Wszędzie dobrze, ale w cudzym domu najlepiej
W salonie z lat 50. stoją kanapa, telewizor, kilka bibelotów. Zamiast rodzinnych zdjęć na ścianach - setki slajdów obcych ludzi. Ich prywatne, dawno wyrzucone wspomnienia staną się w Fotografiska Berlin scenografią dla naszej własnej nostalgii.
Autor: IM
Zdjęcia: Materiały prasowe
Dom z cudzych wspomnień
Wystawa No Place Like Home Lee Shulmana w Fotografiska Berlin opiera się na tysiącach kolorowych slajdów z lat 50., przekształconych w immersyjne, domowe środowisko. Archiwum The Anonymous Project - dziś liczące niemal milion obrazów z lat 40.–2000 - powstało z pierwszego pudełka anonimowych slajdów Kodachrome kupionego online w 2017 roku, które artysta opowiada jako moment fascynacji nieznanymi twarzami i historiami. W berlińskiej odsłonie prywatne kadry - rodzinne spotkania, wakacje, sceny z salonów i ogrodów - tworzą rodzaj „przestrzeni do zamieszkania”, w której widz wchodzi fizycznie między obrazy, funkcjonujące jak fragmenty zbiorowej pamięci.
Kuratorska narracja koncentruje się na gestach reanimacji codzienności: slajdy, które miały ulec zapomnieniu, zostają powiększone, podświetlone, przełożone na język instalacji. Fotografiska opisuje tę praktykę jako „cichą poezję zwyczajnego życia”, która wybrzmiewa na nowo, gdy anonimowe rodzinne albumy zostają wyjęte z prywatnych kontekstów i osadzone w przestrzeni instytucji sztuki. Widz nie poznaje nazwisk bohaterów kadrów - „anonimowość” jest tu zasadą: ważne są sytuacje, gesty, relacje, a nie biografie konkretnych osób. W efekcie wystawa zamienia się w pole projekcji: każdy może dopisać do obrazów własne wspomnienia i zapamiętane domowe scenariusze.
Lee Shulman, brytyjski reżyser filmowy i artysta wizualny, urodzony w 1973 roku w Londynie, mieszka i pracuje w Paryżu. Zawodowe doświadczenie filmowe wpływa bezpośrednio na sposób, w jaki buduje narrację w ramach The Anonymous Project: pojedyncze fotografie traktuje jak kadry z nieistniejącego filmu, między którymi widz sam musi wypełnić „montażowe” luki. Od 2017 roku kolekcjonuje amatorskie slajdy - przede wszystkim Kodachrome - z ostatnich dekad, skanuje je, kataloguje i układa w sekwencje, z których powstają wystawy, książki, projekty site-specific.
Zbiór rozciąga się od lat 40. do wczesnych 2000., co sprawia, że w jednym archiwum spotykają się różne epoki technologii, mody i obyczajowości. Sam Shulman podkreśla, że zdjęcia były pierwotnie wykonywane „dla siebie”, z potrzeby zatrzymania ulotnych domowych momentów - to materia intymna, naznaczona amatorskimi błędami, które w tej perspektywie stają się atutem. Projekt działa jak kapsuła czasu: prywatne slajdy, kupowane na aukcjach i w antykwariatach, dostają drugie życie nie jako curiosa z pchlego targu, ale jako materiał do refleksji nad pamięcią wizualną społeczeństw drugiej połowy XX wieku.
Zdjęcia z The Anonymous Project - przede wszystkim slajdy z lat 50.–70. - pokazują codzienność o intensywnych, nasyconych kolorach: dziecięce przyjęcia, niedzielne obiady, pikniki, baseny, nagłe momenty radości i zadumy. To fotografie zrobione przez amatorów, wyjęte z rodzinnych kontekstów i zestawione w nowe sekwencje, w których tracą swoją pierwotną funkcję dokumentu rodzinnego, zyskując status obrazów opowiadających o zbiorowym doświadczeniu pewnej klasy średniej i jej marzeń.
Wystawa potrwa od 20 czerwca do 1 listopada 2026 roku.