Lekarstwo na przebodźcowanie - Porto oczami Hani Pietras
Porto nie było ucieczką ani nagłą rewolucją. Przyszło do architektki Hani Pietras powoli - najpierw jako próba, potem jako wspomnienie, aż w końcu jako świadomy wybór. Dziś mieszka w Portugalii, spaceruje codziennie nad oceanem, a jednocześnie prowadzi swoją pracownię architektoniczną i realizuje projekty zarówno w Europie, jak i w Polsce. O to jak to się wydarzyło i co Porto wnosi do jej życia oraz pracy, pyta Irena Mrozek.
Skąd się wziął pomysł na przeprowadzkę do Porto?
Historia Porto zaczęła się kilka lat temu od pracy mojego męża. Gdy pojawiła się możliwość przeniesienia się do portugalskiego oddziału firmy, padło pytanie: „A może byśmy spróbowali?”. Ale prowadziłam wtedy intensywnie rozwijającą się pracownię architektoniczną w Polsce i nie wyobrażałam sobie zostawienia jej na stałe. Prowadziliśmy więc życie „na walizkach” - on w Porto, ja w Polsce, z regularnymi przylotami.
Ten model działał… do czasu. W 2020 roku pandemia niespodziewanie zatrzymała mnie w Portugalii na kilka miesięcy. Pracowałam zdalnie, prowadziłam firmę na odległość i okazało się, że jest to wykonalne. Potem wróciłam do Polski i życie potoczyło się dalej - narodziny syna, dom, stabilizacja. Teoretycznie wszystko było poukładane... a jednak Porto wracało - w rozmowach, wspomnieniach i myślach.
I kiedy to wszystko "kliknęło"?
Znajomi podpowiedzieli nam, że moment przejścia dziecka z etapu żłobkowego do przedszkolnego to najlepszy czas na zmianę kraju - bez silnego szoku kulturowego. Do tego dochodziła inna jakość codzienności: powietrze, jedzenie, spokój, relacje międzyludzkie, bliskość natury.
Porto nie było więc ucieczką, ale wyborem stylu życia. Takiego, który daje więcej przestrzeni - również w głowie.
Zdalna praca nauczyła mnie większego zaufania, lepszej organizacji i myślenia strategicznego. Porto daje mi dystans, który bardzo dobrze wpływa na jakość decyzji projektowych.
Jak wygląda "Twoje" Porto?
Mieszkamy po drugiej stronie rzeki Douro, w Vila Nova de Gaia. To ta część Porto, do której turyści zaglądają rzadziej, a która według mnie oferuje jedne z najpiękniejszych plaż w okolicy. Szerokie, piaszczyste, z otwartym widokiem na ocean i charakterystycznymi, ciągnącymi się kilometrami drewnianymi deptakami wśród wydm.
Tu ukształtował się mój codzienny rytuał. Pięciokilometrowy spacer - o dowolnej porze dnia - jest dla mnie momentem mentalnego odpoczynku, porządkowania myśli i naturalnego „mindfulness”. Portugalski wiatr i szum fal działają kojąco i pozwalają złapać dystans, który później procentuje w pracy.
Plaża zamiast kawy?
Nie, nie, w Portugalii kawa to nie dodatek do dnia, ale jego fundament. Bez dobrej kawy dzień się po prostu nie zaczyna. Moja ukochana kawiarnia znajduje się tuż pod biurem - lokalnie, bez zbędnego konceptu, za to z perfekcyjnie zaparzoną kawą.
Kolejnym z miejsc, do których wracam najczęściej, jest bar Ar d’Mar, położony tuż przy plaży w Praia de Canide Norte. To idealny adres na spokojne, zdrowe śniadanie z widokiem na ocean. Choć portugalska klasyka śniadaniowa to tost z masłem i kawa, tutaj można zjeść świeże owoce z granolą, smoothie, jagody goji - a wszystko w luźnej, niezobowiązującej atmosferze. Kawa, a czasem i kieliszek wina, idealnie wpisują się w lokalny rytm dnia.
Blisko biura znajduje się też Generosa Padaria - piekarnia, do której zaglądam regularnie. Świetny chleb, pizza na wynos i jakość. To jedno z tych miejsc, które szybko stają się częścią codzienności.
Codzienny kontakt z naturą, spokojniejszy rytm dnia i brak ciągłego „przebodźcowania” sprawiają, że praca staje się bardziej uważna. Nie mniej intensywna - ale bardziej świadoma.
Porto oferuje też wyjątkowe przestrzenie zielone - jedną z moich ulubionych jest Jardins do Palácio de Cristal - park z kaskadowo położonymi ogrodami i spektakularnym widokiem na miasto oraz rzekę Douro. To miejsce idealne na chwilę wytchnienia, spacer bez celu i złapanie oddechu w samym sercu miasta.
Praca architektki nie może się obyć bez inspiracji. Co inspiruje Cię w Porto?
Pierwszym miejscem, które odwiedziłam w Porto siedem lat temu, było Museum de Arte Contemporânea de Serralves - ogromny kompleks zaprojektowany przez Álvaro Siza Vieira. Dziś wracam tam regularnie, szczególnie latem, gdy muzeum naturalnie łączy się z otaczającym je parkiem i staje się przestrzenią do długich spacerów oraz kontemplacji sztuki.
Z czasem odkryłam inne miejsca, które stały się dla mnie ważne. Jednym z nich jest przestrzeń polskiej sztuki Porto.art - prowadzona przez ludzi pełnych pasji do sztuki, życia i Portugalii. Jej właściciele są kolekcjonerami i promują w tym miejscu polskich artystów, tworząc wyjątkowy most kulturowy między Polską a Portugalią.
Kolejnym adresem jest Galerie Boketto - showroom z vintage meblami i dodatkami, w którym poznałam pracującą tam i mieszkającą od ponad 20 lat Polkę. To miejsce dla osób poszukujących wyrazistego designu i niebojących się mocnych form.
Inspiracji zapachowych natomiast szukam w Claus Porto. To portugalska marka z wieloletnią tradycją i oprócz wyjątkowych mydeł i perfum, ogromne wrażenie robi tu na mnie sam projekt wnętrza: prostota połączona z tradycją, pastelowe kolory i dbałość o detal, które idealnie wpisują się w moją wrażliwość estetyczną.
Czy Porto to już Twoje docelowe miejsce?
Porto dla mnie nie jest celem samym w sobie. Jest tłem, które pozwala mi lepiej pracować, żyć uważniej i zachować równowagę. Architektura, którą tworzę, nie powstaje w oderwaniu od miejsca - przeciwnie. Ocean, światło, spokój i rytm miasta wpływają na sposób myślenia, projektowania i podejmowania decyzji.
To historia o tym, że rozwój nie zawsze oznacza więcej. Czasem oznacza inaczej. I właśnie to dało mi Porto.
Hanna Pietras Architects to powstała w 2012 roku butikowa pracownia architektury luksusowych wnętrz prywatnych oraz komercyjnych (medycznych, hotelowych) - wyjątkowe miejsce na projektowej mapie Łodzi. W procesie twórczym Hanna Pietras kieruje się przekonaniem, że piękno i harmonia wymykają się skończonym definicjom, sztywnym ramom i ustalonym schematom. Lubi eksperymentować z kolorem i formą, przełamywać konwencje, łączyć style, inspirować się trendami, ale nie ulegać im. Projektuje wnętrza, które rezonują z energią ich właścicieli i pozwalają im czuć się w nich swobodnie.
Więcej: Hanna Pietras Architects