(Zbyt) gorzki smak straty w najnowszym filmie Pedro Almodóvara
„Gorzkie święta“ to nie jest film o silnych kobietach, pożądaniu, a nawet - wbrew pozorom - nie jest o macierzyństwie, mimo że motyw matki pojawia się tu niejednokrotnie. „Gorzkie święta“ to film o stracie, a właściwie o strachu przed stratą - strachu tak silnym, że uniemożliwia związki, radość, empatię, czy życie samo w sobie.
Autor: IM
Zdjęcia: Materiały prasowe GUTEK Film
Raúl Rossetti, reżyser grany przez Leonardo Sbaraglia, utracił iskrę - jego filmy są powtarzalne, nudne i: „skończ wreszcie z żałobą po matce!“, jak wykrzykuje Monica (Aitana Sánchez-Gijón), jego asystentka od 20 lat. A właśnie od żałoby po matce Raúl zaczyna swój najnowszy scenariusz.
Główną bohaterką jego „Gorzkich świąt“ jest Elsa, fantastycznie grana przez Bárbarę Lennie reżyserka reklam, która po raz pierwszy w życiu dostaje ataku paniki. To punkt wyjścia do nieprzerobionej straty i żalu po utracie matki. Elsa swoją stratę neguje, rzuca się w wir pracy i dopiero kiedy jej ciało sygnalizuje, że dłużej już nie da rady, Elsa zaczyna swoją emocjonalną podróż.
Ze stratą nie radzą sobie również bliscy Elsy - przyjaciółki Patricia (Victoria Luengo), która mimo zdrad nie potrafi odejść od męża, Natalia (Milena Smit), której życie skończyło się po utracie syna, czy partner Bonifacio (Patrick Criado), który nie dopuszcza do siebie myśli o tym, że jego związek się kończy.
Raúl próbuje tym zestawem postaci usprawiedliwić swoje wybory spowodowane nieprzerobioną stratą. Kiedy miałby przerobić utratę matki, jeśli cały czas pracuje? Jak może w pełni oddać się swojemu partnerowi, Santiemu (Quim Gutiérrez), kiedy walczy o odzyskanie sens życia? Jak może przestać się opiekować Monicą, która chce odejść z pracy tak samo, jak odejść chce Natalia? Reżyser nie potrafi nawet „stracić“ fragmentu scenariusza - nie wpływającego w żaden sposób na sens filmu, niszczącego jednak jego osobiste relacje.
Jedyną spokojną bohaterką filmu jest jego strona wizualna. Żółte ręczniki na czarnym piasku, ciepły dom Raúla, nawet pokój szpitalny w którym Elsa leży na początku filmu wydaje się mniej sterylny, niż powinien. To dlatego, że wnętrza Almodóvara zawsze są wyraziste i pełne emocji. Każdy kadr jest zapraszający i zamieszkany, wręcz wymoszczony. W odróżnieniu od stylistycznie perfekcyjnych, ale sterylnych kadrów Wesa Andersona, Almodóvar buduje świat emocjami. Przygaszone światło i ciepłe kolory mieszkania Elsy to przytulność, ale taka, która symbolizuje zamknięcie w wygodnym, ale nie pozwalającym nam na „wyjście“ wnętrzu. Dopiero kiedy Elsa przyjeżdża do zalanego słońcem domu i wychodzi do ogrodu - nawet jeśli tylko po to, by siedzieć przy stole i pisać - czujemy, że zaczyna otwierać się na ciężar straty.
Nie wiemy, jak się kończy podróż Elsy, nie wiemy jak się kończy podróż Raúla. Widzimy jednak, że przed reżyserem i jego alter ego jeszcze długa droga do prawdziwego wyjścia do ogrodu.
Dystrybutorem "Gorzkich świąt" w Polsce jest Gutek Film. Obraz będzie miał polską, kinową premierę 28 sierpnia.