Więcej niż kolekcja. Sztuka w świecie NOHO
Rzeźba uformowana z belek odzyskanych z dawnych młynów, autorskie serie projektowane z myślą o konkretnych wnętrzach, balansująca rzeźba Jerzego Kędziory zawieszona między budynkami i monumentalny Mitoraj, który już wkrótce stanie się częścią warszawskiej Woli – w inwestycjach NOHO sztuka pojawia się w bardzo różnych skalach i miejscach: od kameralnych klatek schodowych po otwarte place miejskie. Decyzje o tym, co i gdzie się znajdzie, zapadają jednak znacznie wcześniej, niż mogłoby się wydawać. Jak tworzy się kolekcję, która staje się częścią architektury, codzienności mieszkańców i tożsamości miasta?
Artykuł sponsorowany
Punktem wyjścia – miejsce
W NOHO nie ma jednego, powtarzalnego schematu doboru sztuki. Za każdym razem punktem wyjścia jest konkretna przestrzeń i rola, jaką ma w niej odegrać dany obiekt – bo inaczej projektuje się dla otwartego placu w skali miasta, inaczej dla lobby mijanego w kilkanaście sekund, a zupełnie inaczej dla klatki schodowej pokonywanej codziennie. Liczy się tu wszystko: skala i faktura pracy, światło dzienne, dystans, z jakiego będzie oglądana, naturalny ruch człowieka w przestrzeni oraz dialog dzieła z architekturą, kamieniem, drewnem czy zielenią. Niemniej ważna jest historia i charakter samego miejsca. W inwestycjach powstających w lokalizacjach o silnym dziedzictwie punktem wyjścia bywa właśnie to, co na danym terenie już zastano.
Najlepiej ilustrują to krakowskie Młyny Mogilska, zrealizowane na terenie dawnych zakładów zbożowych. Część oryginalnych drewnianych belek, zdemontowanych podczas prac przy historycznej zabudowie, zyskała nowe życie w pracowni artystki Neshki. Z tego materiału powstały rzeźbiarskie totemy, które wróciły do Młynów już jako nowe, autorskie obiekty – zachowując fizyczną ciągłość z miejscem, a zyskując zupełnie nową funkcję i formę.
Sztuka jako autorska interpretacja
Część prac powstaje od podstaw, z myślą o konkretnej inwestycji. Artysta otrzymuje pełny kontekst – wizualizacje, architekturę, charakter przestrzeni wspólnych, sposób życia, który ma się w nich toczyć – i przekłada go na własny język. Tak powstała seria Sonii Dubois „Life in NOHO”. Punktem wyjścia były wizualizacje inwestycji, charakterystyczne dla NOHO przestrzenie wspólne, Strefa Lifestyle przeznaczona dla mieszkańców oraz opowieść o codziennym życiu w NOHO. Artystka przełożyła te wątki na swój ilustracyjny, pełen detali język, tworząc serię scen zaczerpniętych ze świata NOHO. Cały projekt rozwijany jest na zasadzie zbliżonej do Hermès Carré – powstaje autorski motyw przewodni, który następnie funkcjonuje w kolejnych odsłonach i wariantach kolorystycznych, za każdym razem zachowując rozpoznawalny charakter twórczyni.
Spójność bez powtórzeń
Przy dziesiątkach realizacji w częściach wspólnych i w Strefie Lifestyle trzeba pogodzić dwie rzeczy naraz: spójny język wizualny i unikanie dosłownego powielania tych samych prac. Stąd pomysł na serie rozwijane w różnych kompozycjach i kolorystykach. Dla Młynów Mogilska Tomasz Opaliński stworzył pięć autorskich kompozycji w dziewięciu wariantach kolorystycznych – łącznie około 45 sygnowanych prac, każda indywidualnie oprawiona i uzupełniona dobranym kolorystycznie passe-partout. Kolejną odsłonę cyklu „Life in NOHO” artysta przygotowuje już dla Dolnych Młynów 10.
Sztuka wychodzi na zewnątrz
NOHO konsekwentnie przyjmuje rolę mecenasa sztuki, wprowadzając ją także do otwartych, miejskich przestrzeni swoich inwestycji. Wybór miastotwórczych lokalizacji niesie ze sobą odpowiedzialność za ich najbliższe otoczenie, dlatego część realizacji artystycznych jest dostępna nie tylko dla mieszkańców, ale i dla wszystkich przechodniów. Na dziedzińcach inwestycji można spotkać wielkoformatowe, autorskie rzeźby, m.in. prace Pawła Orłowskiego, rzeźbiarza i wykładowcy warszawskiej ASP, stworzone dla projektów NOHO przy Nadgórników oraz w Młynach Mogilska.
W krakowskim LINDEGO2, pomiędzy dwiema bryłami inwestycji, zawieszona jest kinetyczna „Przechodząca II” Jerzego Kędziory. Balansująca rzeźba koresponduje z architekturą projektu, inspirowaną ruchem, powietrzem i wiatrem. Największą skalę to podejście osiągnie jednak w NOHO ONE w Warszawie, gdzie stanie ponad czterometrowy „Tindaro” Igora Mitoraja. Rzeźba znajdzie się w otwartej, publicznie dostępnej przestrzeni inwestycji przy Rondzie Daszyńskiego. „Tindaro” zostanie więc podarowany miastu: będzie można spotkać go podczas spaceru, w drodze do pracy, przechodząc przez NOHO ONE. Z czasem dzieło może stać się lokalnym punktem orientacyjnym i trwałym elementem wizualnej pamięci tej części Warszawy.