Nowy lokal w Domu Funkcjonalnym. Gani Pub – singapurskie smaki i powiew Londynu
Przez lata była tu pracownia rzeźbiarska, później dom kilku pokoleń artystów. Obecnie miejsce to stopniowo zmienia się w przestrzeń spotkań, także tych kulinarnych. Do historii warszawskiego Domu Funkcjonalnego niedawno dopisano nowy rozdział – Gani Pub.
Willa ta została zaprojektowana w 1928 roku przez architekta Czesława Przybylskiego dla przyjaciela – rzeźbiarza Mieczysława Lubelskiego. Projekt był nietypowy, przypominał raczej fabrykę niż willę artysty. Przez lata, aż do dziś, niezmiennie fascynuje gości. Obecni właściciele systematycznie rewitalizują budynek i wprowadzają w jego ramy coraz ciekawsze funkcje.
Nad ciągłością koncepcji Domu Funkcjonalnego czuwa architekt Wojciech Popławski, który wspiera projektowo kolejne edycje kulinarnych perełek. Z kolei o obecność sztuki dba menedżerka kultury Lucyna Sosnowska – to dzięki niej gościły tutaj galerie sztuki BWA Warszawa, Asymetria czy Wschód. Niedawno otworzył się tu Gani Pub i – ponieważ historia lubi się powtarzać – po raz kolejny architekt, Wojciech Popławski, projektował dla przyjaciela – Trisno Hamida, artysty i restauratora.
Pomysł dojrzewał w latami. Pub miał być inspirowany Londynem, ale z wyraźnym akcentem kuchni singapurskiej. Ostatecznie Gani Pub powstał w zaledwie dwa miesiące – w trakcie niezwykle mroźnej zimy. Wnętrze jest nieco eklektyczne, ale przede wszystkim funkcjonalne, budujące nastrój poprzez sekwencję stopniowania intymności i przenikających się przestrzeni.
Każda z sal oferuje nieco inną atmosferę: od części wejściowej, przez położoną nad nią intymną antresolę, salę kominkową z dużym, wspólnym stołem, która niegdyś była salonem artysty, czy wreszcie ostatnią salę restauracyjną ze stołami nakrytymi obrusami z wyjściem na ogród.
Nie mogło zabraknąć też nowej sztuki: na ścianie w sali restauracyjnej zawisło duże zdjęcie autorstwa Przemka Dzienisa, a nad kominkiem obraz zaprzyjaźnionej artystki z Biarritz – Chantal Sore.
Choć wnętrza są nowe, można w nich dostrzec ślady historii. Widoczne są w takich detalach jak ślady po antresoli Teresy i Emila Cieślarów, oryginalna podłoga czy potężne stalowe belki, na których Mieczysław Lubelski podtrzymywał i transportował kamienne rzeźby – to tutaj powstały m.in. zworniki łuków Domu bez Kantów w kształcie lwich głów. Zachował się także oryginalny sufit ze śladami licznych powojennych transformacji.
Oprócz przeszłości obecny jest tu także klimat londyńskiego pubu. Nie bez powodu wnętrza nawiązują do Londynu – Trisno Hamid stawiał swoje pierwsze kulinarne kroki w londyńskiej, nieistniejącej już restauracji „Le Gavroche” pod okiem słynnego szefa Michela Roux.
Lokal działa do ostatniego gościa, podobnie jak kuchnia. W menu znajdziemy domowe dania inspirowane Singapurem: egg curry, wołowinę rendang, kurczaka w sosie kokosowym, dorsza w orientalnych smakach czy ryżowe kluski z marynowaną rzodkwią. Do tego, jak przystało na pub, świeży Guinness, organiczne wina i klasyczne drinki.