Pisanka jako obiekt designerski
Pisanka zaczyna się od gestu ręki: delikatnego dotknięcia skorupki, pierwszej kreski woskiem, pierwszego drapnięcia igłą. Od tego momentu jajko przestaje być wyłącznie przedmiotem rytualnym, a staje się także formą, z którą projektanci, artyści i rzemieślnicy pracują jak z pełnoprawnym obiektem designu - od warsztatu złotnika Fabergé po londyńskie Regent’s Park i Plac Pięciu Rogów w Warszawie.
Autor: IM
Zdjęcia: Materiały prasowe
Zdj. gł.: Lillies of the Valley Egg, wikimedia commons
W tradycji słowiańskiej jajko funkcjonuje jako znak początku, odrodzenia i ochrony domu, ale również jako jeden z najbardziej demokratycznych nośników ornamentu: malowanych, drapanych, oklejanych. Techniki batiku, skrobanki czy oklejanki opisane przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu pokazują, jak z prostego, kruchego przedmiotu tworzy się mikro‑architekturę znaczeń: warstwy wosku i barwnika budują rysunek, nacięcia odsłaniają biel skorupki, przyklejone źdźbła słomy czy włóczka dodają reliefowej faktury. W tym sensie pisanka jest bliska projektowaniu - wymaga planu, kolejności działań, pracy z materiałem o określonych ograniczeniach i świadomości, że efekt końcowy zależy od precyzyjnego opanowania procesu.
Fabergé i narodziny luksusowej pisanki
Gdy car Aleksander III zamówił u Petera Carla Fabergé pierwsze jajo wielkanocne w 1885 roku, trudno było przewidzieć, że seria 52 carskich jaj stanie się jednym z najważniejszych rozdziałów w historii jajka jako obiektu luksusowego wzornictwa. „Jajko z kurką” - białe, emaliowane, kryjące w sobie złotą kurę z rubinowymi oczami i miniaturową koronę - to w istocie prototyp myślenia o jajku jako kontenerze niespodzianki, obiekcie‑puzderku, w którym forma i idea sekretu są tak samo ważne jak jubilerska perfekcja.
Dzisiejsze opracowania podkreślają, że w jajach Fabergé równie istotna jak narracja (historie rodzinne Romanowów, polityczne rocznice, technologiczne wynalazki) była praca z materiałami: złotem, emalią, rubinami, diamentami, miniaturowymi mechanizmami. To właśnie w tym punkcie jajko staje się językiem luksusu i zamienia się w obiekt kolekcjonerski łączący rzemiosło jubilerskie, mikromechanikę i opowieść, którą da się odczytać z detalu zawiasu czy sposobu otwierania skorupy.
Egg, Womb, Ball: jajko jako mebel
Gdy w 1958 roku Arne Jacobsen projektował fotel Egg™ dla lobby hotelu SAS Royal w Kopenhadze, pracował jak rzeźbiarz - modelując formę z gliny i gipsu, tak długo aż zamknięta, owalna bryła zaczęła tworzyć wokół siedzącego rodzaj akustycznego kokonu. Krzesło, tapicerowane i obrotowe, stało się natychmiastowym klasykiem modernizmu, ale przede wszystkim - jednym z najczystszych przykładów, jak organiczny kształt jajka można przełożyć na funkcjonalny obiekt: skorupa nie tylko „otula”, lecz także izoluje od zgiełku lobby, wycinając z przestrzeni publicznej prywatną niszę.
W podobnym duchu Eero Saarinen zaprojektował Womb Chair (1948), a Eero Aarnio - Ball Chair (1963), który w katalogach bywa wprost określany jako „egg‑shaped”. U Saarinena jajko staje się miękką, rozłożystą formą, w której ciało może się „zapadać”, jak w gnieździe, u Aarnia przybiera postać kulistej kapsuły z wyciętym otworem - prywatnego mikropokoju z wbudowaną akustyką. Razem te trzy projekty tworzą rodzaj mini‑historii XX‑wiecznego designu: od modernistycznego lobby, przez modernizm powojenny, po futurystyczne marzenia lat 60., w których siedzenie w jajku oznaczało chwilowe wyłączenie się ze świata.
Polska porcelana: od Ćmielowa po Bolesławiec
W polskim kontekście pisanka jako obiekt designu bardzo ciekawie splata się z porcelaną. Marek Cecuła, dyrektor artystyczny Ćmielów Design Studio, od lat pokazuje, że klasyczne formy stołowe mogą funkcjonować jak małe rzeźby, a porcelana nie musi być „odświętna”, by zachować rangę. Jego kolekcje - Cosmopolitan, Geometryczny, Craft czy Natura - reinterpretują tradycyjną zastawę przez pryzmat minimalizmu, asymetrii, wyostrzonych linii, ale wciąż mieszczą się w obszarze użytkowości. W ofercie Ćmielowa pojawiają się też porcelanowe jaja wielkanocne i figurki baranków, które sytuują się gdzieś między pamiątką a świadomie zaprojektowanym mikro‑obiektem: proste, wyczyszczone z nadmiaru ornamentu, ale zanurzone w historii polskiej manufaktury.
Manufaktura w Bolesławcu, z ponad 700‑letnią tradycją ceramiki, w swoich wiosenno‑wielkanocnych kolekcjach bazuje na technice stempelkowej, przefiltrowanej przez język współczesnych projektantów. Tutaj owalne naczynia, maselnice, kubki i talerze zyskują delikatne, rytmiczne zdobienia – często w postaci drobnych kropek, kwiatów, ptaków - które naturalnie korespondują z tym, co znamy z ludowych pisanek. Wielkanocne serie Bolesławca są dobrą ilustracją tego, jak lokalny ornament, wzięty z tradycji ludowej, może funkcjonować w codziennym, współczesnym domu bez muzealnego dystansu.
Pisanka jako instalacja: „Pisklę” Joanny Rajkowskiej
W 2019 roku Joanna Rajkowska pokazała w Regent’s Park w Londynie rzeźbę dźwiękową „The Hatchling” („Pisklę”) w ramach Frieze Sculpture: przeskalowane jajo kosa zwyczajnego, zbudowane z pigmentowanego gipsu akrylowego, wypełnione systemem nagłośnienia. Z wnętrza obiektu wydobywają się nagrane przez ornitologów dźwięki wykluwającego się ptaka - pracującego dziobem, bijącego serca, pierwszego ćwierkania - a cała skorupa działa jak membrana głośnikowa, która reaguje na dotyk i bliskość widza.
W 2023 roku „Pisklę” stanęło na Placu Pięciu Rogów w Warszawie – wciśnięte między fasady kamienic, przypomina o kruchości miejskiego ekosystemu i o tym, że „początek” nie jest tu jedynie religijną metaforą, lecz realnym procesem biologicznym, rozgrywającym się gdzieś nad naszymi głowami. W porównaniu z Fabergé czy porcelaną Ćmielowa, Rajkowska przesuwa akcent z dekoracyjności na doświadczenie somatyczne: jajko staje się narzędziem nasłuchu, wzmacniaczem życia, które dopiero ma się wydarzyć.
Rzemiosło artystyczne: skrobane jaja i ludowe ornamenty
W obrębie współczesnej sztuki ludowej pisanka funkcjonuje jako pełnowartościowy nośnik zaawansowanego rzemiosła, czego przykładem są prace Barbary Szczodrak. Artystka tworzy wydmuszki dekorowane techniką rytowniczą - skalpelem, igłą, brzytwą - drapie w barwionej skorupce misterny rysunek geometrycznych i roślinnych motywów, który momentami zbliża się formalnie do grafiki warsztatowej. Pokazywane m.in. w Muzeum Narodowym we Wrocławiu prace Szczodrak świetnie pokazują, że pisanka może być obiektem z pogranicza designu i rzeźby, wymagającym od twórczyni tej samej koncentracji, co praca przy porcelanie czy drewnie.
Z kolei praktyka marek takich jak Goshico - choć dotyczy toreb, a nie jaj - dobrze ilustruje strategię „recyklingu tradycji”, którą można odnieść do współczesnych interpretacji pisanki. Marka czerpie z motywów łowickiej wycinanki, przeskalowuje je, upraszcza, przenosi na filc i skórę, a więc traktuje ludowy ornament jak moduł graficzny, który da się wpisać w nowoczesny produkt. Podobnie pracuje Anna Stępkowska (studio In_moment), która w projektach dla Vox czy w ceramice łączy ludowe motywy roślinne i wycinankowe z prostymi bryłami współczesnych mebli, tworząc spójny, czytelny język dekoracyjny. Ten sam język - zestaw form i znaków - żyje na powierzchni pisanek, niezależnie od tego, czy mówimy o tradycyjnych skorupkach czy o porcelanowych jajach z Ćmielowa.