Apartament z duszą w legendarnej kamienicy przy Narbutta 8
Narbutta 8 to adres, który w Warszawie niesie ze sobą niezwykły ciężar gatunkowy. Modernistyczna kamienica zaprojektowana przez Antoniego Jawornickiego w drugiej połowie lat 30. jest nie tylko świadectwem przedwojennej elegancji, ale i niemym świadkiem najtrudniejszych momentów w historii miasta. W 1942 roku, podczas prac wykończeniowych budynku, jako robotnicy przymusowi pracowali tu wybitny pianista Władysław Szpilman, historyk sztuki dr Szymon Zajczyk oraz architekt Henryk Blum. Ta tragiczna karta historii wpisana jest w mury obiektu, który mimo wojennej zawieruchy przetrwał, stając się później azylem dla takich postaci jak reżyser Aleksander Ford. Dziś budynek ten otwiera nowy rozdział, stając się ramą dla projektu, w którym szacunek do architektury i jej przeszłości wysuwa się na pierwszy plan.
Właścicielka mieszkania, Paulina Nowicka, od lat marzyła o życiu w przestrzeni z duszą. Do realizacji swojej wizji zaprosiła Dawida Przewoźnego ze studia White Castle. Wspólnie stworzyli duet projektowy, którego celem nie była rewolucja, lecz czuła konserwacja.
Proces przywracania blasku apartamentowi przypominał raczej mozolne odkrywanie kolejnych warstw czasu niż standardowy remont. Zamiast wymiany, zdecydowano się na wielomiesięczną, rzemieślniczą renowację oryginalnych drewnianych podłóg. Zachowano historyczne okucia z renomowanej warszawskiej pracowni Braci Lubert - detale, które od dekad zdobią okna i drzwi wewnętrzne, a nowe ramy okienne zostały wiernie odtworzone, by przyjąć te odrestaurowane, mosiężne klamki.
Wnętrze unika dosłowności i muzealnego chłodu, znajdując punkt styku między surowością polskiego modernizmu a miękkością paryskiego szyku. To przestrzeń, która oddycha - jasna, wypełniona światłem wpadającym przez wysokie okna, a jednocześnie kojąca i przytulna. Hol wejściowy z autentycznymi półkolistymi łukami, tak charakterystycznymi dla projektów Jawornickiego, wprowadza w klimat mieszkania już od progu. Atmosferę budują tu przedwojenny dywan i fotel z lat 30., stanowiące zapowiedź eklektycznej narracji, która toczy się w kolejnych pokojach.
Każde pomieszczenie kryje w sobie ślady przeszłości potraktowane z ogromną uważnością. W sypialni, dawniej pełniącej funkcję pokoju herbacianego, przetrwał oryginalny kominek z mosiężnymi drzwiczkami, zlicowany ze ścianą. W łazience natomiast udało się dokonać rzeczy rzadkiej - niemal identycznie odtworzono przedwojenny układ i format białych płytek, zachowując specyficzny detal wykończeniowy. Choć pierwotny salon kąpielowy został nieco zmniejszony, projektantom udało się wygospodarować miejsce na wolno stojącą wannę, dbając o to, by funkcjonalność nie odebrała wnętrzu luksusowego, kamienicznego charakteru.
Wyposażenie mieszkania to konsekwentnie budowana kolekcja przedmiotów „z odzysku” i pamiątek. Większość dywanów pamięta czasy przedwojenne, a część dekoracji odnaleziono bezpośrednio w piwnicach kamienicy, dając im drugie życie w odnowionych wnętrzach. To mieszkanie nie próbuje niczego udawać. Jest autentyczne, mocno osadzone w kontekście miejsca i biografii jego twórców. Modernistyczny porządek spotyka się tu z subtelną dekoracyjnością i artystyczną wrażliwością, tworząc przestrzeń o wyraźnej tożsamości, która - podobnie jak architektura Antoniego Jawornickiego - zdaje się opierać upływowi czasu.