Zaprojektowali dom na Majorce. Wygląda, jakby przeczył grawitacji
To nie była pierwsza próba zaprojektowania tego domu. Wcześniej inwestorzy kontaktowali się z innymi architektami, ale ich koncepcje opierały się na „przyklejeniu” bryły do skarpy – bo teren ten okazał się zaskakująco stromy. Projektanci z NOKE Architects podeszli do tego nieco inaczej. „Zdecydowaliśmy, że całkowicie odkleimy dom od zbocza, pozwalając mu jedynie delikatnie spoczywać na wyznaczonej półeczce skalnej”.
„Pierwsza wizyta na działce przypominała raczej wyprawę alpinistyczną – opowiadają architekci. – Teren był tak stromy, że z poziomu ulicy w ogóle nie było widać gruntu. Aby dotrzeć na miejsce docelowe, musieliśmy przejść przez mur wzdłuż drogi i zsunąć się po kilkumetrowej, dzikiej skarpie. Schodziliśmy po skałach, kurczowo trzymając się rosnącego tam drzewa – które, co warto zaznaczyć, z pietyzmem zachowaliśmy podczas budowy i do dziś stanowi organiczne serce tego miejsca. Kiedy wreszcie dotarliśmy na niewielką skalną półkę, usłyszeliśmy od inwestora: »Tutaj można wybudować dom«. W pierwszej chwili wszyscy w to zwątpiliśmy, ale widząc odważne realizacje w innych częściach wyspy, postanowiliśmy podjąć to ryzyko”.
Decyzja, by „odkleić” bryłę od zbocza, zmieniła dynamikę przestrzeni. Światło wpada do budynku z dwóch stron – od strony malowniczego wąwozu i od strony skały, w którą wdrążono fundamenty.
Właściciele domu uwielbiają sport i są bardzo aktywni. To musiało przełożyć się na układ funkcjonalny, a jednym z najważniejszych założeń był pełnowymiarowy, 25-metrowy basen sportowy. Udało się go zrealizować w dolnej części bryły. Wykończono go efektem infinity edge – pływając w nim, można spoglądać na korony drzew, surową skarpę, bezkresne morze oraz błyszczącą w nocnym świetle katedrę w Palma de Mallorca.
Mimo że na tak stromym terenie stworzenie płaskich powierzchni było wyzwaniem, NOKE Architects zaprojektowali obszerne tarasy przy strefie dziennej oraz na dachu – a to wygenerowało kolejne problemy do rozwiązania. „Zmagania z silnymi majorkańskimi wiatrami, które potrafią zdmuchiwać meble z tarasów, wymagały od nas niestandardowego podejścia. Chcieliśmy nowoczesnych, rozległych i świetnie urządzonych przestrzeni zewnętrznych, ale wiatr okazał się niespodzianką, z którą musieliśmy wejść w architektoniczny dialog” – wyjaśniają architekci.
Ponieważ zjazd do domu jest tak ostry, na dachu znalazło się też… miejsce parkingowe. Dopiero stamtąd, schodami lub windą, zjeżdżamy dwie kondygnacje w dół do serca domu – otwartej strefy dziennej łączącej kuchnię, jadalnię, salon oraz wyjścia na tarasy i basen.
Wewnątrz zredukowano liczbę ścian i skupiono się na wyraźnym strefowaniu. Sypialnia master została oddzielona od części dziecięcej i gościnnej za pomocą szklanego mostu zawieszonego nad salonem. Podobny szklany łącznik spina bryłę domu z surową skarpą.
Sama sypialnia została przesłonięta stalowymi lamelami o przekroju przypominającym wrzeciono lub skrzydło samolotu. Można je otwierać i zamykać w zależności od aktualnych potrzeb.