Spełnione marzenie. Zamieszkać w domu Franka Lloyda Wrighta
Projektantka Sarah Anderson-Magness trafiła na tę nieruchomość przypadkiem, przeglądając ogłoszenia. W domu projektu Franka Lloyda Wrighta w Blauvelt pod Nowym Jorkiem wciąż mieszkali pierwsi właściciele, a wnętrza były w stanie zbliżonym do tego, który Wright zatwierdził niemal 60 lat wcześniej. Podczas renowacji projektantka postawiła na powściągliwe prace konserwatorskie i zachowanie oryginalnych detali.
Dom powstał na zamówienie Socratesa Zaferiou i jego żony. Pierwszy właściciel pracował jako menedżer bankietów w hotelu Plaza i był weteranem II wojny światowej. To pasowało do idei, która stała za serią prefabrykowanych domów Wrighta. Powstawały jako tańsza alternatywa, adresowana między innymi do weteranów. Sarah Anderson-Magness kupiła wariant oznaczony jako „prefab model #1". W tej wersji zbudowano dziewięć domów, dziś stoją tylko dwa.
Projektantka uznała, że jej zadaniem jest utrzymać dom w dobrej kondycji, jednocześnie normalnie z niego korzystając. Jak mówi, celem nie było urządzenie muzealnego wnętrza z epoki, tylko funkcjonalnego domu, który zmienia się wraz z potrzebami mieszkańców. To podejście wymagało powściągliwości, bo przy takiej nieruchomości łatwo ulec pokusie przebudowy.
Podstawą prac były oryginalne rysunki domu z notatkami Wrighta. Architekt zdążył odwiedzić budowę raz, zanim zmarł w 1959 roku. Nowa właścicielka prowadziła też własne kwerendy dotyczące kolorów używanych w projekcie i tego, jak zmieniały się z czasem. W efekcie obecna barwa elewacji jest zbliżona do tej wybranej w 1960 roku.
Projektantka zadbała o to, by wnętrza zachowały kluczowe elementy. Czerwona kuchnia pozostała bez zmian, podobnie jak łazienka z oryginalnymi ręcznie wykonanymi płytkami Dal-tile i umywalką American Standard. Drewno zostało odnowione i wykończone woskiem, żeby utrzymać matową powierzchnię i naturalny wygląd. Swoją funkcję zachowała także zabudowa stała. Szafki zaprojektowane przez Wrighta zapewniają dużo miejsca do przechowywania.
Sercem strefy dziennej jest kominek. Jak podkreśla Sarah Anderson-Magness, Frank Lloyd Wright projektował to miejsce jako punkt, wokół którego mieli gromadzić się domownicy. Stąd wyraźna i dominująca skala kominka. Posadzka w jego obrębie została pomalowana na Cherokee red – kolor często kojarzony z Wrightem. Ten sam odcień pojawia się na tarasie.
W nowym wyposażeniu domu pojawiły się meble i przedmioty dobrane przez właścicielkę. Część to antyki, część współczesne projekty. Selekcja nie była przypadkowa. Projektantka szukała rzeczy rzemieślniczych, wykonanych ręcznie, bliskich podejściu Wrighta do materiału.
W obecnym wnętrzu wyraźny jest też wątek japoński. Właścicielka mieszkała w Japonii cztery lata i mówi, że to doświadczenie mocno wpłynęło na jej estetykę. W domu znajdziemy japońskie kosze, a w sypialni rolę stolika nocnego pełni skrzynia tansu. Nad łóżkami i kanapą zawisły zaś oryginalne parawany. Wright również interesował się japońskim wzornictwem i w wielu projektach widać tę inspirację.