Paryż. Wyraziste mieszkanie i ikony designu w dawnej pracowni malarskiej
W dawnej pracowni malarskiej paryskiego artysty architekci Jules Brisson i Laurent Lustigman zaprojektowali mieszkanie o wyraźnej tożsamości, oparte na świetle, materiałach i starannie dobranych ikonach designu, gdzie dawna funkcja atelier nadal jest obecna i wyczuwalna.
Salon zachował monumentalny charakter dawnego atelier: wysoki na ponad cztery metry, jasny, w pewnym sensie niemal sakralny. Architekci dodatkowo podkreślili jego proporcje poprzez subtelną siatkę podziałów na ścianach i suficie, która przywołuje na myśl zarówno malarskie płótna, jak i japońską dyscyplinę.
Wyposażenie buduje dialog między epokami: są tu secesyjne fotele Mosera, sofa MP-091 Percivala Lafera z lat 60. oraz stolik z wiązu, na którym ustawiono m.in. ceramikę Pierre’a Baye’a. Na ścianie pojawia się mural Gaetana Pescego, a na konsoli – jego wazon Red Fish obok lampy Atollo Vica Magistrettiego i korkociągu Philippe’a Starcka. Całość dopełniają abstrakcyjny dywan Maurice’a André oraz regał z wyselekcjonowanymi obiektami, wśród których znajduje się wazon Mario Botty.
Jadalnia rozciąga się na północ od atelier jako naturalne przedłużenie salonu. Prowadzi do niej przejście wyłożone portugalskim różowym marmurem. W dwukondygnacyjnym wnętrzu uwagę przyciąga skórzana intarsja Roberta-Jeana Fabre’a datowana na 1998 r. Centralnym punktem jest stół i zestaw krzeseł Eero Saarinena, obitych tkaniną Missoni – rodzinny mebel, który do dziś pozostaje w użyciu. Obok, w zaprojektowanym na zamówienie regale ze szkła i stali, zgromadzono kolekcję książek architektonicznych.
Nieco surowszy charakter ma kuchnia. Stal i matowe drewno budują kontrast, a zaokrąglone detale, takie jak uchwyty, formy i światło, nieco łagodzą jej techniczny charakter.
To przestrzeń użytkowa, ale zaprojektowana tak, by użytkownicy mogli cieszyć się w niej codziennymi rytuałami: zawisła tu futurystyczna lampa ścienna zaprojektowana w latach 70. dla Lido, wazon na świeże kwiaty wbudowano w blat, na ścianie wzrok przyciąga obraz, a tuż obok stanął betonowy stół o rzeźbiarskiej formie. Żyrandol w kształcie ptaka autorstwa Léona Artusa, wykonany z patynowanego brązu, rozpościera się nad wnętrzem.
Z kolei sypialnia jest najbardziej zmysłowa i to bambus kształtuje jej atmosferę. Za łóżkiem panel z opalanego bambusa zestawiono z kolekcją luster o organicznych i geometrycznych formach. Nawet uchwyty szafy zostały wyrzeźbione z przypalonego korzenia bambusa. Samo łóżko wykończono tkaniną z motywem zwierzęcym i jest to jeden z niewielu bardziej wyrazistych akcentów w tej spokojnej przestrzeni.
Niska stalowa szafka łapie południowe światło i płynnie przechodzi w biurko. Zabudowa w głębokiej czerwieni dodaje wnętrzu intymności, a zasłony z bawełnianej krepy rozpraszają światło tak, że staje się ono przyjemnie miękkie. Na blacie biurka stoi prosty zestaw: alabastrowy wazon i lampa Murano, a naprzeciw łóżka pojawia się bardziej rzeźbiarski akcent – lampa Marca D’Haenensa z lat 60.
Pokój dziecka ma zupełnie inny charakter. Został zaprojektowany jak mała chatka – z obniżonym, spadzistym sufitem i miękkimi, ciepłymi materiałami. Korek, drewno i tekstylia tworzą bezpieczne, spokojne otoczenie.
Regał z pleksi na stalowych wspornikach z lat 70. mieści zabawki, książki i dziecięce skarby, a wśród nich znalazła się nocna lampka w kształcie kota z lat 50.
Łazienka kontynuuje wątki obecne w całym mieszkaniu. Pojawia się tu ten sam różowy marmur, stal i geometryczne motywy. Istotną rolę odgrywa światło – zarówno naturalne, wpadające przez świetlik, jak i sztuczne, wbudowane w elementy wyposażenia. Stalowa wanna została zaprojektowana na zamówienie i potraktowano ją niczym rzeźbę. Na podłodze pojawia się jeszcze jeden mocny element, jakim jest geometryczny dywan, zestawiony z baskijskim stołkiem o ciemnej, niemal czarnej czerwieni.
Strefa umywalki jest nieco spokojniejsza: projekt Andrée Putman z lat 80., uzupełniony lustrem o nieregularnym kształcie, które trochę przypomina fragment kamienia oprawiony w ramę. Obok znajdują się kinkiety Luci Fair Philippe’a Starcka z 1989 roku.
Całość spina jeszcze jeden, ważny aspekt – świadomy dobór materiałów. Architekci postawili na rozwiązania trwałe, odnawialne i możliwe do ponownego wykorzystania.