Tkactwo jako język. Artystki, które rozmawiają przez włókno
Bawełna przeplatana ze szklanymi koralikami. Jedwab farbowany przez bakterie. Tkanina, która generuje energię słoneczną. W rękach współczesnych artystek i dizajnerek materiał tkacki stał się narzędziem rozmowy o ciele, naturze, technologii i kulturze równocześnie. W Dniu Włókniarza warto przypomnieć sobie, że tkanina to medium, które potrafi przenosić pamięć, emocje i technologię jednocześnie. Poznaj twórczynie, których prace zmieniają nasze rozumienie tego, czym jest włókno.
Autor: IM
Zdjęcia: Materiały prasowe
Carla Hemlock - artystka należąca do narodu Mohawk - tworzy prace, w których technika quiltu spotyka się z tradycją rdzennych Amerykanów. Jej „The First Greeting" to tkanina z bawełny, wstążek i szklanych koralików, będąca jednocześnie portretem pamięci i dowodem na to, że rzemiosło jest formą oporu kulturowego.
Estelle Bourdet sięga po zupełnie inne tworzywo: bawełnę, len i... liny wspinaczkowe. Jej „La Cordée" barwiona naturalnymi pigmentami jest wizualnym manifestem o ludzkiej potrzebie wzajemnego trzymania się razem - tak fizycznego, jak metaforycznego.
Granicę między modą a architekturą przekracza Julia Koerner - austriacka dizajnerka pracująca na styku projektowania i biologii. Jej suknia „ARID Dress" powstała z wielokolorowych komponentów drukowanych w 3D, które imitują organiczne struktury natury. To nie tkanina w klasycznym sensie - to zupełnie nowy język formy.
Julia Moser z kolei oddała inicjatywę mikroorganizmom. W ramach wieloletniego projektu „Growing Patterns, Living Pigments" barwi włókna - naturalne i syntetyczne - przy pomocy żywych bakterii. Każda próbka jest inna, bo każda jest wynikiem niepowtarzalnego procesu biologicznego. Wzór Moser nigdy nie jest zaprojektowany. On dosłownie wyrasta.
Szwajcarska dizajnerka Marie Schumann skupia się na procesie samym w sobie. Jej „Softspace" to tkanina żakardowa produkowana w Szwajcarii z materiałów Trevira CS i Elirex - ale pokazana nie jako produkt końcowy, lecz jako zapis procesu produkcji. To przypomnienie, że każda tkanina jest historią zanim stanie się przedmiotem.
Holenderska artystka Pauline van Dongen idzie dalej: jej „SUNTEX" to tkanina, która produkuje energię. Inkorporuje cienkowarstwowe ogniwa fotowoltaiczne w strukturę tekstylną z recyklingowanego PET. Włókno jest u niej infrastrukturą, a ubranie elektrownią.
Niemka Anke Loh zadaje pytanie o dotyk. Jej instalacja „TOUCH (AND STAYING IN TOUCH)" - haftowany obrus ze zintegrowaną elektroniką - reaguje na ludzkie dłonie.
Louise Lemieux Bérubé - kanadyjska artystka tkacka - splata w swoich pracach len, wełnę, miedź i stal nierdzewną. Jej „74 directions 3b-300-1m" to tkana kompozycja, która wygląda jak partytura muzyczna i działa jak rzeźba.
„SCOBY; a baby, a beast" fińskiej artystki Mari Koppanen to biotekstylny kolaż zbudowany ze SCOBY (symbiotycznej kultury bakterii i drożdży, znanych szerzej z produkcji kombuchy), MDF i barwnika pozyskanego z porostów. Rezultat jest organiczny w dosłownym sensie: tkanina tu nie jest produkowana, lecz hodowana. Koppanen stawia pytanie, gdzie kończy się projektowanie, a zaczyna biologia - i czy to w ogóle ważne rozróżnienie.
Tkanina towarzyszy człowiekowi od zarania - jako ochrona, jako symbol statusu, jako zapis kultury. Ale w rękach tych twórczyń staje się czymś więcej: językiem, którym można opisać świat na nowo.