Angelika Maria Nowak zawodowo dobiera perfumy. Zapytaliśmy ją o zapachy na jesień i zimę
Angelika Maria Nowak ze światem perfum związana jest od lat, a najbliższe jej sercu są zapachy niszowe. Współpracuje z markami, prowadzi warsztaty i eventy, w swoich social mediach opowiada o zapachach, a na co dzień można spotkać ją we wrocławskiej perfumerii Mood Scent Bar, gdzie zawodowo zajmuje się doborem perfum. Poprosiliśmy ją, aby poleciła naszym czytelnikom kilka wyjątkowych zapachów na sezon jesienno-zimowy.
Angelika Maria Nowak przyznaje, że jej sposób myślenia o zapachach bliski jest synestezji. Nie są one dla niej wyłącznie kompozycją nut. Mają zdolność malowania w jej umyśle obrazów, przywoływania wspomnień, krajobrazów czy nawet określonego sposobu padania światła. Właśnie dlatego, mówiąc o perfumach, przekłada olfaktoryczne doświadczenie na język wizualny. Najbliższe są jej kompozycje niszowe i artisanowe, nieoczywiste, autorskie, z własnym językiem i historią. Fascynuje ją zapach jako forma ekspresji, niewidzialna materia, która potrafi budować cały świat.
Co więc poleciła nam na jesień i zimę? Zapraszamy do lektury.
Jesień i zima w perfumerii często oznaczają wanilię, ambrowe bazy, przyprawy, drewno i wszystko, co określamy jako „otulające”. Sezonowość zapachu nie musi jednak oznaczać powtarzania tych samych schematów. Chłodniejsze miesiące są dobrym momentem, żeby sięgnąć po kompozycje ciemniejsze, głębokie albo po prostu nieoczywiste. Jesień i zima mogą pachnieć gotycką architekturą, deserem z luksusowego hotelu, nocą w Tokio, starym mieszkaniem z drewnianą, skrzypiącą podłogą ze smugą kadzidła czy egzotycznym owocem zestawionym z oudem i skórą.
To pięć zapachów, które wybrałabym właśnie na ten czas.
Filippo Sorcinelli Opus 1144
Jeśli jesień i zima miałyby swoją architekturę, byłby nią zdecydowanie gotyk. Opus 1144 Filippo Sorcinellego jest zapachem monumentalnym, inspirowanym gotykiem i historią powstania Bazyliki Saint-Denis we Francji. Nie jest jednak prostą interpretacją kadzidła czy kościelnego wnętrza. Łączy między innymi elemi, cytrynę i mandarynkę z irysem, drzewem kaszmirowym, wanilią, benzoesem, ambrą, skórą i drzewem sandałowym.
Można znaleźć w nim coś z przykurzonych książek leżących w chłodnej świątyni, kamiennych murów, wysokich sklepień i światła wpadającego przez witraże. Obok tej surowej, monumentalnej strony pojawia się miękkość wanilii, ambry i drewna, dzięki której kompozycja staje się bardziej zmysłowa i cielesna.
To zapach na długie, ciemne wieczory, kiedy zamiast oczywistego ciepła szukamy w perfumach trochę nostalgii.
Moëhr Jadis
Jesień może mieć również bardziej dekadencki charakter. Jadis marki Moëhr przenosi nas do świata Grand Hôtel de Monte-Carlo i belle époque hotelowego luksusu. Inspiracją była historia perfumiarza Néstora Moëhra, który tworzył zapachy dla świata wielkiego hotelarstwa. Kompozycja zainspirowana jest „różanym aspikiem”, czyli różaną galaretką. Zbudowano ją wokół róży, masła irysowego i różowego pieprzu. Pojawia się w niej również obraz krystalizowanych płatków kwiatu i wisienki, bardziej pałacowego deseru niż typowej słodyczy.
Jadis jest elegancki, lekko pudrowy i zdecydowanie bardziej wyrafinowany niż klasyczna słodka kompozycja na chłodne dni. Ma w sobie coś z hotelowego lobby, wieczornej restauracji i deseru podanego przy nakrytym stoliku. To propozycja dla osób, które jesienią lubią słodycz, ale nie chcą rezygnować z elegancji.
d'Annam Tokyo Nights
Tokyo Nights marki d'Annam to kompozycja inspirowana nocnym Tokio. Znajdziemy w niej umeshu, czyli japońską nalewkę na bazie śliwek, a także tytoń, osmantus, ambrę i miękki dym. Nie jest to jednak dosłowny zapach miasta. Zamiast próbować zamknąć Tokio w kilku oczywistych składnikach, d'Annam buduje intymny obraz nocnego miasta.
To przyciemniony bar, światła odbijające się od mokrych ulic i owocowe koktajle pojawiające się na stoliku. Jest w nim coś filmowego, ale również bardzo współczesnego. Słodycz śliwki spotyka się z tytoniem i dymem, tworząc kompozycję, która dobrze odnajduje się po zmroku.
Tokyo Nights będzie interesującym wyborem dla tych, którzy szukają na jesień zapachu zmysłowego z nutą tajemnicy.
PROFUNDUM ALTERE
PROFUNDUM ALTERE (nos Dominik Schneider) to zapach, który nie tyle się nosi, co przeżywa. Wyobraź sobie starą kamienicę późnym wieczorem. Popękane ściany, skrzypiące schody, ślady kadzidła i powietrze, w którym wciąż zostało coś z minionych wydarzeń. ALTERE niesie właśnie taką atmosferę. Jest trochę jak scena z czarno-białego filmu, w której nic nie zostało dopowiedziane.
Kompozycja otwiera się różowym, czarnym i syczuańskim pieprzem. Później pojawiają się osmantus, zamsz, kadzidło i irys, a całość osiada na ambrowej, żywicznej bazie z paczulą i korą. Z czasem staje się ciemniejszy, głębszy i bardziej nieoczywisty. Jest w nim coś surowego, ale jednocześnie bardzo zmysłowego i nostalgicznego.
ALTERE interesuje również jako obiekt designu. W wersji 5 ml można połączyć go z ARK 01, wykonanym ze wzmocnionego aluminium holderem o surowej, nieregularnej powierzchni, który dzięki możliwości przypięcia do szlufki, torby czy kółka od kluczy zamienia flakon w funkcjonalny element stylizacji. To właśnie ten rodzaj detalu sprawia, że perfumy zaczynają funkcjonować nie tylko jako zapach, ale również jako przedmiot, który można mieć przy sobie i który staje się częścią codziennego stroju.
ORACULUM MIO DIO
Nie każdy jesienno-zimowy zapach musi zaczynać się od ciężkich nut. MIO DIO od ORACULUM rozpoczyna się od marakui, szafranu i róży tureckiej. Dopiero później pojawiają się oud, benzoes i paczula, a baza prowadzi w stronę skóry, Akigalawood, ambry, wanilii i labdanum.
Najbardziej interesuje mnie tutaj właśnie kontrast. Marakuja wnosi do kompozycji soczystość i niemal elektryczną świeżość, ale szybko zostaje skonfrontowana z oudem, skórą i żywicami. Z owocowego początku zapach przechodzi w coś ciemniejszego i bardziej zmysłowego.
MIO DIO dobrze pokazuje, że zapach na chłodniejsze miesiące nie musi być ciężki od pierwszej sekundy. Może zacząć się od czegoś jasnego i soczystego, a dopiero później odsłonić ciemniejszą stronę.
Otwierając opakowanie zapachu MIO DIO od ORACULUM, odkrywasz nie tylko kompozycję zapachową, ale i niezwykły świat sztuki wizualnej autorstwa Evy Yurkové. Jej odważne formy i warstwowe kolory sprawiają, że intymność ukryta we flakonie staje się namacalnym dziełem sztuki.
Jesień i zima poza schematem
Sezonowość w perfumach nie musi oznaczać zamkniętej listy składników. Oczywiście chłodna temperatura sprzyja cięższym kompozycjom, żywicom, drewnu, przyprawom czy słodyczy. Ale najciekawsze jesienno-zimowe zapachy nie zawsze są po prostu „ciepłe”.
Opus 1144 buduje wokół skóry gotycką przestrzeń. Jadis przenosi nas do świata dawnego Grand Hôtel. Tokyo Nights zamienia nocne Tokio w filmową scenę. ALTERE łączy mroczniejszy zapach z fizycznym obiektem designu. MIO DIO zestawia soczystą marakuję z ciemną materią oudu, skóry i żywic.