Portret Kolekcjonera - sekwencja kadrów w apartamencie od JOS - Jakub Oleksiński Studio
Portret zaczyna się od konturu: od krawędzi między postacią a tym, co ją otacza. W mieszkaniu Wiktora ten kontur wyznacza kolekcja - albumy rozłożone na podłodze, queerowe fotografie przywiezione z Paryża, stół zalany woskiem świec. To wokół tych znaków obecności powstało wnętrze, które łączy studium postaci z autoportretem wystawionym w mediach. Projektant mówi wprost: „Interesuje mnie portret jako forma kreacji, ale też autokreacji.”
Jakub Olesiński zna Wiktora „klasycznie, z ‘Warszawy’, częściowo też z Instagrama” i od początku wie, że pracuje z kimś, kto świadomie buduje swój wizerunek online. Zamówienie wnętrza czyta jako gest autokreacji, moment, w którym „spotykają się artysta-rzemieślnik i podmiot-kurator”.
Kameralne mieszkanie na Pradze jest już gęste od przedmiotów, więc jego rola staje się „uważną edycją - podkreślanie i porządkowanie przestrzeni wokół jej mieszkańca”. To tłumaczy obecność ram, mocnych linii i kontrastów, które wyostrzają kontur Wiktora w tej prywatnej scenografii.
Jedną z pierwszych decyzji jest niemal galeryjna neutralność głównej przestrzeni - tło dla stale zmieniającej się kolekcji mebli i sztuki. Materiały pozostają surowe, ale klasyczne, detale są proste, tak by „to mniejsze obiekty mogły wybrzmieć najpełniej”.
W kontrze do tego spokoju pojawia się wyrazista, graficzna łazienka: czarno-biała kamienna mozaika na posadzce, czarna listwa przypodłogowa, wzorzysta okładzina kamiennej wanny. Ten lekko klasycyzujący gest przełamuje ziemisty kolor ścian i kinkiety z kolekcji Jóia, zaprojektowane przez zaprzyjaźnione z Wiktorem Studio Daniel K.
W kuchni i holu głównym gestem jest szafa wykończona szczotkowaną stalą, z kamiennymi uchwytami. Jej nieregularne odbicia optycznie powiększają przestrzeń i wprowadzają chłodny, współczesny kontrapunkt dla tradycyjnych mebli i lnianej lampy. Hol pozostaje celowo ciemny - jako strefa przejścia, która „wyostrza granice między pomieszczeniami”. Całość funkcjonuje jak sekwencja kadrów, między którymi przemieszcza się bohater wraz ze swoją kolekcją.
Często zaczynam pracę od poszukiwania przedmiotów - czasem niedocenianych - które najtrafniej opowiadają o osobie, z którą pracuję.
JOS odwołuje się do doświadczenia projektowania wystaw muzealnych, ale podkreśla, że tu pracuje z „organizmom żywym, nieustannie się zmieniającym”. Dziś, prowadząc własne studio, „często zaczyna pracę od poszukiwania przedmiotów - czasem niedocenianych - które najtrafniej opowiadają o osobie, z którą pracuje”. Szuka punktów styku: wspólnych odniesień, projektantów, do których wracają, obrazów, które ich poruszają. „Ostatecznie nie projektuję przestrzeni jako tła, ale jako narzędzie widzialności - sposób, w jaki ktoś decyduje się być widziany”, podsumowuje.
To narzędzie widzialności rozrośnie się jeszcze i wypełni całą przestrzeń mieszkania - wraz z projektem kolejnych kadrów.