Weekendowy domek, który stał się pełnoprawnym domem wśród natury
Pracownia Wittman Estes zaprojektowała niewielki, 69-metrowy, trzykondygnacyjny domek nad rzeką Wenatchee w stanie Waszyngton. Początkowo miał pełnić jedynie funkcję weekendowej bazy wypadowej, jednak z czasem stał się pełnoprawnym domem do życia w rytmie natury – prostym, trwałym i silnie związanym z krajobrazem.
Ta historia zaczęła się na długo przed powstaniem projektu. Właściciel przez niemal dekadę biwakował na tej działce, tym samym poznając teren, las i pobliską rzekę w różnych porach roku. Tuż przed pandemią zdecydował się na budowę niewielkiej kabiny, która miała przede wszystkim oferować schronienie i otwarcie na naturę – sama architektura pozostawała kwestią podrzędną. Jednak, gdy praca zdalna stała się codziennością, czas spędzany w tym miejscu zaczął się wydłużać, aż w końcu domek letniskowy naturalnie przekształcił się w dom całoroczny.
Ze względu na położenie działki w strefie zalewowej, główna kondygnacja została uniesiona około trzech metrów nad ziemią i oparta na sześciu betonowych słupach. Ten zabieg nie tylko chroni budynek przed wodą, lecz także wzmacnia jego relację z otaczającym krajobrazem.
Każdy z trzech poziomów pełni jasno określoną funkcję. Najniższy został zaprojektowany jako zadaszone miejsce parkingowe i warsztat – to tutaj, niezależnie od pogody, właściciel może pracować nad swoim zabytkowym Fordem Bronco.
Środkowa kondygnacja mieści otwartą strefę dzienną z kuchnią, jadalnią i salonem oraz łazienkę. Wnętrze organizują monumentalne przeszklenia, które kadrują widok na rzekę i otaczający krajobraz, a jednocześnie poprzez ich rozmieszczenie sprytnie ograniczają kontakt wzrokowy z sąsiadami.
Minimalizm nie oznacza tu chłodu ani surowości. Naturalne drewno, stal i beton tworzą spokojne tło dla przyrody widocznej za oknami oraz dla światła, które nieustannie zmienia się wraz z porami dnia i roku. Sercem strefy dziennej jest kominek opalany drewnem, umieszczony pod antresolą.
Na najwyższym poziomie zaplanowano sypialnię, niewielkie biuro, toaletę oraz antresolę ze stalowym tarasem. Z sypialni otwarcie widokowe prowadzi wzrok na salon i rzekę poniżej, a jednocześnie buduje pionowe powiązania pomiędzy poszczególnymi kondygnacjami.
Architekci postawili na maksymalnie czytelną, minimalistyczną formę oraz ograniczoną paletę trwałych materiałów. Beton i stal stały się fundamentem projektu – zarówno dosłownie, jak i estetycznie.
„Materiały zostały dobrane pod kątem trwałości, długowieczności i niskich kosztów utrzymania. Dorastając na wilgotnym Północnym Zachodzie, przywykłem do tego, że wszystko szybko gnije i się rozpada – dlatego stal i beton dają mi poczucie, że mój dom nie powróci zbyt szybko do ziemi” – podkreśla właściciel, który od samego początku pozostawał zaangażowany w cały proces.
Ograniczona powierzchnia domu wynikała zarówno z uwarunkowań działki, jak i ze świadomej decyzji o uproszczeniu stylu życia. Jak podkreśla architekt Matt Wittman: „Ten domek wspiera dobre życie – poprzez życie w mniejszej skali.”
Budynek wyposażono w powietrzną pompę ciepła do ogrzewania i chłodzenia, a głównym źródłem ciepła pozostaje kominek na drewno. Elewację wykonano z lokalnie pozyskiwanego cedru, który z czasem naturalnie się zestarzeje, jeszcze mocniej wpisując obiekt w otaczający krajobraz.