Casa Gallareta: marzenie o domku na drzewie
Większość z nas nosi w sobie dziecięce marzenie o kryjówce zawieszonej między gałęziami - miejscu, gdzie granica między bezpiecznym wnętrzem a nieokiełznaną naturą przestaje istnieć. Juan Segundo Díaz Dopazo, dorastający wśród surowych krajobrazów Patagonii, to marzenie przekuł w architektoniczną rzeczywistość. Wraz z Marią Ayelén Olivieri Martinez, współtworzącą studio OJA (Organic & Joyful Architecture), zaprojektował Casa Gallareta - butikowy kompleks modułowych kabin, które zamiast dominować nad krajobrazem, stają się jego integralną częścią.
Autor: IM
Zdjęcia: Juan Segundo Diaz Dopazo, Rocio Sossa / Abril Roffo, Nacho Ballester
Projekt ten ma w sobie niezwykły ładunek emocjonalny - powstał z myślą o rodzicach architekta, na stromym zboczu schodzącym ku brzegom jeziora Correntoso. To lokalizacja wymagająca, porośnięta gęstym lasem rodzimych gatunków Coihues i Arrayanes. Architekci z OJA przyjęli tu postawę pełną pokory: żadne drzewo nie zostało wycięte. Kabiny „wszczepiono” w naturalne polany, stosując konstrukcję suchą na żelbetowych fundamentach, co pozwoliło uniknąć ciężkiego sprzętu i dewastacji runa.
Zewnętrzna powłoka Casa Gallareta to hołd dla trwałości i estetyki kontrastu. Wykorzystano tu Shou Sugi Ban - starożytną japońską technikę konserwacji drewna poprzez jego wypalanie. Wykonane z eukaliptusa elewacje zyskały głęboką, węglową czerń, która w specyficzny sposób kadruje otoczenie. Zimą czarne bryły stają się tłem dla bieli śniegu, latem zaś podbijają nasyconą zieleń patagońskiej gęstwiny. Uzupełnieniem są detale z drewna Lapacho, którego cynamonowy odcień nawiązuje do kory drzew Arrayanes, oraz surowy beton i czarna ślusarka.
Ta surowa, niemal skalista morfologia zewnętrzna znajduje swoją przeciwwagę w środku. Wnętrza Casa Gallareta to królestwo jasnego drewna Guatambú. Zastosowanie wielkoformatowych paneli nie tylko przyspieszyło proces budowy, ale przede wszystkim nadało przestrzeniom spokój i świetlistość.
Wewnątrz panuje radykalna spójność. Wszystkie meble wykonano z tego samego gatunku drewna, co ściany, dzięki czemu bryły łóżek, szaf i blatów zdają się wyrastać bezpośrednio z płaszczyzn pionowych. Ta monolityczna estetyka kieruje uwagę użytkownika ku temu, co najważniejsze - ku oknom. Strategicznie rozmieszczone przeszklenia rozbijają zwartość kompaktowych modułów. W największej z kabin punktem centralnym jest wolnostojąca wanna z panoramicznym widokiem na las. To moment, w którym architektura OJA osiąga swój cel: pozwala gościom celebrować codzienność, obserwując opadający śnieg czy kołyszące się korony drzew z perspektywy, która do tej pory zarezerwowana była tylko dla ptaków.