52 m² w Krakowie, które pomieściły więcej, niż się wydaje
Nowe mieszkanie w jednym z budynków na północy Krakowa, 52 m² powierzchni i długa lista oczekiwań oraz ogrom inspiracji – tak wyglądała sytuacja, gdy inwestorzy zwrócili się do SUSPENS studio. Mimo wszystko udało się znaleźć rozwiązania, które pozwoliły pogodzić marzenia inwestorów z realiami niewielkiego metrażu.
Lista oczekiwań była ambitna (nie wspominając o ponad 3 tysiącach zapisanych zdjęć z inspiracjami). Właściciele marzyli o sypialni pełniącej wyłącznie funkcję miejsca odpoczynku, osobnym gabinecie do pracy, wygodnej strefie dziennej z dużą sofą do spotkań z przyjaciółmi, komfortowej kuchni z wyspą barową, miejscu do spożywania posiłków, dodatkowym pokoju dla ewentualnego współlokatora oraz jak największej ilości zabudów do przechowywania. Wszystko to należało zmieścić na standardowym metrażu.
Ostatecznie okazało się, że najważniejsze było zaufanie. Kamil Aksamit, główny projektant i współzałożyciel SUSPENS studio, przekonał klientów, że architektura wnętrz to w dużej mierze sztuka kompromisu między wizją z internetowych obrazków a realiami przestrzeni.
Jedną z najważniejszych decyzji była rezygnacja z tradycyjnego stołu jadalnianego. Na 52 m² zajmowałby cenną przestrzeń i utrudniał komunikację.
Dzięki temu w salonie znalazło się miejsce na dużą rozkładaną sofę oraz fornirowaną komodę RTV w odcieniu koniaku, wykonaną przez polską pracownię Puvo Design. Funkcję miejsca do wspólnych posiłków przejął przestronny półwysep barowy w kuchni.
Projekt łączy estetyki Mid-Century Modern i Wabi-Sabi. Królują tu naturalne kolory ziemi, uzupełnione detalami z mosiądzu i ryflowanego szkła. Charakter wnętrza budują także gliniane tynki strukturalne z polskiej manufaktury Costka, których faktura wprowadza do mieszkania subtelną niedoskonałość charakterystyczną dla japońskiej filozofii.
Wyzwaniem okazał się też korytarz – był ciemny, wąski i ciągnął się przez pół mieszkania. Nie zdecydowano się jednak na to, by go rozświetlić. „Próba udawania, że w korytarzu mamy dostęp do naturalnego światła, poprzez sztuczne rozjaśnianie ścian i daremną walkę z ograniczeniami, byłaby robieniem dobrej miny do złego rzutu. Co więcej, w tak długiej i zamkniętej przestrzeni akustyka byłaby fatalna” – wyjaśnia architekt.
Sufit ozdobiła ciemna zieleń, a ściany oraz ukryte drzwi pokryto tapetą o głębokim odcieniu z tłoczonym motywem liści bananowca.
Na tle pozostałych pomieszczeń wyróżnia się sypialnia. Jej charakter buduje efektowna kompozycja ścienna utrzymana w odcieniach drewna i beżu.
Podział funkcji objął obie łazienki. W mniejszej, ogólnodostępnej, wyposażonej w wannę, znalazły się pralka i suszarka. Łazienka przynależąca do głównej sypialni stała się bardziej prywatną strefą relaksu z wydzielonym prysznicem.