Caravaggio i kamień w mieszkaniu na gdańskim Garnizonie
„Wszystko zaczęło się od Caravaggia. Przy pierwszych szkicach i poszukiwaniach inspiracji zakochaliśmy się w… kamieniu”. Mowa tu więc nie o barokowym artyście, a o naturalnym brazylijskim kwarcycie o unikatowym rysunku i nieoczywistej kolorystyce, który stał się punktem wyjścia dla projektu tego gdańskiego mieszkania według studia Kontury interiors.
Wspomniany kamień już od progu zaznacza swoją obecność i przyjmuje postać rzeźbiarskiej wyspy kuchennej. Ustawiona centralnie na osi komunikacji przywołuje skojarzenia z obiektem w galerii sztuki i nie pozwala przejść obojętnie.
Układ mieszkania podzielono na dwie części: nocną i dzienną. W tej drugiej delikatnie podświetlona półka wisząca prowadzi wzrok w stronę salonu, a uwagę przyciąga totem w postaci lampy Toma Rossau o miękkim kształcie. Sam korytarz zyskał głębię dzięki szafie w dymionym lustrze, a zmienna głębokość zabudów wprowadza rytm i zapobiega monotonii.
Wnętrze tworzą jasne, ciepłe tonacje. Mikrocement na podłodze i ścianach oraz tapety o strukturze tkaniny budują spokojne tło. Meble z naturalnego, jasnego dębu dopełniają kojącą, sprzyjającą odpoczynkowi przestrzeń.
Utrzymana w jasnym drewnie kuchnia staje się ciepłym tłem dla surowej bryły wyspy. Wprowadzono tu także industrialny kontrast w postaci stalowych elementów – półek, blatu i armatury – a całość uzupełniają ceramiczne płytki w macie i połysku. Zaprojektowano tu także mini coffee point.
Od strony salonu lekkości przestrzeni dodaje drewniany stół na szklanej nodze. Towarzyszą mu ikoniczne krzesła wspornikowe projektu Marta Stama, które w skórzanym wykończeniu w kolorze koniaku wprowadzają ponadczasowy charakter.
Salon jest spokojny, otwarty i jasny. Modułowa sofa sprzyja odpoczynkowi, a szklane półki obok niej służą nie tylko przechowywaniu, ale też wprowadzają dodatkowe, nastrojowe światło. Nad całością króluje drewniana kratownica sufitowa, a motyw kamienia powraca w formie obrazów na ścianach.
W łazience mikrocement tworzy jednolitą bazę, z której wyłania się kamień w formie rzeźbiarskiej zabudowy wanny i umywalki. Światło wydobywa jego strukturę, a fornirowana opaska pod sufitem dodaje ciepła. Aby utrzymać wizualną spójność, półki wykonano z kamienia i mikrocementu.
Strefę prywatną ukryto za przesuwnymi drzwiami z dymionego szkła, które chowają się w ścianie. Pojawia się tu miękka wykładzina o gęstym runie, w które zapadają się bose stopy.
Okno w sypialni wychodzi na starodrzew, a widok ten stał się naturalnym obrazem w drewnianej ramie. Miękkie łóżko z welwetowym zagłówkiem ustawiono na tle paneli z dębowego forniru, które płynnie przechodzą w zabudowę ukrytej garderoby. Po otwarciu dwuskrzydłowych drzwi światło i zieleń zza okna odbijają się w lustrach. W tym pomieszczeniu także powraca kamień: w formie obrazów nad łóżkiem oraz w konsoli.