W tym projekcie u podnóża Gór Stołowych króluje drewno
U podnóża Gór Stołowych, tuż przy granicy z Parkiem Narodowym, powstały cztery drewniane domy na wynajem zaprojektowane przez Kubę Woźniczkę z Kameleonlab. Ich wnętrza stworzyło Madde Studio – finalnie jest to opowieść o architekturze zanurzonej w lesie i o współpracy, w której to zaufanie stało się najważniejszym budulcem.
Autor: MG
Projekt wnętrz: Madde Studio
Projekt architektoniczny: Kameleonlab
Zdjęcia: Maja Bułkowska
Miejscowy Plan nie narzucił rygorystycznych zapisów, dzięki czemu architekt mógł zaproponować dachy jednospadowe, tym samym unikając popularnego schematu „nowoczesnej stodoły”. Czarne, drewniane elewacje uzupełniono subtelnymi akcentami w kolorze żółtym, bordo i ciemnej zieleni. W tak dobranej palecie kolorystycznej domy stapiają się z otoczeniem. Jednocześnie są wyraziste i nienachalne.
Choć parcela jest rozległa, jej duża część pozostaje zalesiona. Zgodnie z założeniami zabudowa mogła powstać wyłącznie na terenach pozbawionych drzew i wrzosowisk. To właśnie krajobraz wyznaczył miejsca dla budynków i wymusił ich ustawienie pod skosem – tak, aby jak najlepiej korzystały ze światła dziennego, a jednocześnie zachowywały prywatność i piękny widok na las.
„Wnętrza, które stworzyłyśmy w Madde Studio, miały być naturalnym przedłużeniem tej koncepcji: spójne, oszczędne w formie i funkcjonalne, ale jednocześnie ciepłe i przyjazne” – wyjaśniają projektantki. Drewno, sklejka, ceramika, metal i mikrocement tworzą bazę, która dobrze się zestarzeje i pozwoli na odnowienie po latach użytkowania.
„Kluczowym elementem projektu była relacja z inwestorką, oparta na zaufaniu i dialogu. To rzadkie, że inwestor w tak dużym stopniu oddaje decyzje w ręce projektanta, a jednocześnie pozostaje w pełni zaangażowany w proces i otwarty na zmiany”.
Każdy z czterech domów ma ten sam układ funkcjonalny, ale inny charakter. Na etapie pracy z modelami 3D projektantki określiły indywidualny kierunek stylistyczny dla każdego z nich.
Komfort i funkcjonalność rozumiane są tu przez pryzmat detali: odpowiedniego światła, miejsca do przechowywania, wygodnych proporcji. „W procesie bardzo pomocna okazała się także analiza istniejących lokali wypoczynkowych na wynajem – zastanawiałyśmy się, czego w nich brakuje pod względem komfortu i funkcjonalności. W praktyce często to właśnie drobne elementy decydują o tym, czy gość czuje się swobodnie w danej przestrzeni".
Dobór wyposażenia był w tym projekcie wyjątkowy. Duża część mebli i dodatków pochodzi z drugiej ręki. Decyzje zapadały często „na żywo”, bez wcześniejszych wizualizacji. To wymagało dużego zaufania ze strony inwestorki i elastyczności całego zespołu. „Dla nas było to również sporym wyzwaniem organizacyjnym – poszukiwania trwały długo, obejmowały aukcje internetowe i targi staroci, a jednocześnie były źródłem satysfakcji, bo prywatnie jesteśmy zwolenniczkami rzeczy z drugiego obiegu”.
Projektantki podkreślają, że celowo unikały krótkotrwałych trendów. Sięgnęły po ponadczasowe formy i wzory mebli z poprzednich dekad – takie, które nie tracą aktualności wraz z kolejnym sezonem.