Jak powiększyć niewielkie wnętrze? Zaglądamy do mieszkaniu na warszawskim MDM-ie
„Projekt miksuje ducha epoki PRL-u, jednocześnie wprowadzając nowoczesne rozwiązania, ale z zachowaniem charakteru miejsca i nawiązaniem do estetyki budynku oraz jego klatki schodowej” - tak o swojej ostatniej realizacji opowiada architektka Iza Koczanowska. Niewielką, wyposażoną w zaledwie jedno okno przestrzeń, udało jej się doświetlić i powiększyć dzięki kilku prostym zabiegom.
MDM to jedno z ikonicznych miejsc w Warszawie. Socrealistyczny zespół budynków mieszkaniowych wzniesiony na początku lat 50. miał nie tylko zapewnić nowe mieszkania w podnoszącej się z wojennego kurzu stolicy, ale i stać się nowoczesnym symbolem miasta. Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa budowana była pod hasłem „lud wejdzie do Śródmieścia”. I rzeczywiście, choć powstały tam także lokale użytkowe, jej głównym przeznaczeniem była funkcja mieszkalna. W jednym z monumentalnych, socrealistycznych budynków wchodzących w skład MDM-u znajduje się mieszkanie, które współczesnej metamorfozie poddała architektka Iza Koczanowska.
„Choć budynek ma bogatą historię, poprzedni właściciele usunęli większość oryginalnych detali z wnętrza, do odrestaurowania nadawał się jedynie żeliwny grzejnik” - opowiada architektka. Wnętrze ma zaledwie 45 m. kw. powierzchni, podstawowym założeniem projektowym było więc jak najlepsze wykorzystanie tej przestrzeni, zmiana przestarzałego układu pomieszczeń i doświetlenie ich naturalnym światłem, do którego dostęp zapewnia jedynie niewielkie okno.
Przed remontem mieszkanie podzielone było na dwa małe pomieszczenia i ciemną kuchnię. Architektka ścianę do sypialni zastąpiła drzwiami i przegrodą ze szkła mrożonego w jasnej stalowej ramie. Kuchnia natomiast została otwarta na salon, co pozwoliło doświetlić ją naturalnym światłem. „Nowa ściana zmieniła też granice łazienki, a narożniki pomieszczeń zostały zaoblone, co nadało wnętrzu delikatności” - dodaje Iza Koczanowska.
Bazą aranżacji jest jasna, wręcz monochromatyczna kolorystyka. Dominują odcienie off-white i taupe, zaakcentowane czarnymi dodatkami i detalami. Na podłodze zagościł jasny drewniany parkiet ułożony w klasyczną jodełkę, będącą nawiązaniem dla lat świetności MDM-u, na ścianach zaś położono strukturalną farbę odbijającą światło, co wizualnie doświetla wnętrze.
Na tym tle wybija się wysoka zabudowa wykończona bejcowanym fornirem w odcieniu orzecha. Mebel skrywa sprzęty AGD i pojemną szafę od strony salonu. Kuchenną przestrzeń rozświetla ceramiczna mozaika oraz delikatnie opalizujące chromowane fronty zwieńczone blatem z jasnego zielonego spieku. Ten minimalistyczny zestaw uzupełniają dwie stalowe półki oraz wisząca lampa „Missaliance” polskiej marki Lexavala. Ukłonem w stronę przeszłości miejsca jest szachownica z kafli na podłodze, barwą i szorstką fakturą nawiązująca do piaskowca z elewacji MDM-u.
Większość mebli w mieszkaniu to projekty Izy Koczanowskiej. Biurko w salonie wykonano z oryginalnego czeczotu z lat 70., znalezionego na strychu stolarza, z którym architektka współpracowała przy projekcie. Towarzyszy mu krzesło „Tulip”, autentyczny egzemplarz vintage, zaprojektowany przez Eero Saarinena w 1955 roku.
Jak wprowadzić światło do „ślepej” sypialni? Złudzenie okna daje plafon nad łóżkiem, którego rama przypomina ościeżnicę. Oprawa pozwala regulować światło, co tworzy wrażenie wpadającego do wnętrza słońca. Kolejnym ukłonem w stronę stylistyki vintage jest fornir zagłówka zaprojektowany przez Ettore Sottsassa, guru XX-wiecznego dizajnu i założyciela słynnej włoskiej grupy Memphis oraz chromowany garderobiany wieszak na ubrania.
Jasna mozaika i szachownica powróciły w aranżacji łazienki. Szalchetności dodaje temu zestawowi zielony kamień, z którego wykonano umywalkę oraz wnękę na kosmetyki pod prysznicem.