„Aether Commons”. O czasie i świetle w Fundacji Stefana Gierowskiego
Dobra wystawa potrafi zmienić nie tylko sposób, w jaki patrzymy na sztukę, ale także na artystę, którego wydawało nam się, że doskonale znamy. „Aether Commons” w Fundacji Stefana Gierowskiego udowadnia, że siła obrazu nie tkwi w tym, co pokazuje od razu, lecz w czasie, jaki jesteśmy gotowi mu poświęcić. Wystawę można oglądać jeszcze tylko do 18 października.
Artykuł sponsorowany
Autor: Katarzyna Wąs
Zdjęcia: Widok wystawy „Aether Commons", Fundacja Stefana Gierowskiego, Warszawa. 30 Maja–18 Października 2026, fot. Adam Gut
Są wystawy, z których wychodzimy z listą nowych nazwisk do zapamiętania. Są też takie, które pozwalają nam spojrzeć zupełnie inaczej na twórczość artystów od lat obecnych w historii sztuki. „Aether Commons” w Fundacji Stefana Gierowskiego należy właśnie do tej drugiej kategorii.
Paradoksalnie największym odkryciem tej ekspozycji okazują się obrazy samego Gierowskiego. Kurator wystawy, Azu Nwagbogu, nie tyle proponuje ich nową interpretację, ile zmienia warunki, w jakich je oglądamy. Zachęca do zatrzymania się, skupienia uwagi, dostrzeżenia tego, co przy pobieżnym spojrzeniu pozostaje niewidoczne. To jedna z najciekawszych wystaw ostatnich miesięcy w Warszawie, przygotowana z charakterystyczną dla Fundacji pieczołowitością i osadzająca twórczość polskiego artysty w szerokim, międzynarodowym kontekście.
Fundacja
Fundacja Stefana Gierowskiego od kilku lat konsekwentnie realizuje program, który wyróżnia ją na tle wielu prywatnych instytucji w Polsce. Z jednej strony dba o dorobek jednego z najwybitniejszych polskich abstrakcjonistów, którego prace należą dziś do najbardziej poszukiwanych na krajowym rynku sztuki i coraz częściej funkcjonują również w międzynarodowym obiegu. Z drugiej, nie zamyka się na historię jednego artysty. Wręcz przeciwnie. Buduje wokół jego twórczości szeroki kontekst, zapraszając do współpracy wybitnych kuratorów oraz artystów i artystki z różnych części świata.
Dobrym przykładem była wystawa „Beyond the Line” (15 września – 24 listopada 2024), na której obrazy Stefana Gierowskiego zostały zestawione z pracami Seana Scully'ego, jednego z najważniejszych żyjących abstrakcjonistów. Jej kuratorem był Joachim Pissarro, historyk sztuki i kurator przez lata związany z nowojorskim Museum of Modern Art. Wcześniej Fundacja zaprosiła Michela Gauthiera, wieloletniego kuratora Centre Pompidou w Paryżu, który przygotował wystawę „Deep Impact” (15 września – 15 listopada 2019), wpisując twórczość Gierowskiego w historię europejskiej awangardy lat 60.
To strategia, która ma znaczenie nie tylko dla historii sztuki, ale również dla rynku. Pozycji artysty nie budują wyłącznie rekordy aukcyjne czy wystawy monograficzne. Niezwykle ważne jest umieszczanie jego twórczości w nowych kontekstach interpretacyjnych i prowadzenie dialogu z uznanymi postaciami światowej sceny artystycznej. Fundacja robi jednak coś jeszcze. Sprowadzając do Warszawy wybitnych kuratorów oraz prace artystów i artystek z różnych części świata, tworzy przestrzeń, w której polska sztuka przestaje funkcjonować jako lokalny fenomen, a staje się równorzędnym uczestnikiem międzynarodowego dialogu.
W poszukiwaniu światła
Punktem wyjścia dla „Aether Commons” jest światło – zagadnienie, które Stefan Gierowski badał przez niemal całą swoją twórczość. Kurator wystawy, Azu Nwagbogu, przypomina, że artystę fascynowało jedno z ciekawszych zagadnień fizyki: podwójna natura światła, które wykazuje właściwości zarówno fali, jak i cząstki. Gierowski dostrzegał w tej dwoistości coś więcej niż naukowy paradoks. Stała się ona filozoficznym fundamentem jego praktyki malarskiej, w której przeciwieństwa mogą współistnieć, a jednoznaczne rozstrzygnięcia ustępują miejsca wielości możliwych interpretacji. Jego obrazy nie prowadzą do jednego rozwiązania. Przeciwnie – pozostają otwarte, zachęcając widza do własnych poszukiwań.
To właśnie ta idea organizuje całą wystawę. Różne sposoby rozumienia światła nie wykluczają się, lecz wzajemnie uzupełniają, odsłaniając kolejne znaczenia. W dialog z obrazami Gierowskiego wchodzi jedenaścioro artystów i artystek z różnych części świata, a ekspozycja została podzielona na trzy rozdziały: „Alchemia materii”, „Pola percepcji” i „Poszerzanie języka światła”. Nie są to jednak odrębne opowieści. Poszczególne dzieła prowadzą ze sobą subtelny dialog, pokazując, że wspólny język sztuki rodzi się nie z podobieństwa pochodzenia, lecz z podobieństwa pytań. W świecie, który coraz częściej domaga się jednoznacznych odpowiedzi, „Aether Commons” przypomina o wartości różnych, współistniejących sposobów patrzenia.
Wolniej, uważniej, ciszej
Paradoksalnie najmocniej wybrzmiewają na tej wystawie prace najbardziej wyciszone. Już na samym początku widza zatrzymuje jeden z wczesnych obrazów Stefana Gierowskiego – Obraz CVI (1961), niemal monochromatyczny, utrzymany w odcieniach bieli, z wyraźnie wyczuwalną fakturą grubotkanego płótna. Azu Nwagbogu zachęca do pozostania przy nim dłużej, do zbliżenia się i uważnego przyjrzenia powierzchni malarskiej. Ważniejsze od rozstrzygnięć formalnych staje się samo doświadczenie patrzenia. To proste ćwiczenie z uważności całkowicie zmienia sposób odbioru pracy.
Podobne doświadczenie przynosi obraz Stefana Gierowskiego z 1982 roku Obraz CCCCLXXV – niemal biały, z ledwie dostrzegalnymi akcentami barwnymi przebijającymi spod jasnej warstwy malarskiej. Im dłużej się na niego patrzy, tym więcej ujawnia niuansów. Jest w nim szczególny rodzaj ciszy i skupienia, przywodzący na myśl „liczone” obrazy Romana Opałki. Nie ze względu na podobieństwo formalne, lecz sposób, w jaki oba malarskie światy odnoszą się do czasu, trwania i cierpliwości widza. To malarstwo, które nie odsłania wszystkiego od razu, ale stopniowo otwiera się przed tymi, którzy gotowi są poświęcić mu uwagę.
Podobną wrażliwość odnajdujemy w subtelnym cyklu akwarel Olafura Eliassona Siedem nieokreślonych dni zaglądających z przyszłości (2022). To prace niemal efemeryczne, operujące światłem, kolorem i przejściami tonalnymi z niezwykłą delikatnością. Zestawione z malarstwem Gierowskiego pokazują, jak bliskie mogą być sobie artystyczne poszukiwania prowadzone w różnych czasach i odmiennych kontekstach.
„Aether Commons” przypomina, że w sztuce siła nie zawsze rodzi się z intensywności. Czasem największą moc mają gesty najsubtelniejsze. Cisza potrafi wybrzmieć mocniej niż krzyk, a obrazy, które na pierwszy rzut oka wydają się pozbawione koloru, kształtu i punktu zaczepienia, okazują się tymi, przed którymi zostajemy najdłużej.
Cena ciszy
Być może właśnie dlatego „Aether Commons” tak dobrze tłumaczy fenomen Stefana Gierowskiego. Pozwala dostrzec artystyczną siłę jego malarstwa, którego najlepsze płótna należą dziś do najbardziej poszukiwanych dzieł polskiej sztuki powojennej i osiągają na rynku ceny od około 500 tys. zł do nawet 1 mln zł. Ich pozycja wynika nie tylko ze znaczenia historycznego, ale również z tego, że pozostają zaskakująco aktualne. Nadal uczą patrzeć.
Co ciekawe, wystawa przypomina również o mniej oczywistym kierunku dla kolekcjonerów. Obok monumentalnych płócien pokazano subtelne akwarele Gierowskiego, które z tą samą wrażliwością badają relacje światła, koloru i przestrzeni. Na rynku można je znaleźć już za około 40 tys. zł. To nie tylko znacznie bardziej dostępny próg wejścia do kolekcjonowania twórczości artysty, ale także dowód na to, że o sile jego sztuki nie decyduje format ani spektakularność gestu. Czasem najpełniej wybrzmiewa właśnie w pracach najcichszych.
Sztuka wymaga czasu
Światło nie istnieje bez czasu. I być może właśnie dlatego „Aether Commons” jest przede wszystkim wystawą o czasie. O czasie, który trzeba oddać obrazom, by mogły odsłonić swoje znaczenia. W malarstwie Gierowskiego kolor nie jest przecież czymś raz na zawsze określonym. Zmienia się wraz ze światłem, odległością, z której patrzymy, i uwagą, jaką poświęcamy płótnu. To, co początkowo wydaje się niemal monochromatyczną powierzchnią, po chwili zaczyna ujawniać zaskakującą złożoność.
Wystawa Azu Nwagbogu przypomina również, jak istotną rolę odgrywa kurator. Nie jako autor narzucający dziełom gotowe znaczenia, ale ktoś, kto tworzy warunki do ich odkrywania. Zestawienie prac artystów reprezentujących różne pokolenia, doświadczenia i tradycje pozwala dostrzec w malarstwie Gierowskiego coś więcej niż ważny rozdział historii polskiej abstrakcji. Jego twórczość okazuje się żywym językiem, zdolnym do prowadzenia dialogu ze współczesnością.
W tym tkwi wartość wystaw, które zostają z nami na dłużej. Nie muszą zaskakiwać spektakularnością ani mnożyć interpretacji. Czasem wystarczy, że pozwalają nam zobaczyć coś, co dotąd umykało naszej uwadze. „Aether Commons” przypomina, że patrzenie jest doświadczeniem, którego nie da się przyspieszyć. I że warto poświęcić sztuce czas. Nie po to, by zobaczyć więcej, ale by więcej dostrzec.
„Aether Commons: Refracted Cosmologies” 30 maja – 18 października 2026
- Adres: Fundacja Stefana Gierowskiego, Pl. Dąbrowskiego 8/11 00-055 Warszawa
- Kurator: Azu Nwagbogu
- Godziny otwarcia wystawy: wtorek–piątek: 11:00–19:00, sobota–niedziela: 11:00–17:00
- Osoby artystyczne: El Anatsui, Alessandra Carosi, Andile Dyalvane, Olafur Eliasson, Modupeola Fadugba, Stefan Gierowski, Mona Hatoum, Satch Hoyt, William Kentridge, Julian Kyusang Lee, Esther Mahlangu, Zizipho Poswa
Więcej: