Jak uchwycić to, co ulotne? Kulczyński x NOKE dla perfumerii Impressium
Podmuch powietrza wprawia w ruch chmury, rozwiewa mgłę, niesie zapach – ta delikatna ulotność stała się punktem wyjścia do nowej aranżacji perfumerii Impressium w warszawskim Domu Handlowym Mysia 3. Projekt powstał we współpracy pracowni Kulczyński Architekt i NOKE Architects.
Autor: MG
Zdjęcia: Piotr Maciaszek
Projekt: Joanna Kulczyńska Kulczyński Architekt
Karol Pasternak, Piotr Maciaszek, Maciej Jasina NOKE Architects
Za Impressium stoi Marcin Budzyk-Wermiński – twórca związany ze światem zapachów od ponad 20 lat. Już jako 19-latek współtworzył pierwsze polskie perfumy niszowe „Entropia”, a kilka lat później został najmłodszym ekspertem perfumeryjnym magazynu „Harper’s Bazaar”. W wieku 26 lat założył Impressium, stając się najmłodszym niezależnym twórcą perfumerii niszowej w Polsce.
Salon w Mysiej 3 działa od kilku lat i zdobył grono wiernych klientów zafascynowanych niebanalnymi perfumami. Wiele z nich dostępnych jest w Polsce na wyłączność tej perfumerii.
Gdy przyszedł czas na zmiany, właściciel zaprosił do współpracy Joannę Kulczyńską z Kulczyński Architekt. Ta z kolei włączyła do projektu architektów z NOKE. Skąd pomysł na taką współpracę? Gdy tylko się poznali, od razu wiedzieli, że muszą się spotkać nad wspólnym projektem. „My wszyscy nie chcemy się nudzić, chcemy cieszyć się projektowaniem” – mówi Karol Pasternak z NOKE. „To taka sytuacja jak wtedy, kiedy ludzi bawią te same żarty, wzruszają te same sytuacje, nie trzeba niczego sobie nawzajem tłumaczyć. Mamy wspólną wrażliwość. Do tego NOKE są świetni w myśleniu abstrakcyjnym, które tu bardzo wiele nam dało” – dodaje Joanna Kulczyńska.
Pomysł na nową aranżację perfumerii przyszedł podczas spaceru. „Najlepsze pomysły często się rodzą w luźnej rozmowie, więc poszliśmy się przejść. Oglądaliśmy, jak na niebie formują się chmury. Wiatr rozwiewał nam włosy. Na wolnym powietrzu mówiliśmy o tym, w jaki sposób przenieść na projekt wnętrza zjawisko zapachu, czyli coś, co czuć, ale czego nie widać” – wspomina Karol Pasternak.
„Jedyne korekty robiliśmy sobie właściwie sami, Marcin, inwestor, obdarzył nas tak dużym zaufaniem. Na prezentacji projektu wysłuchał nas, dał zgodę na realizację i ruszył do swoich dalszych obowiązków. Było to naprawdę niesamowite” – dodaje Piotr Maciaszek.
Efektem tej ogromnej wolności artystycznej jest wnętrze, które pomimo swojej fizyczności sprawia wrażenie lekkiego i ulotnego. Akrylowe przesłony w odcieniu lodowego błękitu ustawiono prostopadle do ścian i sufitu – każda z nich ma inny wykrój, a ich linie zmieniają się wraz z perspektywą i światłem. Za dnia rozjaśnia je naturalne światło z okna, wieczorem miękko podświetla je iluminacja z góry.
Między błękitnymi taflami unoszą się srebrzyste ekspozytory o fakturze przypominającej mokrą tkaninę. Ich wykonanie wymagało ręcznej obróbki i ogromnej precyzji – charakterystyczna obłość lady powstawała w tempie kilku centymetrów na dobę. Pod 16 ekspozytorami ukryto lampiony rzucające migotliwe refleksy na podłogę – chłodne latem i o poranku, cieplejsze zimą i wieczorem.
„Uwielbiamy wnętrza, które rezonują z rytmem dnia i roku. W tak niewielkiej przestrzeni trudno jednak wprowadzać większe zmiany aranżacyjne, dlatego postawiliśmy właśnie na plastyczne światło” – podkreśla Piotr Maciaszek.
Projektanci zadbali także o detale techniczne. Podświetlane ekspozytory zostały zaprojektowane tak, by światło nie padało bezpośrednio na flakony i nie ogrzewało ich zawartości. Jak zaznacza Marcin Budzyk-Wermiński, bezpośrednie światło i ogrzewanie flakonów ma negatywny wpływ na kompozycje zapachowe.
Precyzyjnie dobrane kąty montażu wydobywają urodę butelek bez ryzyka dla ich zawartości. Światło odbite od srebrzystych powierzchni podkreśla kolor esencji, nie tworząc ostrych cieni.