Bez lukru - te artystki spojrzały na macierzyństwo zupełnie inaczej
Od wieków obraz matki był produkowany przez innych: przez malarzy celebrujących Madonnę z Dzieciątkiem, czy reklamę sprzedającą szczęście w proszku do prania. Artystki zebrane w tym artykule odmawiają tego posłuszeństwa. Używając fotografii, instalacji, malarstwa, performansu i ciała jako materiału, obnażają to, co wielu woli przemilczeć: ambiwalencję, zmęczenie, utratę autonomii, sprzeczność pożądania i opieki. Każda z nich robi to inaczej - z innego miejsca, w innym języku wizualnym, w innym kontekście kulturowym. Razem tworzą rozległy atlas doświadczeń, które przez zbyt długo nie miały swojej reprezentacji.
Autor: IM
Zdjęcia: Materiały prasowe
Zdj. gł.: Ana Mendieta, Bird Run, 1974. © The Estate of Ana Mendieta Collection, LLC. Licensed by Artist Rights Society (ARS), New York / DACS, 2026 / Courtesy Marian Goodman Gallery and Alison Jacques, London
Louise Bourgeois (1911-2010)
Urodzona w Paryżu w 1911 roku, przez dekady działała na marginesie głównego nurtu - uznanie przyszło dopiero w latach osiemdziesiątych, gdy miała już ponad sześćdziesiąt lat. Jej twórczość jest dziennikiem przepisanym w formę przestrzenną: wypchane rzeżby, tkane obiekty, monumentalne pąjąki, hermetyczne przestrzenie wypełnione przedmiotami reprezentującymi stany emocjonalne.
Maman - dziewięciometrowa pączyca z workiem pełnym marmurowych jaj jest być może najbardziej rozpoznawalnym obrazem macierzyństwa w sztuce XX wieku, a zarazem jego radykalnym odwróceniem. Pąjąk jest jednocześnie obrońcą i drapieżnikiem; jedwab służy i do budowania gniazda, i do unieruchamiania ofiary. Bourgeois nazwała rzeżbę hołdem dla silnej i opiekuńczej matki, ale przyznała też otwarcie, że macierzyństwo może być groteskowe i przerażające, groźne i monumentalne. Nie ma tu landrynkowej czułości. Jest siła, jest ambiwalencja, jest ciemna strona opieki.
Femme Maison z połowy lat czterdziestych pokazuje kobiecą sylwetkę, której głowę zastępuje budynek - kobieta jest tu dosłownie zawłaszczona przez dom, pozbawiona twarzy i wzroku.
Alice Neel (1900–1984)
Alice Neel malowała macierzyństwo przez sześćdziesiąt lat - i przez większość tego czasu nikt nie chciał na to patrzeć. Jej prace były zbyt niepokornie szczere dla epoki: nagie ciężarne kobiety, gdy ciąża była stanem skrywanym; zdegenerowane Madonny, gdy ideał wymagał wyłącznie promiennego spełnienia.
Degenerate Madonna (1930) jest makabryczną inwersją tradycji mariańskiej: obnażona kobieta o zdeformowanych rysach trzyma zdeformowane dziecko. Tytuł jest świadomą prowokacją: to instytucje i patriarchat definiują, która matka jest zdegenerowana (czyli ta, która nie spełnia ideału czystości i poświęcenia).
Mary Kelly (ur.: 1941)
Post-Partum Document jest jedną z najbardziej radykalnych prac w historii sztuki feministycznej. Przez sześć lat Kelly archiwizowała relację ze swoim synem od narodzin: brudne pieluchy, pierwsze rysunki dziecka, odciski dłoni, zapisy codziennych interakcji, tabele przyrostów wagowych. To nie jest instalacja o czułości - to jest analiza.
Kelly pracowała na styku feminizmu i psychoanalizy lacanowskiej, pytając: co dzieje się z podmiotem - matką - w momencie, gdy staje się ona funkcją opieki? Każda z sześciu części dokumentu odpowiada formacyjnemu momentowi w nabywaniu przez dziecko języka i tożsamości, a jednocześnie - poczuciu straty matki. Im bardziej dziecko staje się autonomiczne, tym bardziej matka traci siebie jako centrum relacji.
Gdy praca po raz pierwszy pokazana została w ICA w Londynie w 1976 roku, tabloidowa prasa wywołała skandal wokół wypchanych pieluch. Reakcja symptomatyczna: kiedy macierzyństwo przestaje być pięknym obrazem i staje się materialnym dowodem pracy - kulturze odbiera mowę.
Rineke Dijkstra (ur. 1959)
Holenderska fotografka Rineke Dijkstra zrobiła trzy zdjęcia: Julie, Tecla, Saskia - trzy kobiety stojące nagie bezpośrednio po porodzie, trzymające noworodki odwrócone plecami do obiektywu. Tyle wystarczyło, żeby zmienić historię fotografii.
Ciała kobiet noszą ślady porodu: medyczne majtki, blizna po cięciu cesarskim. Jednocześnie ich twarze wyrażają coś, co Dijkstra opisywała jako sprzeczne emocje w jednym kadrze: ból i euforię, wyczerpanie i dumę, przerażenie i zachwyt. Nic nie jest upozowane.
Dijkstra dekonstruuje podwójną idealizację: estetyczną (ciało po porodzie musi być ukryte, dopóki się nie wróci do formy) i emocjonalną (szczęście macierzyńskie musi być natychmiastowe).
Talia Chetrit (ur. 1982)
Kiedy ktoś mówi, że moja praca jest o macierzyństwie, reaguję: to nie tak. Chodzi mi bardziej o tabu macierzyństwa - mówi Chetrit. To rozróżnienie jest precyzyjne i ważne.
JOKE jest książką fotograficzną, która celowo prowokuje napięcie między tym, co uznajemy za sprzeczne: seks i dziecko, praca i opieka, ciało i rola. Na jednym zdjęciu jej partner Denis w gorsecie BDSM z kolekcji Gucci karmi syna butelką w kuchni. Chetrit fotografuje siebie w quasi-pornograficznych pozach przy karmieniu, pokazuje szew po cięciu cesarskim z humorem wizualnym. Tytuł JOKE jest ostrzeżeniem i kluczem.
Chetrit zadaje zimne, analityczne pytanie: dlaczego te dwa obrazy - matka i podmiot seksualny - muszą być od siebie odseparowane? Kto podjął tę decyzję i w czyim interesie ona działa? Jej praca dekonstruuje nie tylko mit macierzyństwa, ale sam mechanizm fotografii jako narzędzia normalizacji.
Aneta Grzeszykowska (ur. 1974)
Aneta Grzeszykowska jest artystką, dla której ciało - jej własne i jej córki Franciszki - jest nieustannym laboratorium tożsamości. Jej praca porusza się na przecięciu fotografii, rzeźby i psychoanalizy, a macierzyństwo pojawia się w niej nie jako temat, lecz jako struktura relacji.
Album (2005) to rodzinne zdjęcia, z których artystka usunęła za pomocą Photoshopa samą siebie - i tak powstała autobiografia od narodzin, składająca się wyłącznie z nieobecności. W kolejnych pracach to córka, Franciszka, staje się figurą znikania i projekcji, a relacja matka–córka ulega radykalnemu przepisaniu.
Prezentowana na Biennale w Wenecji w 2022 Mama (2018) jest być może jedną z najbardziej precyzyjnych artystycznie prac o dynamice relacji matka–córka w polskiej sztuce współczesnej: silikonowa replika ciała artystki jest kąpana, malowana, zakopywana, wieziona w wózku przez córkę. Role odwrócone i rozmyte - dziecko jest matką, matka jest obiektem.
Dorota Kozieradzka (ur. 1982)
Tytuły prac Kozieradzkiej są jak manifesty: długie, irytująco precyzyjne, z rozbrajającym humorem wbudowanym w samą strukturę języka. I to jest jej metoda - zestawić powagę feministycznej diagnozy z absurdem rzeczywistości bycia matką-artystką-wykładowczynią w Polsce 2025 roku.
W pracy Badanie potencjału tańca oraz innych form relaksu na drodze do psychicznego balansu i cielesnego oporu przeciw wyzyskowi kapitalizmu w stanie bycia matką artystka tańczy w swoim mieszkaniu przy stroboskopie, w cekinowym stroju, wśród rozrzuconych zabawek. Chce iść do klubu, ale klub nie jest dostępny - więc robi klub u siebie. Disco w ruinach domowości.
Rozwijany w ramach doktoratu na warszawskiej ASP projekt ‘Porządek nie musi być’ staje się artystycznym traktatem o macierzyńskim chaosie jako odmowie normy. Była jedną z artystek współtworzących wystawę zbiorową Alma Mater (BWA Zielona Góra, 2025) dokumentującą wpływ macierzyństwa na warunki pracy artystek-akademiczek.
Ana Mendieta (1948–1985)
Ana Mendieta pracowała z ciałem kobiety jako z brakującym odciskiem w krajobrazie. Urodzona na Kubie, wywieziona do Stanów Zjednoczonych w wieku czternastu lat jako uchodźca, przez całe życie nosiła doświadczenie wygnania - od ziemi, od matki, od kraju. Ta metafora wyrwania z łona stała się centralnym obrazem jej twórczości.
Seria Silueta trwała siedem lat: Mendieta wycinała w ziemi, piasku, trawie i wodzie sylwetkę kobiecego ciała i dokumentowała na Super-8 lub fotograficznie. Ciało zostaje pochłonięte przez naturę. To odwrócenie lęku przed macierzyńskim chłonięciem: tu nie matka pochłania dziecko, lecz Matka-Ziemia odzyskuje kobietę. Zginęła w 1985 roku w niewyjaśnionych okolicznościach; feministyczne środowisko artystyczne protestowało przez lata.
Zuzanna Janin (ur. 1961)
Zuzanna Janin jest artystką, której twórczość balansuje na granicy autobiografii i alegorii, intymności i monumentalności. Temat macierzyństwa i opieki pojawia się w jej pracach przez pryzmat ciągłości i przerywania - pamięci rodzinnej, tożsamości przekazywanej między pokoleniami kobiet, relacji między córką a matką.