YouTuberka Sara Cwalina zabrała nas do swoich ulubionych miejsc w Los Angeles
Sara Cwalina, YouTuberka, twórczyni internetowa i autorka foodbooków, w 2022 roku postanowiła przeprowadzić się do Stanów Zjednoczonych, by spełnić swoje marzenia zawodowe i twórcze. Dziś spotykamy ją w Topanga – niewielkiej miejscowości oddalonej od zgiełku centrum Los Angeles, gdzie jej codzienność współgra z tym, co dla niej najważniejsze: spokojem, naturą, dobrym jedzeniem i twórczością bez pośpiechu.
Sara swoją karierę w mediach społecznościowych rozpoczęła w 2021 roku, w czasie pandemii, gdy jej filmy o prostym życiu w małej miejscowości i pasji do gotowania zaczęły przyciągać uwagę coraz szerszej publiczności. Z czasem jej twórczość – łącząca kadr filmowca z codziennością – zbudowała społeczność liczącą dziś ponad 300 tysięcy osób na YouTube, TikToku, Instagramie i Spotify. Jest również absolwentką szkoły filmowej w Los Angeles, autorką foodbooków, w których dzieli się swoimi ulubionymi przepisami.
W swojej twórczości stara się kierować przede wszystkim autentycznością i życiem w zgodzie z sobą, porusza tematy rozwoju osobistego i terapii, a także dokumentuje swoje podróże kempingowe i kulinarne.
Jak przyznaje Sara, z każdym kolejnym rokiem w Stanach Zjednoczonych coraz lepiej poznawała to miasto, jego rytm i różnorodność, ale też samą siebie: swoje wartości, gusta i to, czego naprawdę pragnie. Dziś częścią swojego życia dzieli się z nami. Oto miejsca, które poleca Sara – te, które sama odkryła i które są częścią jej codziennej rutyny.
Ojai Valley Inn Spa
Ojai leży zaledwie godzinę na północ od Los Angeles i jest przeuroczym miasteczkiem znanym z wina, oliwy z oliwek i rzemieślniczych produktów. Odkryłam to miejsce w zeszłym roku i od tamtej pory często tam wracam – to idealna destynacja na weekendowy „getaway” od miejskiego zgiełku, otoczona górami i sadami cytrusowymi, które nadają całej dolinie wyjątkowo spokojny charakter.
W moje ubiegłe urodziny zatrzymałam się w Ojai Valley Inn na dzień w spa i było to jedno z najbardziej niezapomnianych doświadczeń tego roku. To prestiżowe spa jest sławne nie bez powodu – dbałość o szczegóły jest tu najwyższej klasy, od rytuałów inspirowanych lokalnymi ziołami po ciche, słoneczne patia, w których czas płynie zupełnie inaczej. Po wizycie czułam się zrelaksowana, odświeżona i naprawdę zaopiekowana – to miejsce, do którego chce się wracać.
Neutra VDL Studio and Residences
The Neutra VDL Studio and Residences to narodowy zabytek historyczny oraz dom-muzeum poświęcony edukacji, architekturze, sztuce i kulturze.
W Los Angeles jest wiele ikonicznych domów w różnych stylach architektonicznych, ale ten przy Silver Lake Reservoir wyróżnia się szczególnie. Wejście do tego domu przenosi w inny świat, gdzie każdy detal – nawet ten najbardziej praktyczny – został zaprojektowany z myślą o perfekcji. Dom wtapia się w otoczenie, a dzięki dużym oknom i lustrom zyskuje na przestrzeni i świetle.
Fluffy McCloud’s
Fluffy McCloud’s to najbardziej ekscytująca lodziarnia w Los Angeles. Samo wnętrze przenosi w przeszłość – są tu zdrapki, automat do gry w kulki, szafa grająca i brązowe skórzane kanapy. Ich lody wyróżnia jakość i nietuzinkowość smaków (lody o smaku trawy, marchewki czy deszczu). Nie sposób przeoczyć ich deserów, jak Sundae czy Banana Split z karmelizowanym bananem. To miejsce oryginalne, kreatywne i pełne humoru – obowiązkowy punkt na mapie każdej wizyty w LA.
Canyon Coffee
Dzięki tej kawiarni odkryłam wschodnią część miasta – Echo Park. Canyon Coffee mieści się w ceglanym budynku na rogu i zawsze tętni życiem. Można tu spotkać artystów, marzycieli, ludzi, którzy nie boją się być sobą i potrafią spędzić tu całe godziny, przeskakując między matchą na mleku pistacjowym a tostem z masłem migdałowym i sezonowymi owocami. Pokochałam to miejsce za atmosferę, życzliwość osób, które tu pracują, oraz pyszną kawę i wypieki. Gdy mieszkałam w tamtej okolicy, Canyon było moim drugim domem – zawsze widziałam tam znajome twarze i mogłam liczyć na to, że wyjdę stamtąd w lepszym nastroju.
Los Feliz Theatre
Punktem obowiązkowym dla każdego miłośnika filmu jest wizyta w jednym z małych kin Los Angeles – Los Feliz Theatre, Vista Theatre czy Egyptian Theatre. Klimatu i kultury tych miejsc nie da się opisać słowami. Ludzie tutaj żyją filmem i są prawdziwymi koneserami, co inspiruje i daje nadzieję, że kino przetrwa z nami na dłużej. Mój wymarzony dzień kończyłby się kolacją w Figaro Bistro i wyjściem do kina w Los Feliz ze znajomymi.
Sqirl
Sqirl opisuje siebie jako miejsce oferujące współczesną, swobodną, wykwintną kuchnię na śniadanie, lunch i kolację. Specjalizuje się w sezonowości produktów oraz własnoręcznie robionych wypiekach i dżemach. To miejsce, które mnie inspiruje i utwierdza w przekonaniu, że jedzenie to sztuka. Właśnie tutaj umawiam się z koleżanką na lunch – dzielimy się tostem brioszkowym z domową ricottą i trzema różnymi sezonowymi dżemami oraz talerzykiem „When Sally Met Sally”.
Lal Mirch (Studio City)
Przy poleceniach restauracji nie mogłam pominąć Lal Mirch – miejsca z kuchnią indyjską. To, co kocham w Los Angeles, to różnorodność kulturowa i możliwość doświadczenia autentycznej kuchni z drugiego końca świata. Lal Mirch to coś więcej niż jedzenie – to rodzinny biznes, gdzie zostaniesz przywitany i dobrze zaopiekowany. Nie jest to modne miejsce, ale atmosfera sprawia, że chce się tu wracać. Zabieram tam tylko moje najbliższe osoby, które kochają curry tak samo jak ja.
Malibu Surfrider
Tak wygląda najsłynniejsza plaża surfingowa w Malibu. Najlepiej odwiedzić ją w środku tygodnia, około 18:00, gdy zbierają się tu całe rodziny, a dzieci obserwują, jak ich tatusiowie surfują (albo wskakują z nimi na deskę). Kultura surfingu w Malibu jest tu bardzo żywa, a ludzie wyluzowani. Ma się wrażenie, jakby czas się zatrzymał i jedyną rzeczą, która się liczy, było złapanie fali.
Point Dume Beach
Point Dume Beach to moja ulubiona plaża w całym Malibu. Najczęściej parkuję przy Point Dume Bluffs i schodzę na dół, podziwiając widoki po drodze. Zawsze mówię odwiedzającym, że to plaża jak z kalifornijskiej pocztówki. Woda jest błękitna, piasek czysty, a tempo życia bardzo zrelaksowane.
Hollywood Reservoir Trail
Hollywood Reservoir Trail to prawie pięciokilometrowa pętla wokół zbiornika wody, z ikonicznym znakiem Hollywood w tle. Gdy mieszkałam w Hollywood Hills, było to moje miejsce na poranne bieganie o 6:30, gdzie mijałam spacerujących mieszkańców, a czasem i sarenki. To miejsce, w którym zawsze czułam się jak w innym świecie – życie na chwilę się zatrzymywało i przypominało kadr z filmu. „Once Upon a Time in Hollywood” to film, który obejrzałam wiele razy, więc jazda na sam szczyt tymi krętymi uliczkami wciąż wywołuje uczucie, którego nie da się opisać słowami. Do dziś jest to mój ulubiony aspekt Hollywood.
Tuna Canyon
Tuna Canyon to park o zapierających dech widokach i wielu szlakach. To właśnie stąd rozciąga się panorama zachodniego wybrzeża – od Malibu aż po Long Beach. Gdyby nie przeprowadzka do Topanga, pewnie nigdy bym o tym miejscu nie usłyszała, bo żeby się tu dostać, trzeba wjechać w kanion, co dla mieszkańców LA bywa nie lada wyprawą. To miejsce wyróżnia przede wszystkim cisza, obecność lokalnych mieszkańców, ławki na końcu szlaku i spirale ułożone z kamieni, które służą do przeróżnych rytuałów. W tym roku towarzyszą nam też kozy – wypasane tu specjalnie, by wyjadały suchą trawę i pomagały ograniczyć ryzyko pożarów.
Dziękujemy Sarze za to wyjątkowe, wirtualne oprowadzenie po Los Angeles!