Weekend w Warszawie? Zrób sobie piękny dywan lub krzesło
„Moja przygoda z tuftingiem zaczęła się na początku 2021 roku – 4 miesiące po tym, jak pierwszy raz zostałam mamą” – przyznaje Dominika Owsianko i od razu zaznacza, że ma świadomość, iż brzmi to jak szaleństwo. Niewiele później została pierwszą polską instruktorką tuftingu. Na jej warsztaty zjeżdżają się ludzie z całej Europy, a nawet spoza niej. Dla Oli Serockiej przygoda z tuftingiem zaczęła się przez pandemię – i także trwa do dziś.
„Rozstawiłam ogromną, własnoręcznie zbudowaną ramę w salonie i zaczęłam działać. Jestem rzecz jasna samoukiem. Wszystkie tajniki oraz know-how zdobyłam na przestrzeni prób i błędów, aż w pewnym momencie zapaliła mi się żarówka nad głową pt. warsztaty!” – opowiada Dominika. Zaczęło się od stworzenia profilu na Instagramie i od tamtej pory, już od 5 lat, warsztaty prowadzi regularnie.
Zajęcia z tuftingu u Dominiki odbywają się indywidualnie lub w parach. Być może zaproszenie grupy ludzi do kilkunastu stanowisk jednocześnie nie stanowi problemu, ale na tych zajęciach – u tej prowadzącej – liczy się jakość, a nie ilość. „Wychodzę z założenia, że zaangażowanie i wysoka klasa produktu finalnego są zasługą tak małej grupy, co zresztą widać na zdjęciach gotowych dywaników”.
Potwierdzenie tych słów znaleźć można w opiniach kursantów. To oni przyznają, że dla indywidualnych zajęć podróżują do Warszawy przez całą Polskę, a nawet i spoza niej, bo zdarzali się uczestnicy z Norwegii, Anglii lub Hiszpanii. „Są skłonni poczekać na swój termin parę miesięcy, wybierając mnie na swojego nauczyciela. Kameralność spotkania oraz moja czujność widocznie wpływają na efekt końcowy oraz jakość nauki” – wspomina Dominika.
Do swoich kursantów stara się podchodzić po koleżeńsku. Nie chce być nauczycielką, a raczej „kumpelą od dywanów”, do której przychodzi się w odwiedziny jak po długiej rozłące. „Śmiejemy się, żartujemy i tak naprawdę nie czujemy faktu, że w ogóle się nie znamy”. To pozwoliło jej zawrzeć wiele znajomości i przyjaźni – w tym między innymi z Olą Serocką. Dominika przyznaje, że zawsze pozostawała zakochana w pracach Oli – i tak naturalnie narodził się pomysł na artystyczny kurs z tapicerstwa.
„Moją przygodę z tuftingiem zawdzięczam pandemii” – wyjawia Ola. Wtedy to odwołano jej projekty, przy których pracowała jako kostiumograf. Miała dużo czasu i jeszcze więcej kreatywności, więc postanowiła to wykorzystać.
„Z racji zawodu pracowałam z tkaninami przez wiele lat. Zawsze ciągnęło mnie do miękkich materii i unikatowych przedmiotów. Zaczęłam od tkania metodą punch needle, ale gdy zobaczyłam tufting i to, że jest to narzędzie, dzięki któremu można tkać w znacznie szybszym tempie – zainwestowałam w pierwszy tufting gun”.
Dosłownie przepadła, gdy bliżej poznała temat. Wiedziała, że właśnie odkryła swoją nową drogę, ale mimo to wcale nie było łatwo – wręcz przeciwnie. „To była ciężka droga, do wszystkiego dochodziłam samodzielnie, okupiona wieloma frustracjami i przelanymi łzami – ale gdy się coś kocha, to się w tym trwa mimo wszystko”.
Z czasem tkaniny stworzone za pomocą tuftingu zaczęła nanosić na obiekty codziennego użytku. Dzięki temu powstawały tuftowane zegary, lampy i oczywiście meble, wokół których zaczęła koncentrować się jej działalność.
„Jako że moje działania opierają się głównie na zamówieniach klientów, to oni zdefiniowali moją drogę. Gdy wykonałam swój pierwszy tapicerowany tuftingiem taboret i krzesło, zaczęli zgłaszać się do mnie ludzie, którzy też chcieli mieć unikatowy detal w swoim domu – na zasadzie poczty pantoflowej oraz magii social mediów wieść o miękkich krzesłach Weft zaczęła się rozprzestrzeniać. Krzesła i fotele obite w moje tkaniny żyją w dziesiątkach domów!”. Tkaniny Weft zdobią także kolekcje mebli, które zwiedziły między innymi paryskie targi Maison & Objet, Milan Design Week oraz Miami Design Week.
Po wielu latach tapicerowania Ola dostała propozycję od Dominiki Owsianko – prowadzenie warsztatów w jej studio. „Było to dla mnie super wyróżnienie, bo Warsztaty Tuftingu to pierwsze miejsce na mapie Polski, które kształci przyszłych tufterów i z pewnością najbardziej renomowane w tej dziedzinie” – zdradza. Wiązało się to z wieloma rozterkami i niepewnością, lecz finalnie podjęła wyzwanie.
Tak więc od wielu miesięcy Dominika i Ola działają wspólnie. „Połączyła nas wspólna pasja, podobna wrażliwość i wartości, bo jak się okazało, nam obu zależy na jakości pracy – w tym przypadku na jakości wiedzy, którą oferujemy osobom odwiedzającym warsztaty”.
Warsztaty cieszą się ogromnym zainteresowaniem, dlatego rezerwowane są z wyprzedzeniem. Na Instagramie @warsztaty.tuftingu regularnie pojawiają się informacje o aktualnie dostępnych, wolnych terminach.