Minimalistyczny dom wśród sosen. Zaglądamy do projektu Mork-Ulnes Architects
W górach South Lake Tahoe pracownia Mork-Ulnes Architects zaprojektowała niewielki dom rodzinny, który precyzyjnie odpowiada na warunki stromej działki. Architekci wpisali dom między sosny, skały i naturalny spadek terenu, a układ podporządkowali codziennemu życiu czteroosobowej rodziny.
Dom powstał jako reinterpretacja tradycyjnej górskiej chaty, ale jego forma wynika przede wszystkim z topografii miejsca. Dom stoi na południowym skraju jeziora Tahoe, na wysokości ponad 1800 metrów. Architekci rozłożyli projekt na cztery bryły o spadzistych dachach, ustawione kaskadowo wzdłuż naturalnego nachylenia działki. Dzięki temu ograniczyli zakres prac ziemnych i zachowali najważniejsze elementy zastanego otoczenia – duże głazy, wysokie sosny i nasłoneczniony fragment płaskiego terenu.
Taki układ nie służy wyłącznie kompozycji. Przesunięte względem siebie bryły tworzą niewielkie osłonięte dziedzińce, które poszerzają przestrzeń domu. Z zewnątrz budynek obłożony został szorstkim drewnem cedrowym barwionym na ciemno, dzięki czemu dobrze wpisuje się w leśne otoczenie i nie odcina się od pni drzew. Dach z blachy zaprojektowany został zaś z myślą o intensywnych opadach śniegu. Zastosowany system zatrzymuje jego warstwę, co poprawia izolacyjność i zwiększa bezpieczeństwo zimą.
Wnętrze architekci rozplanowali tak, by niewielki metraż nie oznaczał rezygnacji z wygody. W 130-metrowym domu zmieścili trzy sypialnie, dwie łazienki, przestrzeń dzienną, przedpokój, antresolę do pracy i garaż z dodatkowym miejscem do przechowywania.
Najważniejszą rolę odgrywa strefa dzienna i jadalnia, która łączy pozostałe części domu i otwiera się na zewnątrz po obu stronach przez przesuwne okna. Taki układ pozwolił otworzyć przestrzeń wspólną i jednocześnie zachować prywatność w bardziej kameralnych częściach domu.
Projektanci konsekwentnie podporządkowali wnętrze prostocie codziennego użytkowania. Spadziste dachy umożliwiły wprowadzenie antresoli, które pełnią funkcję domowego biura i miejsc do zabawy. Zabudowy z drewna, otwarte półki ze sklejki, zintegrowane oświetlenie i meble projektowane na zamówienie tworzą spójne i uporządkowane tło dla życia rodzinnego. W salonie pojawiła się też sofa ze schowkiem, do antresoli prowadzi sklejkowa drabina, a w pokoju dzieci architekci zaprojektowali dodatkową platformę z ścianką wspinaczkową i kryjówką przypominającą domek na drzewie.
Wyraźnie widać też, że architekci myśleli o domu jako o narzędziu do życia w bezpośrednim kontakcie z naturą. Wąski plan sprzyja przewietrzaniu, zestawione ze sobą otwierane okna wspomagają przepływ powietrza, a wysokie przeszklenia doświetlają wnętrza głęboko, ograniczając potrzebę sztucznego oświetlenia. Układ brył poprawia nasłonecznienie wybranych fragmentów domu i zewnętrznych dziedzińców, a system odprowadzania wody kieruje roztopy i deszcz do systemów filtracyjnych na działce, tak by ograniczyć spływ powierzchniowy w stronę jeziora Tahoe. Architekci zredukowali także utwardzone nawierzchnie do minimum, a usunięte drzewa wykorzystali ponownie lub pozostawili na miejscu do naturalnego rozkładu.