Marzenie o równowadze. Wystawa Alexandra Caldera w Fondation Louis Vuitton
Wystawa „Calder. Rêver en Équilibre” w paryskiej galerii Fondation Louis Vuitton wykracza poza ramy zwykłej prezentacji dorobku jednego z największych artystów XX wieku. To wielowarstwowa opowieść o tym, jak dzieło sztuki współgra z otoczeniem i ruchem, rozpisana na niemal 300 prac wypełniających wszystkie pomieszczenia instytucji.
Ekspozycja otwiera się już 15 kwietnia i potrwa do 16 sierpnia. Okazja jest wyjątkowa, bo mija właśnie sto lat od przyjazdu Alexandra Caldera do Francji oraz pół wieku od jego śmierci. Dzięki współpracy z Calder Foundation udało się zgromadzić obiekty reprezentujące niemal pięć dekad twórczości – od wczesnych prób z końca lat 20. po potężne, dojrzałe realizacje z lat 60. i 70. Kuratorzy prowadzą widza przez tę drogę, kładąc nacisk na niezwykłą konsekwencję artysty. W jego rękach rzeźba stała się medium otwartym na światło, dźwięk i upływ czasu.
Wystawa zajmuje ponad 3000 metrów kwadratowych, po raz pierwszy anektując każdą salę fundacji oraz przylegający do niej trawnik. Wyjście w plener ma tu głębszy sens. Prace Caldera nabierają pełnej mocy właśnie w kontakcie z otoczeniem. Jego słynne mobile, zawieszone w nieregularnych wnętrzach zaprojektowanych przez Franka Gehry’ego, stają się częścią architektury. Reagują na załamania bryły, grę cieni i najmniejszy ruch powietrza, tworząc z budynkiem spójną, dynamiczną całość.
Narracja wystawy zaczyna się od paryskich początków artysty. Alexander Calder, po studiach w Nowym Jorku, trafił do Paryża w 1926 roku i błyskawicznie odnalazł się w tyglu Montparnasse’u. To właśnie tam narodziły się jego pierwsze druciane rzeźby oraz legendarny Cirque Calder – miniaturowy świat cyrku. Warto pamiętać, że kiedy artysta własnoręcznie wprawiał w ruch swoich akrobatów i klaunów, w gronie widzów zasiadały takie postacie, jak Piet Mondrian, Joan Miró czy Le Corbusier.
To właśnie wizyta w pracowni Mondriana w 1930 roku pchnęła artystę w stronę abstrakcji. Wkrótce potem Marcel Duchamp ukuł termin „mobile” dla jego ruchomych konstrukcji, na co Jean Arp odpowiedział określeniem „stabile”, nazywając tak obiekty statyczne. Te dwa pojęcia do dziś definiują twórczość Alexandra Caldera i wyznaczają rytm wystawy. Na wystawie zobaczymy zarówno eteryczne formy drgające przy lada podmuchu, jak i ciężkie bryły, które na zawsze zmieniły definicję rzeźby w przestrzeni publicznej.
Ekspozycja idzie jednak o krok dalej, pokazując artystę jako twórcę wszechstronnego. Obok rzeźb znajdziemy też obrazy, rysunki, drewniane figury oraz unikatową biżuterię. Taki układ pozwala dostrzec skalę jego wyobraźni i swobodę, z jaką poruszał się między różnymi materiałami. Zamiast klasycznej retrospektywy, otrzymujemy próbę uchwycenia logiki jego pracy, gdzie równie ważne co masa, są pustka, odbicie i efemeryczność.
Kontekst historyczny budują dzieła zaprzyjaźnionych artystów – m.in. Barbary Hepworth, Paula Klee czy Pabla Picassa, a wystawę dopełniają fotografie mistrzów, takich jak Henri Cartier-Bresson czy Agnès Varda. Zdjęcia pokazują twórcę, dla którego sztuka i codzienne życie stanowiły nierozerwalną jedność.
Skupienie uwagi na konkretnych cyklach, takich jak seria Constellation, sprawia, że wystawa pozostaje czytelna mimo swojej ogromnej skali. „Calder. Rêver en Équilibre” to portret artysty, który nieustannie poszerzał granice swojej dyscypliny.
Więcej: