Powrót w rodzinne strony. Tak projektantka odmieniła przedwojenny dom
Po latach spędzonych w różnych miejscach, zarówno w Polsce, jak i za granicą, projektantka wnętrz Renia Bartoszek, właścicielka biura architektonicznego Simple Form, postanowiła wraz z mężem wrócić do jej rodzinnego domu – pamięta on jeszcze czasy przedwojenne, a na parterze niezmiennie mieszkają rodzice. Małżeństwo na swoje potrzeby zaadaptowało 90 m² piętra oraz 80 m² dotychczas nieużytkowego poddasza.
Projektantka Renia Bartoszek wraz z mężem pragnęła stworzyć dom, który stanie się bazą dla ich codziennego życia. Podróże, rowerowe eskapady i górskie wyprawy – to one wyznaczały rytm ich dni. Potrzebowali miejsca, do którego dobrze się wraca.
Zaczęto od zaplanowania układu na nowo. Na piętrze powstała otwarta i dobrze doświetlona strefa dzienna, a na nieużytkowanym dotąd poddaszu część prywatna – dwie sypialnie. Choć brzmi prosto, wcale takie nie było. Konieczne okazały się liczne wyburzenia. „Największym wyzwaniem były wyburzenia i wykonanie nowych nadproży, ponieważ ingerowaliśmy w istniejący układ konstrukcyjny budynku. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że przez cały czas trwania remontu mieszkaliśmy w domu, więc wszystkie prace trzeba było dobrze zaplanować i prowadzić etapami” – wspomina Renia Bartoszek.
Dawna sypialnia okazała się jedynym pomieszczeniem, które mogło stać się nową kuchnią – odpowiednio dużą i połączoną z salonem. „Najwięcej wątpliwości budziło przeniesienie kuchni, przede wszystkim ze względu na istniejące instalacje. Wymagało to znalezienia odpowiedniego rozwiązania technicznego i poprowadzenia nowych przyłączy przez piwnicę oraz istniejące ściany. Ostatecznie udało się zrealizować układ dokładnie tak, jak zakładałam w projekcie” – tłumaczy projektantka.
W części dziennej powstała zabudowa stolarska z jasnego dębu. Regał z otwartymi półkami jest tłem dla książek i albumów, a za jednym z gładkich frontów skryto rodzinne archiwum. Zlicowane drzwi wtapiają się w płaszczyznę mebla, dzięki czemu granica między zabudową pozostaje niemal niewidoczna. Z kolei ażurowa przegroda subtelnie wydziela strefę do pracy.
Dawna kuchnia i łazienka to teraz domowa strefa spa. Po usunięciu istniejącego podziału powstało przestronne pomieszczenie z częścią kąpielową i sauną. Zastosowano tu naturalny kamień, spokojne kolory i ciemniejsze akcenty – wszystko to z myślą o odpoczynku po intensywnym dniu.
Nie wszystkie elementy domu dało się zmienić. Konstrukcja schodów pozostała nienaruszona ze względów technicznych. Projektantka wykorzystała tę istniejącą formę, ale nadała jej zupełnie inny charakter. Jasny marmur rozjaśnia schody, a zgaszony róż na ścianach przełamuje chłód kamienia. Natomiast tapeta o strukturze lnu jest miękkim kontrapunktem.
Poddasze to część w pełni intymna. W sypialni projektantki i jej męża króluje głęboka zieleń. Pojawia się zarówno na ścianach, jak i skosach sufitu, tym samym wnosząc do wnętrza nieco spokoju. Zabudowę garderoby dopasowano do geometrii pomieszczenia, a duże lustro odbija światło.
Natomiast w sypialni ich syna główną rolę gra czerń. Jej surowość przełamuje belka konstrukcyjna. Zachowano ją w naturalnej formie, dzięki czemu jest także łącznikiem między historią domu a jego współczesnym charakterem.