szczególnie od podstaw, wiąże się przecież nie tylko z przyjemnością tworzenia, ale również z nieuniknionym bałaganem. Mąka na podłodze, okruszki, krople sosu czy tłusta plama, której nie zauważyliśmy w porę, są naturalną częścią tego procesu.
Nie bez powodu to właśnie Michał Korkosz nawiązał współpracę z marką Roborock. Wspólnie stworzyli kampanię opartą na filozofii marki „Rocking Life Delightfully”, pokazując codzienność bez jej idealizowania – dom, w którym gotuje się, spędza czas i pozwala sobie na spontaniczność oraz przyjemności, podczas gdy technologia przejmuje obowiązki związane z utrzymaniem porządku.
„W gotowaniu i w życiu najbardziej cenię momenty, które dają prawdziwą przyjemność – tworzenie, smakowanie, bycie tu i teraz. „Rocking Life Delightfully” dobrze oddaje tę ideę: codzienność, w której technologia działa w tle i przejmuje to, co rutynowe, pozwalając skupić się na tym, co naprawdę daje satysfakcję” – mówi Michał Korkosz, Rozkoszny, idealnie podsumowując zmianę, która zachodzi w polskich domach. Coraz chętniej powierzamy technice te czynności, które są konieczne, ale nie niosą ze sobą satysfakcji.
Domowymi pomocnikami Rozkosznego są Roborock Saros 20 i F25 Ultra. Przyjrzyjmy się, w czym mogą nam pomóc. Zacznijmy od flagowego odkurzacza Saros 20. W prawdziwym domu podłoga rzadko wygląda jak chwilę po sesji zdjęciowej, której efekty możemy oglądać w magazynach. Między nogami krzeseł plącze się kabel od ładowarki, po drodze z salonu do kuchni pokonać trzeba próg, a pod kanapami i szafkami jest miejsce, o którym wolimy nie myśleć, bo trudno dotrzeć tam zwykłym odkurzaczem.
Roborock Saros 20 został zaprojektowany właśnie z myślą o takich warunkach. Bez problemu podniesie całe swoje podwozie i pokona progi (aż do 4,5 cm!), wjedzie na dywan, a do tego zidentyfikuje i ominie ponad 200 typów przeszkód: od kabli, zabawki, przez kapcie, po zapomniany przedmiot obok kanapy. Wjedzie też pod nią, bo manewrowanie w ciasnych przestrzeniach przychodzi mu z łatwością – obudowa jest niesamowicie smukła. Nie musimy nawet o tym myśleć, a zakamarki w naszym domu i tak pozostają czyste.
Współczesne trendy uwielbiają faktury, tkaniny i dywany – zwłaszcza te grube i mięsiste, w których, niestety, znacznie łatwiej zatrzymują się okruszki, kurz, a w domach miłośników zwierząt także sierść pupili. Takie powierzchnie są najbardziej wymagające podczas sprzątania. Saros 20 został przygotowany również na takie wyzwania. Wysoka moc ssania pozwala mu skutecznie sprzątać dywany, także te o grubszym włosiu. Istotnym rozwiązaniem jest również możliwość odłączenia mopów podczas przejazdu z twardej podłogi na dywan – dzięki temu mokre elementy nie mają kontaktu z jego powierzchnią.
Czasem jednak po miło spędzonym czasie czy nawet pośpiechu zostaje znacznie większy bałagan i zabrudzenia, których trudniej się pozbyć – plamy sosu, zaschnięte błoto naniesione na psich łapach czy tłuste zabrudzenia po gotowaniu. Drugi z pomocników Rozkosznego, Roborock F25 Ultra, sprawdza się właśnie w takich sytuacjach. To pierwsze urządzenie, które łączy czyszczenie parą (o temperaturze aż 180°C) i gorącą wodą (86°C), co w praktyce oznacza wnikanie w brud, rozpuszczanie go i wywabianie najbardziej uporczywych plam z każdej powierzchni.
I nie ma znaczenia, że rozlany sok wpłynął pod szafkę, a później powstała tam lepka plama – Roborock F25 Ultra, dzięki możliwości czyszczenia pod niskimi meblami przy kącie 180°, z łatwością dociera do trudno dostępnych przestrzeni.
Osobną kwestią są włosy i sierść. Ich usuwanie z rolek urządzeń sprzątających bądź bezpośrednio spomiędzy włosia dywanów bywa jednym z tych drobnych obowiązków, które często pojawiają się na liście zadań – zwłaszcza w domach, w których żyją czworonogi. Roborock F25 Ultra, dzięki silnej mocy ssania, natychmiast wychwytuje włosy i sierść, a specjalny grzebień z funkcją skrobaka rozczesuje włosy i usuwa je z rolki – nie trzeba więc robić tego samodzielnie.
Największą wartością takich rozwiązań nie jest jednak sama liczba funkcji, lecz to, co pozwalają odzyskać – i to, co coraz częściej doceniamy w technologii. Zarówno Roborock Saros 20, jak i Roborock F25 Ultra posiadają funkcję samoczyszczenia, dzięki czemu po wykonaniu swojej pracy nie wymagają od użytkownika dodatkowej uwagi.
Dla estetów i miłośników dobrego wzornictwa znaczenie będzie miał również sposób, w jaki urządzenia te funkcjonują w przestrzeni. Zaprojektowano je tak, by mogły stać się częścią współczesnego wnętrza, a nie elementem, który po każdym użyciu trzeba schować. Robot sprzątający Roborock Saros 20 zwraca uwagę smukłością i estetyczną obudową, która wyróżnia się brakiem charakterystycznej dla takich urządzeń „wieżyczki”. Dedykowana do niego stacja to minimalistyczna kompozycja z prostych linii i czystych płaszczyzn, która subtelnie wpisuje się we wnętrze. Z kolei Roborock F25 Ultra opiera się na miękkich, płynnych formach, uzupełnionych błękitnym podświetleniem, które pozwala dostrzec zabrudzenia i sprzątać z większą pewnością, oraz czytelnym wyświetlaczem skierowanym ku użytkownikowi.
Jeśli technologia może przejąć część codziennych obowiązków i zrobić to dyskretnie, pozostawiając nam więcej przestrzeni na życie, trudno o lepszą definicję współczesnego luksusu.