„Przeżyć życie w sposób nienudny”. O pracy i życiu Janusza Stannego i Teresy Wilbik opowiada córka ilustratorów

Na zilustrowanych przez nich książkach wychowały się miliony Polaków. Isztwanek, malarz rudy jak cegła, Leonek i lew, to tylko niektóre z postaci, jakie powstały w ich bogatej wyobraźni. O tym jak tworzyli i żyli Janusz Stanny i Teresa Wilbik rozmawiamy z córką ilustratorów, Katarzyną Stanny.

Autor: MB

Zdjęcia: archiwum autorki

Dodaj do ulubionych artykułów Usuń z ulubionych artykułów

Twoja książka to nie jest typowa biografia. To trochę portret Warszawy, czasów II wojny światowej, PRL-u oraz stołecznej ASP. Dlaczego zdecydowałaś się na taką formę opowieści?

Nie jest to typowa biografia, ponieważ moi rodzice nie byli typowymi osobami, zwłaszcza tata. Uważam, że biografia artystów powinna być równie interesująca, jak ich sztuka. Dlatego też zdecydowałam się umieścić historię rodziny w szerszym kontekście. To daje głębszy obraz tego, dlaczego twórca tworzy w taki, a nie inny sposób. Poza tym wszyscy jesteśmy osadzeni w jakichś czasach, prawda? Jeżeli byśmy żyli w innej epoce, to zupełnie inaczej wyglądałaby nasza praca.

Co najbardziej ukształtowało Twoich rodziców – rodzina, wojna, czasy PRL, akademia?

Na pewno wszystko po trochu. Tata był bardzo mocno ukształtowany przez trzech profesorów. Stanisław Czajkowski to jego pierwszy profesor na Wydziale Malarstwa. Pejzaże, które czasami  w taty ilustracjach się pojawiają, czy w ogóle jego twórczość pozailustracyjna, jak obrazy malowane w czasie wakacji, to efekt ogromnego wpływu Czajkowskiego.
Drugą postacią, która odcisnęła silne piętno na jego twórczości, był profesor Henryk Tomaszewski, u którego tata robił dyplom. To była jego wymarzona pracownia, nauczyła go skrótu myślowego i posługiwania się symbolem. Oraz tego, że każda praca powinna mieć fundament intelektualny, a nie tylko intuicyjny. Trzecia ważna dla taty osoba, to profesor Jan Marcin Szancer. Przez lata był zarówno jego asystentem w wydawnictwie Ruchu, jak i w pracowni ilustracji na Akademii Sztuk Pięknych.

A jak to było w przypadku mamy?

Silny wpływ na nią miało dwóch profesorów - Eugeniusz Eibisch na Wydziale Malarstwa i potem Jan Marcin Szancer na Wydziale Grafiki w Pracowni Ilustracji. No i myślę, że jest jeszcze trzecia postać, która miała dla niej duże znaczenie, czyli profesor Janusz Stanny. Z nim wszystko omawiała w domu pomiędzy naleśnikami a kawą.

Teresa Wilbik, "Rzeczy nie do rzeczy"
Teresa Wilbik, ilustracja do kalendrza Agpolu

W tym gronie nie ma żadnej kobiety.

To jest też dość znamienne, bo obszar związany z projektowaniem, nawet teraz, choć powoli to się zmienia, jest jednak mocno męski. Zresztą w książce, we fragmencie, w którym opisuję lata 80. i pracę taty na Wydziale Grafiki, mamy fotografię przedstawiającą ówczesną Radę Wydziału. To byli właściwie sami mężczyźni. Były może dwie panie profesor i panie z dziekanatu, bez których ten wydział by nie istniał. No i do tego oczywiście jeszcze panie asystentki, które nie wiedzieć czemu rzadko kiedy awansowały w tamtych czasach na wyższe stopnie naukowe. Zresztą teraz trochę też tak jest. A przecież na akademię w większości dostają się kobiety, a później w miarę upływu czasu i tytułów naukowych jest jednak więcej mężczyzn. Ale to się na szczęście zmienia.

Twój tata miał szczęście - od zawsze wiedział, kim chce być. Od dziecka rysował i praktycznie nie przestawał tworzyć do końca. A jak było z mamą?

Mama bardzo chciała być aktorką, choć to były raczej marzenia małej dziewczynki. Ona też kocha zwierzęta, więc myślała również o weterynarii. Natomiast finalnie zdecydowała się pójść do liceum plastycznego w Łazienkach. Wydaje mi się, że to już ją zaczęło kształtować i pokazało kierunek, w którym chce iść. Zaprzyjaźniła się wtedy z koleżankami, które wówczas były na pierwszych latach Wydziału Malarstwa. I trochę na tej towarzyskiej fali wsiąkała w akademię. Mama nadal jest zadowolona z zawodu, który wybrała i który zajmował dużą część jej życia. Do dziś maluje.

Jeden z rozdziałów w książce poświęciłaś zwierzętom. One nie tylko były towarzyszami Waszego życia, ale i inspiracją w pracy dla Twojej mamy i taty.

Zwierzęta miały zawsze duże znaczenie zarówno w ilustracjach rodziców, jak i w książkach, nad którymi pracowali. Może siłą rzeczy sami ściągali takie zlecenia? Poza tym dostarczały rodzicom inspiracji. Z ich obserwacji czerpali proste formy kotów czy psów, a tata na ich podstawie tworzył krótkie teksty. U nas zwierzęta chyba miały ważniejszą rolę niż domownicy.  One tworzyły atmosferę domu i pracowni rodziców. Dlatego nie wyobrażałam sobie, że nie opiszę ich tak samo, jak cioć, babć czy kuzynów.

Janusz Stanny, plakat LOT-u
Teresa Wilbik, "Joachim Lis"
Teresa Wilbik i Janusz Stanny, przełom lat 60. i 70.

Czy to, że Janusz Stanny i Teresa Wilbik tworzyli ilustracje dla dzieci pozwoliło im zachować dziecięcą wrażliwość i młodość ducha?

Na pewno! Choć ta dziecięca wrażliwość w dwóch osobach różnie się przejawiała. Tata mógł pozostać mentalnie dzieckiem w obszarze życia codziennego. Niespecjalnie włączał się w przyziemne sprawy, on po prostu był obecny w domu i towarzyszył mamie. Zachował w sobie wewnętrzne dziecko i bardzo humorystyczne podejście do rzeczywistości.

Natomiast mama siłą rzeczy u boku takiego męża była poważniejszą osobą, bo ktoś musiał to wszystko spinać. Dziecięcą wrażliwość realizowała w ilustracjach. To, co artysta tworzy, i jak tworzy, mówi bardzo dużo o jego osobowości i wnętrzu. Oczywiście bycie zgodnym z tekstem literackim jest ważne, ale to spojrzenie na osobowość poprzez prace, które rodzice robili, widać w ich ilustracjach.

Pojawiłaś się w życiu rodziców, gdy byli już dojrzałymi twórcami. Czy to, że zajmowali się ilustracją dziecięcą pomogło im Cię lepiej rozumieć?

Myślę, że dzięki temu, że rodzice byli osobami wrażliwymi i zanurzonymi w twórczości dla dzieci, potrafili dobrze mnie rozumieć, ale z drugiej strony nie pamiętam takich sytuacji, żebym czuła się dzieckiem. Traktowali mnie po prostu jak niezależną osobę, człowieka, który na danym etapie rozwoju ma trochę inne zainteresowania niż oni. Ale muszę przyznać, że rysunek, malarstwo czy robienie kopii renesansowych dzieł towarzyszyło mi od najmłodszych lat. Rodzice rozkładali przede mną przywiezione z zagranicznych wyjazdów albumy, dostawałam dobry blok rysunkowy, świetne ołóweczki i zachęcali mnie do zabawy i ćwiczenia oka. Bardzo to lubiłam. I do dziś tak jest. 

Rodzice nie zniechęcali Cię do tego zawodu?

Mama trochę próbowała. Powiedziała, żebym dobrze się zastanowiła, bo jak pójdę na akademię, to będę potem permanentnie dźwigała jakieś toboły albo teczki. I początkowo tak było. Chodziłam na zajęcia z wielkim warsztatem, zwłaszcza w liceum plastycznym, bo tam pracy manualnej było bardzo dużo. Na akademii było podobnie, ale to jest wpisane w przyjemność tej pracy i na pewno mnie to nie zniechęciło.

Teresa Wilbik, "Mysz w zegarze"

Podobno pojawiłaś się na ilustracjach rodziców kilka lat przed narodzinami.

Myślę, że to był taki projekt mnie, może nieuświadomiony do końca. Z drugiej strony, każdy twórca trochę siebie przedstawia na swoich ilustracjach, więc siłą rzeczy rodzice umieszczali na nich jakieś swoje wymyślone dziecko. Ale trzeba przyznać, że na niektórych pracach bardzo przypominam siebie z okresu wczesnej młodości i dzieciństwa.

Twój tata mówił, że trzeba życie przeżyć w sposób nienudny. Czytając tę książkę miałam wrażenie, że wy wszyscy się świetnie bawiliście ze sobą.

Jeśli jest się samemu ciekawym człowiekiem, ciekawym samego siebie, to siłą rzeczy nie można tego życia nudno przeżyć. Nie pamiętam, żebyśmy się  kiedykolwiek w ogóle nudzili. To jest mi kompletnie obce pojęcie. Życie płynęło i nadal płynie mi w bardzo urozmaicony sposób, że aż ciężko jest znaleźć moment dla siebie, pusty przebieg. Czasami zazdroszczę ludziom, którzy wyjeżdżają na wakacje i czerpią radość z pustki, której też sama przez chwilę potrzebuję.

Janusz Stanny, plakat "Komuna Paryska"

Jednym ze sposobów na brak nudy była dla Janusza Stannego praca na akademii.

Uczelnia była dla taty zawsze bardzo ważna. Dla mamy w czasie studiów, a później tylko w tym obszarze, kiedy tata przynosił akademię do domu w opowieściach i anegdotach. Pamiętam takie czasy, kiedy tata  umawiał się często ze studentami po zajęciach na kawę lub dodatkowe rozmowy. Zresztą oni sami zapraszali go na różne imprezy. Był z nimi mocno związany, nie tylko w obszarze dydaktyki, ale też życia prywatnego. Z częścią absolwentów miał kontakt przez długie lata, jednym z nich był nieżyjący już Zygmunt Januszewski, który po tacie przejął pracownię ilustracji na Wydziale Grafiki. W gronie takich studentów jest też Dorota Kołodyńska, obecnie profesor na Wydziale Scenografii. Kiedyś zaprosiła mnie na spektakl do Teatru Polskiego. Uprzedziła, że tworząc scenografię czerpała z tego, czego nauczyła się w pracowni prof. Janusza Stannego. I rzeczywiście były tam reminiscencje jego prac. To pomogło mi dostrzec, jak pracownia ilustracji mojego taty odcisnęła pozytywne piętno na jej absolwentach.

A jakim był wykładowcą?

Wymagającym - w stosunku do siebie, w czym jestem do niego podobna, i do otoczenia w ogóle. Tata zawsze stawiał na najwyższy poziom relacji międzyludzkich. Jeżeli student przynosił byle jaką pracę, to albo dostawał byle jaką korektę, albo w ogóle jej nie dostawał.

Janusz Stanny, rok 1956
Janusz Stanny, plakat do filmu "Wół za kratkami"

Natomiast student pracowity, który włożył dużo czasu i zaangażowania, ale niekoniecznie mu coś wyszło, dostawał rzetelną korektę, żeby go wyprowadzić z mozolnej pracy, która nie zawsze przynosi efekty. W 2004 roku, gdy tata objął pracownię ilustracji na Akademii w Łodzi, zostałam jego asystentką. To były już  inne czasy, studenci taty mogliby być jego wnukami. Widać było, że ta różnica pokoleń wprowadza inną jakość w relacjach. Studenci mniej czytali albo wybierali inne lektury, i przez to nie potrafił się z nimi dogadywać.

Janusz Stanny odnalazłby się na dzisiejszej akademii?

Byłoby mu ciężko, bo jednak pokolenia mają to do siebie, że się zmieniają, niekoniecznie na gorsze, są po prostu inne. Może lepiej funkcjonowałby na bardziej klasycznych kierunkach, na przykład na Wydziale Konserwacji? Sztuka współczesna bardzo mocno w tej chwili stawia na koncepcję i pewien pomysł, często na szok i emocje. A tata jednak bardzo mocno cenił warsztat i nie do końca się odnajdywał w tym, jak sztuka wyglądała po dwutysięcznym roku. Był klasykiem od początku do końca i pewnie dlatego ja też trochę nim jestem.

Janusz Stanny w jednym z wywiadów powiedział, że stara się nie rzucać w domu zbyt długiego cienia. A czy w życiu zawodowym ten cień był odczuwalny dla Twojej mamy?

Nie można nie rzucać cienia, gdy jest się profesorem. Tu nawet nie chodzi o tytuł, tylko o osobowość. Tata był ekstrawertyczny, dlatego można odnieść wrażenie, że po prostu bardziej dominował. Z drugiej strony, nie byłby sobą, gdyby nie było obok mojej mamy. To ona pozwoliła mu na rzucanie cienia. Sama jest osobą bardzo mocno związaną z ilustracją książkową i ze sztuką. Rodzice godzinami potrafili rozmawiać o swoich pracach, aczkolwiek raczej było tak, że to tata robił korektę mamie, a nie na odwrót. W tym akurat nie było równowagi. Być może wynikało to z dawnej  relacji profesor-studentka, która wyrosła na gruncie Wydziału Grafiki? Tata był asystentem u profesora Szancera, a mama jego studentką, tak się poznali.
Gdy dorosłam i skończyłam akademię, zaczęłam być przeciwwagą dla osobowości taty. Często z nim rozmawiałam o sztuce i robiłam mu korekty. Pytał mnie o opinię na temat swoich rysunków satyrycznych, już nie z perspektywy dziecka, a osoby pracującej na akademii. Myślę, że dzięki naszej relacji nie mam żadnych oporów w kontaktach z kadrą profesorską. Uważam, że każdy profesor jest po pierwsze człowiekiem i należy go traktować normalnie, jeżeli się z nim nie zgadzamy, to trzeba mu to powiedzieć.

Teresa Wilbik w pracowni malarstwa na ASP

Czy macierzyństwo w jakiś sposób odciągnęło Twoją mamę od pracy twórczej? 

Rodzice w obszarze rodzicielskim mocno się uzupełniali. Gdy oboje w tym samym czasie mieli książkę do zilustrowania, w ogóle nie odczuwałam, że nie mają dla mnie czasu. Opieką nade mną potrafili się dobrze podzielić. Myślę, że jako dziecko miałam wpływ na ich pracę. Inaczej odbiera się świat z perspektywy dorosłego, a inaczej gdy w domu jest maluch, który inaczej widzi rzeczywistość. Rodzice często pytali mnie, co sądzę na dany temat, wszystko jedno czy chodziło o politykę, czy o błahe sprawy. To pomagało im patrzeć na świat przez pryzmat młodej osoby.

 
Teresa Wilbik, Janusz Stanny, "Baśnie Polskie"

Która z książek Twoich rodziców ma dla Ciebie szczególne znaczenie?

Każda ich książka jest dla mnie podróżą do czasów dzieciństwa. Przeglądanie prac rodziców zaczęłam od książki „Umiemy czytać” Joanny Papuzińskiej wydanej pod koniec lat 70., kiedy mnie jeszcze nie było na świecie. Ilustracje taty, które tam są, przenoszą mnie w te czasy. Jego plakaty wykonane na przykład dla Almaturu wisiały w moim dziecięcym pokoju. Ja byłam zanurzona w tej twórczości.
Z mamą kojarzą mi się najbardziej nie same ilustracje, a praca nad nimi, jak podczas naszych wyjazdów do pałacu w Radziejowicach. Mama wtedy zazwyczaj pracowała nad jakąś książka, więc ja też musiałam coś twórczego robić. Z kolei książkę „Liść kapusty na pociechę” mama ilustrowała ze mną podczas wyjazdu do Zakopanego. To było podczas ferii zimowych, ona rysowała, a ja buszowałam na nartach i bawiłam się.

Rozmawiała Magda Burkiewicz.

Książka „Teresa Wilbik i Janusz Stanny w królestwie ilustracji” ukazała się w maju 2024 roku nakładem wydawnictwa PIW.

LABEL jest patronem medialnym publikacji.

Teresa Wilbik (ur. 1938 r.) studiowała w warszawskiej ASP na Wydziale Malarstwa w pracowni Eugeniusza Eibischa oraz na Wydziale Grafiki w pracowni ilustracji Jana Marcina Szancera. Ilustratorka, autorka opracowań graficznych książek oraz czasopism dla dzieci i młodzieży. Zilustrowała m.in. takie tytuły jak “Córka Smoka. Chińskie opowiadania fantastyczne”, „Słoń Trąbalski” czy „Joachim Lis – detektyw dyplomowany”.

Janusz Stanny (1932 – 2014) ukończył Wydział Grafiki na ASP w Warszawie. W latach 1986 – 2005 profesor macierzystej uczelni. Zajmował się ilustracją, plakatem, karykaturą, filmem animowanym, pisał wiersze, opowiadania i bajki. Jego prace zilustrowały m.in. „Pana Tadeusza”, „Don Kichota”, „Bajki La Fontaine'a” czy „Biblię”.

Katarzyna Stanny, fot. Monika Szałek

Dr Katarzyna Stanny (ur. 1979) jest absolwentką Wydziału Grafiki ASP w Warszawie, studiów podyplomowych w Instytucie Historii UW oraz Instytutu Francuskiego w Warszawie. Profesor warszawskiej ASP, związana z ZAiKS-em. Zajmuje się grafiką użytkową, fotografią i pracą naukową. Jako projektantka biżuterii współpracowała ze Swarovski Elements i BreakThru Films.

Brak produktów w koszyku

+ Dodaj prenumeratę

Produkty brutto 0,00 zł

Produkty netto 0,00 zł

Aktywowano kupon:

Podsumowanie 0,00 zł

Przejdź do zamówienia

LABEL Magazine

LIVING Magazine



Polska licealistka stworzyła „kosmetyki” do walki z przemocą domową Lifestyle

Polska licealistka stworzyła „kosmetyki” do walki z przemocą domową

Przymusowa domowa kwarantanna to dla niektórych pułapka bez możliwości ucieczki. Ofiary przemocy domowej zostały zamknięte w swoich domach wraz z krzywdzącymi ich agresorami. Polska licealistka stworzyła niezwykłą inicjatywę, która ma pomóc walczyć z przemocą domową podczas epidemii.

Picasso w Muzeum Narodowym w Warszawie. Wystawa rusza 12 października Sztuka

Picasso w Muzeum Narodowym w Warszawie. Wystawa rusza 12 października

Muzeum Narodowe w Warszawie zaprasza na wyjątkową wystawę „Picasso”, która przeniesie nas w fascynujący świat twórczości jednego z najważniejszych artystów XX wieku – Pabla Picassa. Już od 12 października w ramach wydarzenia będzie można oglądać dzieła wypożyczone z kolekcji Museo Casa Natal...

Gdzie zjeść i wypić nad Wisłą? Przewodnik

Gdzie zjeść i wypić nad Wisłą?

W tych restauracjach i barach zjecie wyśmienite jedzenie i wypijecie dobre drinki. Niestrudzonym imprezowiczom polecamy najlepsze miejsca na letnie wypady nad Wisłę, które karmią do późnych godzin nocnych.

Najprzyjemniejsze restauracje z ogródkami w stolicy Przewodnik

Najprzyjemniejsze restauracje z ogródkami w stolicy

Jedzenie na świeżym powietrzu po prostu smakuje lepiej. Gdzie w Warszawie połączymy rewelacyjne dania z klimatyczną atmosferą?

Slow living: 16 najciekawszych hoteli butikowych w Polsce Przewodnik

Slow living: 16 najciekawszych hoteli butikowych w Polsce

Kameralny gościniec na skraju Kaszub, pałac z widokiem na jezioro czy designerski hotel w centrum miasta? Przed zaplanowaniem urlopu o tych miejscach warto pamiętać.

7 włoskich restauracji w Warszawie, w których poczujecie klimat Italii Przewodnik

7 włoskich restauracji w Warszawie, w których poczujecie klimat Italii

Warszawa pokochała kuchnię włoską. W stolicy nie brakuje knajpek z neapolitańską pizzą, czy daniami z różnych regionów Italii. Lista jest długa, można wybierać spośród trattorii, ristorante czy osterii. Prezentujemy subiektywny przegląd włoskich restauracji, w których nakarmicie nie tylko ciało,...

Mieszkanie w stylu vintage Wnętrza

Mieszkanie w stylu vintage

Dziś zapraszamy do nowojorskiego mieszkania, za którego projekt odpowiada pracownia Frederick Tang Architecture. Z apartmentu rozciąga się bajeczny widok - mieści się ono bowiem na 13-tym piętrze wieżowca w stylu art deco pochodzącego z 1926 roku!

Piękno koloru Wnętrza

Piękno koloru

Projektantki pracę rozpoczęły od stworzenia palety barw. Z premedytacją zdecydowały się na kontrastowe odcienie zieleni i różu, dopełniając je granatem. Całość łączy geometria, która pojawia się na ścianach ale także w elementach wyposażenia. Gdański salon piękności „Tam, gdzie lubię" zachwyca!

Gdzie kupować książki w Warszawie? Przewodnik

Gdzie kupować książki w Warszawie?

Dla nałogowych pożeraczy książek — oto najlepsze księgarnie w stolicy, bez których trudno byłoby o dobrą lekturę na podróż, wakacje czy popołudnie z herbatą.

Eklektyczne wnętrze na Sarniej Wnętrza

Eklektyczne wnętrze na Sarniej

Powszechnie mówi się, że kluczem do trwałego i udanego związku jest znalezienie idealnej równowagi, balansu, złotego środka. Właśnie ta myśl przyświecała podczas projektowania architektce wnętrz ze studia LaskowskaWnętrza.

Gdyńskie klasyczne inspiracje Wnętrza

Gdyńskie klasyczne inspiracje

W Gdyni niemal od zawsze tradycja przenikała się z nowoczesnością. To miasto-ikona modernistycznej architektury kryje w sobie tak wiele i wciąż inspiruje!

Immersyjna podróż w głąb ludzkiego ciała. BMW Art Club. Przyszłość to sztuka zaprasza na wystawę VR „EVOLVER” Lifestyle

Immersyjna podróż w głąb ludzkiego ciała. BMW Art Club. Przyszłość to sztuka zaprasza na wystawę VR „EVOLVER”

Zobacz, jak tlen przemierza struktury ukryte głęboko pod skórą. Dzięki technologii VR twórcy spektaklu pokazują proces oddychania – od pobrania powietrza ustami do płuc, przez jego transport systemem naczyń krwionośnych do komórek, aż po uwolnienie z powrotem do świata zewnętrznego. Widzom...

Apartament w starej kamienicy Wnętrza

Apartament w starej kamienicy

To jasne, przestronne 100 metrowe mieszkanie znajduje się w secesyjnej kamienicy w sercu poznańskiej Wildy. Ta historyczna dzielnica Poznania niegdyś ciesząca się złą sławą obecnie przechodzi transformację. Kolejne kamienice zostają odrestaurowane, powstają modne restauracje i kawiarnie.

Jean-Michel Basquiat, czyli buntownik wart miliardy dolarów Sztuka

Jean-Michel Basquiat, czyli buntownik wart miliardy dolarów

Jego prace kupili m.in. Madonna, Jay-Z, Leonardo DiCaprio czy Johnny Depp. Gdyby dziś wycenić wszystkie dzieła Basquiat’a, ich rynkowa wartość przekroczyłaby kilka miliardów dolarów. Swój pierwszy obraz Cadillac Moon (1981) sprzedał wokalistce Debbie Harry, frontmance punkrockowego zespołu Blondie...

Jak mieszkają Koreańczycy? Rozmowa z Wiolą Błazucką Lifestyle

Jak mieszkają Koreańczycy? Rozmowa z Wiolą Błazucką

Białe meble na wysoki połysk, duże okna, które trudno umyć i masa gadżetów kuchennych oraz elektronicznych. O tym, jak się urządza mieszkania w Korei Południowej opowiada nam Wiola Błazucka, która prowadzi swój kanał na YouTube Pierogi z Kimchi.

Ona jedna a ich trzech ... i ich 60 m2 Wnętrza

Ona jedna a ich trzech ... i ich 60 m2

Wspólnie stworzyli przestrzeń w której żyją w zgodzie ze sobą a ich wnętrze w pełni uosabia to kim są, o czym marzą i do czego zmierzają. To ich kolejne mieszkanie do wyboru którego trochę skłoniła ich powiększająca się rodzina.

Gdzie można zjeść najlepsze lody w Polsce? Lifestyle

Gdzie można zjeść najlepsze lody w Polsce?

Pomimo że pogoda jeszcze nas nie rozpieszcza, wielu z nas rozpoczęło już sezon delektowania się lodami w plenerze. W redakcji lubimy te oryginalne smaki – lody z hibiskusa, bzu czy awokado, ale doceniamy też te klasyczne, na przykład waniliowe, czekoladowe czy truskawkowe. Gdzie w Polsce można...

Kalkulator wyliczy, kiedy będzie „Golden Hour” Lifestyle

Kalkulator wyliczy, kiedy będzie „Golden Hour”

„Golden Hour” to popularna wśród profesjonalnych fotografów i miłośników zdjęć godzina, kiedy to słońce daje wyjątkowo malowniczą, złotą poświatę, która pięknie wychodzi na zdjęciach. Nie dziwi więc, że niektórzy fani fotografii potrafią wyczekiwać tej pory godzinami.

Strajk kobiet oczami artystów! Sztuka

Strajk kobiet oczami artystów!

Sztuka nie stoi obok życia, jest z nim silnie powiązana. Wrażliwość i wyczulenie artystów na społeczno-polityczne sytuacje przekłada się na ich twórczość. Popatrzcie na ich kreatywne reakcje na strajk kobiet w Polsce.

Polska projektantka Kamila Rudnicka stworzyła zestaw do domowej inseminacji Dizajn

Polska projektantka Kamila Rudnicka stworzyła zestaw do domowej inseminacji

Coraz więcej par boryka się z problemem niepłodności lub bezpłodności, ale ich chęć posiadania potomstwa nie maleje. Dlatego polska projektantka Kamila Rudnicka postanowiła im pomóc tworząc wyjątkowy zestaw do domowej inseminacji,

Mieszkanie dla 5-osobowej rodziny na 50 metrach Wnętrza

Mieszkanie dla 5-osobowej rodziny na 50 metrach

Ceny mieszkań w Paryżu są bardzo wysokie, nie dziwi zatem, że każdy metr jest tu na wagę złota. Ten projekt to spore wyzwanie dla architektów: celem było przekształcenie jednopokojowego, 50-metrowego mieszkania w miejsce dla 5-osobowej rodziny! Tego trudnego wyzwania podjęła się pracownia Nomadic...

W razie przyjęcia zgłoszenia na twój adres e-mail zostanie wysłane potwierdzenie.
Label Magazine zastrzega sobie selekcję zgłoszeń.