Światło i gest. Pierwsza tak duża wystawa Helen Frankenthaler w Europie
Kunstmuseum Basel otworzyło jedną z najważniejszych wystaw tego sezonu - retrospektywę Helen Frankenthaler. Wystawa wypełnia sale szwajcarskiej instytucji ponad pięćdziesięcioma dziełami i jest wydarzeniem bezprecedensowym: to największa dotychczasowa prezentacja dorobku amerykańskiej artystki w Europie i jej pierwsza solowa wystawa w Szwajcarii.
Autor: IM
Zdjęcia: Materiały prasowe Kunstmuseum Basel
Zdj.gł.: Helen Frankenthaler in her studio on East 83rd Street, New York, 1974; Photograph by Alexander Liberman © J. Paul Getty Trust
Impulsem do jej zorganizowania stał się gest Helen Frankenthaler Foundation, która podarowała muzeum monumentalny obraz Riverhead, domykając tym samym kolekcję powojennej sztuki amerykańskiej, z której bazylejskie muzeum słynie od dekad.
Narracja wystawy prowadzi nas przez sześć dekad twórczości, począwszy od nowojorskich początków Frankenthaler i jej fascynacji ekspresjonizmem abstrakcyjnym. Centralnym punktem ekspozycji jest moment przełomowy z początku lat 50. - narodziny techniki soak-stain, dzięki której artystka zrewolucjonizowała sposób myślenia o malarstwie.
Wylewając mocno rozcieńczoną farbę bezpośrednio na surowe, niezagruntowane płótno leżące na podłodze, sprawiła, że pigment wnikał w strukturę tkaniny, zamiast tworzyć warstwę na jej powierzchni. To właśnie te świetliste, niemal akwarelowe kompozycje zdefiniowały nurt Color Field painting i otworzyły drogę do zupełnie nowej wrażliwości w sztuce współczesnej.
Kuratorzy zdecydowali się na ciekawy zabieg, dzieląc ekspozycję na etapy, które pokazują ewolucję artystki: od wczesnych inspiracji Pollockiem czy Miró, po dojrzałe, wielkoformatowe płótna. Ważnym elementem wystawy jest dialog Frankenthaler z dawnymi mistrzami. Zobaczymy, jak artystka wchodzi w intymną relację z twórczością Tycjana, Rembrandta czy Maneta, przekładając ich operowanie światłem i przestrzenią na własny, syntetyczny język. Wystawa pokazuje też mniej znane oblicze artystki - jej eksperymenty z linią w latach 70., użycie akryli, a nawet wykorzystywanie faktury podłogi, której odciski stawały się częścią kompozycji.
Poza monumentalnymi płótnami, retrospektywa rzuca światło na grafiki oraz niezwykle silne w wyrazie prace na papierze, które Frankenthaler traktowała na równi z tradycyjnym malarstwem. Całość dopełnia bogata dokumentacja biograficzna i filmowy portret artystki, pozwalający lepiej zrozumieć proces twórczy kobiety, która porzuciła sztalugę na rzecz fizycznego zaangażowania w przestrzeń obrazu. To wystawa o wolności i nieustannym poszukiwaniu nowej formy, którą warto zobaczyć, by zrozumieć, jak bardzo Frankenthaler wyprzedziła swój czas.