Zaglądamy do odnowionego Schroniska PTTK na Hali Kondratowej
W górach wszystko dzieje się intensywniej. Pogoda zmienia plany w kilka minut, zmęczenie przychodzi szybciej i bywa znacznie bardziej niebezpieczne, a decyzje podejmuje się instynktownie. Architektura też nie ma tu taryfy ulgowej, a schronisko nie jest hotelem – ma, zgodnie z nazwą, dawać schronienie. Głośna modernizacja Schroniska PTTK na Hali Kondratowej miała na celu połączenie tradycji z nowoczesnym komfortem.
Autor: MG
Zdjęcia: Marysia Sukiennik
„Schronisko jest przede wszystkim dla ludzi gór – turystów pieszych, skiturowców, osób wracających z Giewontu czy Kopy Kondrackiej. Jednocześnie zależało nam, żeby odnaleźli się tu również goście bardziej wymagający – szukający spokoju, jakości i klimatu, bez przesadnego luksusu. To miejsce ma być dostępne, ale nie przypadkowe” – podkreśla Stanisław Majerczyk, Schronisko PTTK Hala Kondratowa.
Ta modernizacja nigdy nie miała być spektakularnym „nowym otwarciem”. Znacznie ważniejszym aspektem było zachowanie charakteru klasycznego schroniska w nowoczesnym wydaniu oraz rozwinięcie historii miejsca. To ostatnie widoczne jest szczególnie dobrze w zastosowanych materiałach – część drewna pochodzi ze starego obiektu, który został rozebrany.
Zestawienie jest oszczędne: stare drewno, górski granit, surowa stal. Nic nie wychodzi na pierwszy plan ani nie jest dekoracją dla samej dekoracji. Finalnie jest to wnętrze w całości podporządkowane funkcji.
Rytm schroniska wyznacza rytm gór. Poranki są szybkie i intensywne: śniadania, pakowanie, wyjście na szlak. W ciągu dnia tętni kuchnia i bar. Wieczorem czas nieco zwalnia i nadchodzi odpoczynek. Ta zmienność wymagała jasnego podziału na strefy: wspólną, otwartą i żywą oraz nieco bardziej kameralną. W jadalni można usiąść przy długim stole i porozmawiać z nieznajomymi, a w części noclegowej znaleźć ciszę.
W górach zmrok zapada szybko, a zimą życie w schronisku toczy się głównie po ciemku. Dlatego światło nie mogło być jedynie dodatkiem – musiało przejąć rolę budowania atmosfery. Zamiast jednolitej poświaty postawiono na doświetlenie konkretnych miejsc: stołów, ciągów komunikacyjnych, detali. Oprawy PET na szynoprzewodach od AQForm pozwalają ukierunkować strumień światła dokładnie tam, gdzie jest potrzebny.
Takie oświetlenie jest szczególnie ważne w przestrzeni, w której materiały grają pierwsze skrzypce. Światło wydobywa fakturę starego drewna, podkreśla głębię kamienia, pokazuje strukturę tynku.
Uwzględniono codzienne potrzeby: w strefach noclegowych przy każdym łóżku zamontowano kinkiety PET micro. To drobny detal, który robi ogromną różnicę, bo dzięki niemu można zapalić światło, nie budząc pozostałych osób w pokoju.
Pojawiły się także zasłonki przy łóżkach, które tworzą namiastkę prywatności. W schronisku, gdzie wspólnota jest naturalna, możliwość odcięcia się na chwilę od bodźców staje się luksusem.