Architekt zaprojektował swoje mieszkanie w budynku z lat 70.
W São Paulo architekt Felipe Carolo stworzył przestrzeń skrojoną pod własny styl życia. Mieszkanie o powierzchni 240 m² zaprojektował dla siebie, swojego męża i trzech psów, łącząc towarzyską atmosferę z wyraźnymi inspiracjami estetyką lat 70. i 80. XX wieku oraz kolekcjonerskim podejściem do designu.
Remont pozwolił całkowicie zmienić układ funkcjonalny wnętrza. Właścicielom zależało przede wszystkim na mieszkaniu, które będzie sprzyjało codziennemu funkcjonowaniu i przyjmowaniu gości.
Po raz pierwszy chcieli mieć kuchnię naprawdę połączoną z częścią dzienną – miejsce, gdzie można gotować, rozmawiać i po prostu spędzać czas. Jednocześnie ważne było zachowanie oddzielnego pokoju telewizyjnego, bardziej prywatnego i nastawionego na odpoczynek z trzema psami.
Zaraz za wejściem rozwija się niewielka galeria. Trzon wind został obudowany wykonaną na zamówienie stolarką drewnianą. Znajdują się tu kolekcjonerskie obiekty należące do właścicieli, praca Geraldo de Barrosa, lampa podłogowa Santa & Cole oraz dzieła José Antônio da Silvy. To preludium do tego, co znajduje się w całym domu.
Inspiracją dla projektu stała się architektura budynku. Przeszklenia, aluminiowe ramy okienne i modernistyczny charakter obiektu przywołały skojarzenia z amerykańską architekturą lat 70. i początkiem lat 80. „Szukałem odniesień do wyścigu kosmicznego, futurystycznych wizji tamtej epoki, krzywizn, ciemnego drewna i głębokich ziemistych tonów” – wspomina Felipe. Ten klimat wyznaczył kierunek całego wnętrza: od materiałów i kolorów aż po formy mebli i oświetlenia.
W strefie dziennej królują ciemne drewno, odcienie brązu, musztardy i bursztynu oraz wyraziste tekstury. Jednym z najważniejszych materiałów stał się egzotyczny kwarcyt Palomino zastosowany w kuchni. Kamień o brązowo-złotym użyleniu pojawia się na dużej wyspie i blatach. Towarzyszą mu forniry w ciemnym odcieniu, szkło, stal nierdzewna i naturalne tkaniny.
Salon zorganizowano wokół dużego dywanu z naturalnego włókna, który ociepla przestrzeń. Pojawiają się zarówno współczesne meble, jak i elementy vintage – między innymi sofa od Dpot, projekty Percivala Lafera oraz krzesła sprowadzone ze Szwajcarii. Obecny tu stolik kawowy to jeden z wielu mebli autorstwa architekta i właściciela mieszkania. Całość dopełniły kolekcjonerskie obiekty i sztuka brazylijska.
Zamiast klasycznych dekoracyjnych lamp sufitowych zastosowano napiętą siatkę świetlną biegnącą nad wyspą kuchenną, która subtelnie rozprowadza światło po wnętrzu. Architektowi zależało, by światło podkreślało dzieła sztuki i materiały.
Jednym z najciekawszych odkryć podczas prac była konstrukcja budynku oparta na podwójnych stropach bez widocznych belek. „W naszym przypadku to, co początkowo wydawało się problemem, stało się szansą. Odkryliśmy, że konstrukcja opiera się na podwójnych stropach bez widocznych belek, co umożliwiło zastosowanie drzwi od podłogi do sufitu i uzyskanie czystszego, bardziej współczesnego efektu” – wspomina projektant.
Część prywatna to zupełnie inny klimat. W kontraście do intensywnej i scenograficznej strefy dziennej sypialnie, główna i gościnna, są jasne, spokojne i niemal monochromatyczne. Dominuje biel, ale wzbogacona o faktury i reliefy.
Największą zmianę przeszła właśnie sypialnia master. Jedno z dawnych pomieszczeń zostało całkowicie przeznaczone na garderobę, zintegrowaną z łazienką. Centralna wyspa z szufladami płynnie przechodzi w blat z marmuru Carrara Gioia Venatino o jasnym tle i delikatnym szarym użyleniu, a regulowane lustra inspirowane garderobami makijażowymi nadają wnętrzu nieco teatralnego sznytu.
Łazienki utrzymano w koncepcji spa. Mozaika to nawiązanie do fasady budynku. Zamiast dosłownie odtwarzać stylistykę dawnych wnętrz, kolorowych i bogatych, projekt interpretuje ją w bardziej minimalistyczny sposób.