„Sztuka jest po to, żeby odnaleźć w niej siebie” – rozmowa z Anną Czarnotą, ambasadorką Pekao Dimensions
Anna Czarnota to artystka młodego pokolenia, której obraz „Marcelina" trafił do blisko stuletniej kolekcji Banku Pekao S.A. Praca powstała w ramach projektu art bankingowego, łączącego świat sztuki i biznesu. Z artystką rozmawiamy o historii zapisanej na płótnie, szansach i okazjach, o budowaniu mostów między sztuką a biznesem, a także o platformie Pekao Dimensions – nowej przestrzeni poświęconej sztuce i kulturze, tworzonej z myślą o klientach Bankowości Prywatnej i Family Office Banku Pekao zainteresowanych światem sztuki.
Artykuł sponsorowany
Dla Anny Czarnoty malowanie nie jest odtwarzaniem rzeczywistości, lecz formą wewnętrznej podróży. Urodzona w 2000 roku malarka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie, rozwija własny język wizualny, nieustannie poruszając się między światem zewnętrznym a tym ukrytym – intuicyjnym i emocjonalnym.
W taki sposób powstała „Marcelina”. W obrazie artystka kreśli poetycki portret kobiecości – zanurzonej w słońcu, wśród łąk, gdzie każda trawa i każdy kwiat stają się nośnikami wspomnień. To pejzaż odwagi, ulotności i relacji człowieka z tym, co delikatne, zmienne i nieoczywiste.
Anna Czarnota jest także ambasadorką Pekao Dimensions – nowej platformy art bankingowej stworzonej przez Bank Pekao S.A. dla klientów Bankowości Prywatnej i Family Office. Projekt jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie rynkiem sztuki, który jest bliski zarówno klientom, jak i samemu bankowi. Ma łączyć edukację, dostęp do partnerów zewnętrznych wyspecjalizowanych w zakresie sztuki, wydarzenia kulturalne oraz współpracę z ekspertami i artystami, oferując klientom wyjątkowy wgląd do społeczności świata sztuki. Platforma powstała z myślą zarówno o doświadczonych kolekcjonerach, jak i tych osobach, które stoją przed wyborem pierwszego obrazu.
Pani obraz „Marcelina” trafił do kolekcji sztuki Banku Pekao – obok dzieł Jana Matejki i Stanisława Wyspiańskiego. Co czuje młoda artystka, gdy jej praca trafia do tak prestiżowego grona?
Szczerze mówiąc, w pełni dotarło to do mnie dopiero po zakończeniu projektu z Bankiem Pekao S.A. i oczywiście jest to ogromne wyróżnienie. Nie umiem tego nawet do niczego porównać. Trochę tak, jakbym przeżywała fabułę jakiegoś filmu – w 2023 roku otwierałam swoją pierwszą, bardzo kameralną wystawę w budynku, który nawet nie był galerią, a dokładnie dwa lata później mój obraz trafia do blisko stuletniej kolekcji. Niesamowite.
Jak historia kryje się na tym płótnie i kim jest tytułowa bohaterka?
Historia tego obrazu jest właściwie dość prosta. Kiedy zostałam zaproszona do udziału w projekcie, moje prace poruszały raczej trudniejsze tematy, a dominowały w nich emocje takie jak napięcie, agresja czy poczucie dyskomfortu. Mimo dużej swobody artystycznej, którą otrzymałam, bardzo zależało mi na tym, aby ten konkretny obraz niósł w sobie wyłącznie pozytywny przekaz. Stąd pastelowa kolorystyka, kwiaty i uśmiech na twarzy bohaterki. Nawiązuję w nim między innymi do wspomnianego wcześniej Wyspiańskiego, jednocześnie osadzając tę inspirację we współczesności. W efekcie powstał portret dziewczyny z naszych czasów, przedstawionej w spokojnym, niemal sielankowym otoczeniu.
W Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu trwa aktualnie wystawa „Woman Art Power 2”. Jaką historię o kobiecej sile Pani na niej opowiada?
Można tam zobaczyć pięć moich obrazów. Ich bohaterki opowiadają różne historie – o wzajemnym wsparciu, ale też o wewnętrznej pracy nad sobą i budowaniu własnej siły jako kobiety. To historie o mocy płynącej ze społeczności, ale również o samotności; o intensywnych emocjach, a zarazem o odnajdywaniu wewnętrznego spokoju. Być może brzmi to trochę abstrakcyjnie, ale mam wrażenie, że wszystko nabiera sensu w kontakcie z samymi pracami, szczególnie oglądanymi na żywo.
Została Pani ambasadorką art bankingowej platformy Pekao Dimensions, która otwiera drzwi do świata sztuki – zarówno dla doświadczonych kolekcjonerów, jak i dla tych, którzy stawiają w nim pierwsze kroki. Czym dokładnie ma być ta nowa platforma?
To przede wszystkim nowa platforma poświęcona sztuce i kulturze, ale tak naprawdę stoi za nią znacznie szersza idea. Na stronie internetowej Pekao Dimensions można przeczytać relacje z wydarzeń i wystaw, recenzje, artykuły eksperckie, a także sprawdzić kalendarz rekomendowanych wydarzeń. Oprócz tego jest to przestrzeń do połączenia artystów, kolekcjonerów i osób ogólnie związanych ze światem sztuki, choćby poprzez serię spotkań. Niedawno miałam okazję uczestniczyć w jednym z nich i bardzo dobrze pokazało ono ten aspekt projektu. Oprócz wystawy i koncertu była też przestrzeń do rozmów, poznawania nowych osób i wymiany doświadczeń. Myślę, że właśnie takie budowanie relacji wokół sztuki jest jedną z najciekawszych części tej inicjatywy.
Biznes i sztuka. Jak widzi Pani połączenie tych dwóch światów. Dlaczego Pani zdaniem ludzie sukcesu, tak chętnie inwestują dziś w sztukę?
Mogę mówić jedynie o własnych doświadczeniach, ale większość kolekcjonerów zainteresowanych moją twórczością kupuje obrazy dlatego, że w jakiś sposób ich poruszają. Działają na nich emocjonalnie, zostają z nimi na dłużej. To trochę tak jak z muzyką, bez której chyba większość ludzi nie wyobraża sobie życia. Mamy swoje ulubione utwory, których możemy słuchać bez końca.
Z obrazami bywa podobnie – można mieć swoje ulubione dzieło, na które chce się patrzeć każdego dnia i za każdym razem odkrywać w nim coś nowego. Dochodzi do tego poczucie, że jesteśmy w posiadaniu tego oryginalnego egzemplarza. To świadomość, że mamy przed sobą prawdziwy obraz, a nie jego reprodukcję. Możemy podejść bliżej, dostrzec ślady pędzla, fakturę farby, zobaczyć, jak zmienia się jego odbiór w zależności od światła czy pory dnia. To bardzo intuicyjne, może nawet trochę duchowe doświadczenie, ale właśnie dlatego wydaje mi się tak autentyczne. Myślę, że ludzie sukcesu, którzy widzieli już w życiu wszystko, szukają przede wszystkim autentyczności.
Dla wielu osób świat galerii i sztuki wysokiej bywa onieśmielający. Jak z Pani perspektywy najlepiej zacząć odkrywać ten świat?
Naprawdę nie ma się czego bać. Mogę nawet powiedzieć z własnego doświadczenia, że po drugiej stronie często też jest pewna doza onieśmielenia. Nie można jednak zakładać, że to artystka czy artysta zrobi pierwszy krok. Dobrze jest po prostu pytać, szukać kontekstów, przeczytać opis pracy, dać sobie przestrzeń na ciekawość. Myślę też, że najlepiej odkrywać sztukę we własnym tempie i stopniowo budować sposób patrzenia na nią. W końcu sztuka jest po to, żeby odnaleźć w niej siebie. I naprawdę uważam, że argument „po prostu mi się podoba” jest w pełni wystarczający. Jeśli pozwolimy sobie na zachwyt i zaczniemy traktować sztukę jako część codzienności, to reszta przyjdzie już całkiem naturalnie.
Czy duże sukcesy i współpraca z jednym Bank Pekao S.A., dają Pani komfort i artystyczny spokój, czy też nakładają większą presję przy kolejnych projektach?
Na początku zdecydowanie czułam przede wszystkim presję. Z czasem jednak zrozumiałam, że osoby, które zaprosiły mnie do tego projektu, a także wszyscy kolekcjonerzy i ludzie, którzy kiedykolwiek na mnie postawili, zrobili to z jakiegoś powodu. Jeśli chodzi o kolejne projekty, to staram się nie skupiać na tym, żeby było spokojnie czy komfortowo, tylko żeby tworzenie nadal sprawiało mi radość. Wiem, że brzmi to trochę jak banał, ale jeśli zarówno porażki, jak i sukcesy wywołują przede wszystkim stres i presję, to bardzo łatwo dojść do wypalenia albo po prostu stracić przyjemność z tego, co się robi. Sukcesy staram się traktować jako feedback od świata, że idę w dobrą stronę.
Pierwsza połowa roku była dla Pani bardzo intensywna, a co teraz dzieje się w Pani pracowni? Nad czym obecnie Pani pracuje?
Mam nadzieję, że w drugiej połowie roku uda mi się otworzyć wystawę indywidualną. Równolegle pracuję też nad projektem, którego efekty będę mogła pokazać dopiero w styczniu, więc rzeczywiście sporo się dzieje.
Jednocześnie mam taką zasadę, że dopóki coś nie jest skończone, zachowuję większość informacji i przemyśleń dla siebie. Dlatego na ten moment mogę powiedzieć tylko tyle, ale zdecydowanie warto śledzić, co wydarzy się w najbliższych miesiącach.