„W centrum naszej uwagi jest zawsze przestrzeń publiczna” - wywiad z założycielami pracowni architektonicznej WWAA
Natalia Paszkowska i Marcin Mostafa założyli pracownię architektoniczną WWAA w 2007 roku – otrzymali wówczas pierwsze nagrody w konkursach architektonicznych. Od tego czasu zrealizowali ogrom projektów, z których wiele zostało wielokrotnie nagrodzonych. Dziś rozmawiamy z nimi o początkach tej przygody, momentach przełomowych, motywacjach i celach, a także o marzeniach na przyszłość.
Jednym z najgłośniejszych projektów WWAA ostatnich miesięcy jest modelowa szkoła publiczna w Warszawie, która w tym roku znalazła się w gronie finalistów 15. edycji Nagrody Architektonicznej „Polityki” oraz otrzymała nominacje do Nagrody Architektonicznej Prezydenta m.st. Warszawy, Nagrody Roku SARP i konkursu „Polska Architektura XXL”. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.
Innym obiektem, który wyszedł spod rąk (i komputerów) architektów z tej pracowni, jest Służewski Dom Kultury w Warszawie – tego projektu z pewnością nie trzeba nikomu przedstawiać.
Zapraszamy do lektury wywiadu!
Zacznijmy od początków pracowni. Jak się poznaliście – jeszcze na studiach czy już w trakcie pracy zawodowej? W którym momencie pojawiła się decyzja o założeniu wspólnej pracowni?
Poznaliśmy się pod koniec studiów. Od początku nasza relacja była nie tylko romantyczna, ale także rozgrywała się na płaszczyźnie porozumienia projektowego. Jeszcze studiując, braliśmy udział w wielu konkursach, nie tylko architektonicznych. To był bardzo formatywny okres, który sprawił, że już po zdobyciu pewnego doświadczenia zawodowego (Natalia – głównie w warszawskich pracowniach architektonicznych, Marcin – także projektując scenografie teatralne i współtworząc markę ubraniową MANTO), gdy udało nam się wygrać konkurs na Pawilon Polski na Expo 2010 w Szanghaju, decyzja o założeniu pracowni przyszła naturalnie, dzięki wcześniejszym doświadczeniom, próbom i pewności, że chcemy i umiemy razem pracować.
Kto lub co Was szczególnie inspiruje? Czy są twórcy, realizacje lub nurty, które w znaczący sposób ukształtowały Waszą wrażliwość?
Nasze studia przypadły na początek lat zerowych. Inspiracje czerpaliśmy z pięknie wydanych zachodnich magazynów, takich jak „El Croquis”, przeglądanych w bibliotece WAPW, trochę później – z pierwszych samodzielnych archipodróży po Europie, zwiedzania budynków pracowni MVRDV, Herzog & de Meuron, David Adjaye czy BIG. Niezmiennie wracamy do architektury holenderskiej, w której funkcjonalny pragmatyzm i ciekawość szukania nowych form spotykają się z czymś niezwykle rzadko spotykanym w architekturze – poczuciem humoru i dystansem do własnej twórczości.
Nasze życie i praca są też ściśle związane z Warszawą. Niezmiennie nas inspiruje, od zawsze – czy to anonimowa architektura budynków tła, historia przemian poszczególnych miejsc, czy świetne dokonania lokalnych architektów – Romualda Gutta, Haliny Skibniewskiej, Juliusza Żórawskiego, Niny Jankowskiej, Zygmunta Stępińskiego.
Inauguracja WWAA zbiegła się z sukcesami w konkursach na Pawilon Polski na Expo 2010 w Szanghaju oraz Służewski Dom Kultury w Warszawie. Czy to był dla Was moment przełomowy? A może jakiś wcześniejszy projekt – jeszcze nie pod „szyldem” WWAA – nadał całej karierze rozpędu?
Wygrana w konkursie na Expo to był zdecydowanie moment przełomowy i bezpośredni impuls do założenia własnej pracowni. Był jednak wcześniej inny projekt – wygrany pod koniec studiów konkurs na maleńki tymczasowy pawilon przy nieistniejącym dziś Pawilonie Chemii przy ulicy Brackiej. Byliśmy odpowiedzialni nie tylko za projekt (który nazwaliśmy „Zamiasto”), ale także za wybudowanie pawilonu. Ten projekcik był dla nas dużym krokiem – zarówno pod kątem pewności swoich umiejętności projektowych, jak i sprawczości oraz zdobycia doświadczenia realizacyjnego.
Architektura wynika z różnych motywacji: od formy i estetyki, przez komunikat, po funkcję społeczną czy upamiętnienie. Co jest dla Was najważniejszym punktem w pracy nad projektami? Na czym najbardziej Wam zależy?
Akcenty rozkładają się różnie w zależności od tematu, a mamy szeroki wachlarz projektów, w skali od urbanistycznej do wzorniczej i o diametralnie odmiennej funkcji. W centrum naszej uwagi jest zawsze przestrzeń publiczna – jej dostępność, społeczna użyteczność, egalitarność i jakość. Interesuje nas także kontekst, nie tylko ten widoczny, zbudowany lub przyrodniczy, ale również historyczny, kulturowy czy społeczny. Wprowadzenie nieoczywistego, ale jednocześnie czytelnego nawiązania do tak szeroko rozumianego kontekstu jest dla nas każdorazowo stymulującym wyzwaniem.
W Waszym portfolio sporo miejsca zajmują projekty związane z edukacją. Czy to obszar szczególnie dla Was ważny? Jakie znaczenie mają dla Was te realizacje?
Dzieci i ich opiekunowie, nauczyciele, spędzają w budynkach edukacyjnych ogromną ilość czasu – dzieci w najcenniejszym z punktu widzenia rozwojowego okresie życia. To, w jakich ramach architektonicznych spędzą te lata i jak będzie się tam pracować ich nauczycielom, realnie wpływa na przyszły kształt społeczeństwa – w większym stopniu niż aktualna podstawa programowa.
Szkoły to według nas, obok szpitali, najważniejsze budynki publiczne, które na dodatek mogą szeroko działać na rzecz wszystkich okolicznych mieszkańców – udostępniając tereny sportowo-rekreacyjne, biblioteki, sale gimnastyczne czy, w tych najbardziej krytycznych momentach, oferując schronienie. W szkole spotykają się nie tylko dzieci, ale także ich rodzice, starsze rodzeństwo i dziadkowie. Tutaj powstają realne więzi i bije serce lokalnych społeczności.
By działać szeroko w tym temacie, zajmujemy się nie tylko projektowaniem – jesteśmy autorami standardów architektonicznych „Szkoła dobrze zaprojektowana”, które rozporządzeniem Prezydenta Warszawy stały się częścią obowiązującego prawa.
Jak wygląda Wasz proces projektowy – od pierwszej idei po realizację?
Przebieg tego procesu zmieniał się na przestrzeni lat działania pracowni, zależy ściśle od specyfiki projektu i konkretnych architektów za niego odpowiedzialnych. W naszym zespole liczy się każdy głos, a ostateczne rozwiązania powstają w drodze wspólnej dyskusji i często wielu iteracji, podejść do tematu.
W każdym przypadku specjalną uwagą otaczamy przestrzeń, która powstaje pomiędzy budynkami, oraz jej relacje z ich parterami – te dwa aspekty w największym stopniu wpływają na jakość życia mieszkańców miasta. Równolegle szukamy historii, która zdefiniuje wyraz architektoniczny budynku. Zazwyczaj interesuje nas detal, który pracuje w skali człowieka-przechodnia.
Czy jakiś Wasz projekt, niekoniecznie zrealizowany, jest Wam dziś szczególnie bliski? Dlaczego?
Służewski Dom Kultury to projekt dla nas niezwykle ważny, bo od lat docierają do nas pozytywne opinie jego użytkowników – dziś młodych dorosłych, którzy chodzili tam na zajęcia „za dzieciaka”. Ta realizacja utwierdziła nas w przekonaniu, że warto inwestować projektowy wysiłek w szeroko rozumiane budynki edukacyjne.
Z projektów niezrealizowanych, które stworzyliśmy oddolnie, społecznie, ważne są dla nas koncepcje Nowej Alei Tysiąclecia (welostrady łączącej Pragę Północ i Południe), Nowego Orła (rewitalizacji dawnego welodromu) oraz rozbudowy i adaptacji budynku dawnej skoczni narciarskiej na Mokotowie na centrum wspinaczkowe.
Jesteśmy także autorami pierwotnej koncepcji masterplanu urbanistycznego osiedla na warszawskim Kamionku (Soho Factory), gdzie mieści się nasza pracownia i gdzie mieszkamy – na co dzień więc weryfikujemy jego założenia i siłą rzeczy jest to projekt, z którym jesteśmy najbardziej emocjonalnie związani.
Jak postrzegacie przyszłość architektury – w Polsce i globalnie? Jakie kierunki i trendy będą zyskiwać na znaczeniu, a z jakich, Waszym zdaniem, będziemy rezygnować?
Według szwajcarskich wyliczeń jako ludzkość co miesiąc budujemy ekwiwalent miasta wielkości Nowego Jorku. Jest to niewyobrażalna ilość surowców i energii – nic dziwnego, że zaczyna ich brakować. Widoczny zwrot ku korzystaniu z materiałów z odzysku nie jest ideologią czy modą, lecz ekonomiczną koniecznością. Potrzebujemy nowych regulacji, które umożliwią nie tylko recykling np. gruzu z budowy, ale także ponowne wykorzystanie całych elementów konstrukcyjnych budynków. Taka optyka będzie wpływać nie tylko na proces projektowania i sposób realizacji obiektów, ale także zmieni percepcję tego, co jest estetyczne, pożądane i mieści się w aktualnym kanonie.
Czego życzylibyście architektom – również sobie – oraz architekturze w Polsce?
Przestrzeni na to, by tworzyć wizje, plany – także te utopijne. Nasza blisko 20-letnia praktyka pokazuje nam, że architekci często są w awangardzie pragmatycznych utopii – wizji, które na dziś wydają się niemożliwe, a po dekadzie, dwóch stają się rzeczywistością. Potrzebujemy marzeń, żeby wyznaczać kierunek i doskonalić warsztat, dążąc do dalekich i trudno osiągalnych celów. Odpowiadając tylko na zadane tu i teraz wyzwania, doczesne potrzeby, nie próbujemy nawet kształtować przyszłości – to wyzwanie podejmowały poprzednie pokolenia architektów i urbanistów, a dziś my z ich wizji korzystamy.
Serdecznie dziękujemy za inspirującą rozmowę!