Czy da się wprowadzić intymność na 1000 metrów kwadratowych?
W środku głośnej, szybko rosnącej dzielnicy stoi dom, w którym pierwsze skrzypce gra spokój. PD House, projektu pracowni Abhay & Associates, to ogromna willa, która mimo skali została pomyślana tak, by żyło się w niej zwyczajnie.
Wszystko zaczyna się na otwartym na niebo dziedzińcu, gdzie światło przesuwa się po posadzce i roślinach jak bardzo cichy zegar. W centrum stoi rzeźba Nandiego na niskim drewnianym postumencie, na tle autorskiego muralu - współczesnej interpretacji ghatów w Varanasi. Ten kadr, zamknięty w podwójnej wysokości pustce i otoczony zielenią, wprowadza pauzę między kolejnymi strefami domu i porządkuje codzienny ruch domowników.
Punktem wyjścia nie był styl, tylko sposób, w jaki rodzina korzysta z przestrzeni. Ważne było, żeby wnętrza nie zamieniły się w pokazową rezydencję, w której trudno usiąść z kawą, bo wszystko jest zbyt dopięte. Stąd mocny nacisk na naturalne światło, sąsiedztwo zieleni i miękkie przejścia między częściami wspólnymi a strefami prywatnymi.
Na parterze spotykają się salon reprezentacyjny, pokój dzienny, jadalnia, suche i mokre kuchnie, spiżarnia oraz sypialnia rodziców. Pomiędzy nimi wciąż pojawiają się kadry: fragmenty dziedzińca czy plamy zieleni zachowują poczucie bliskości - domownicy mogą się widzieć, nawet jeśli każdy robi w danym momencie coś innego.
Ważnym narzędziem są tu sufity. W większych przestrzeniach pojawiają się drewniane okładziny, które obniżają optycznie wnętrze i dodają mu ciepła, w bardziej intymnych miejscach pojawiają się ciemniejsze wykończenia, wyciszające atmosferę. Dom nie ma jednego powtarzanego gestu, raczej zestaw rozwiązań dopasowanych do funkcji poszczególnych stref. Światło dzienne traktowane jest jak materiał: analizowano, jak poranne słońce będzie kładło się na dziedzińcu, na muralu, drewnie, kamieniu i fakturowanych ścianach, tak by dom subtelnie zmieniał się w ciągu dnia.
Wyżej zmienia się skala i poziom prywatności. Na pierwszym piętrze są sypialnie córek i rodzinny lounge - wspólna przestrzeń, z której rozchodzą się bardziej osobiste pokoje. Architektonicznie język pozostaje spójny, ale każda sypialnia ma własny charakter, budowany materiałem, kolorem i detalem. Drugie piętro gromadzi sypialnię główną oraz strefy wypoczynku z lounge’em i barem, czyli kolejny poziom wspólnego spędzania czasu, tym razem już bardziej dorosły w nastroju. Na tarasie wraca temat relacji między bryłą a krajobrazem: kamienne posadzki, siedziska na zewnątrz i zieleń domykają pionowy ruch domu.
Paleta materiałów jest powściągliwa i oparta na fakturach. Pojawiają się ściany wykończone wapienną masą, naturalny kamień, drewno, stonowane tkaniny, beton i metalowe detale. Zestawienie gładkich i bardziej surowych powierzchni pozwala zachować wrażenie dotykalności, zamiast gładkiego, „hotelowego” wykończenia. Kolor nie dominuje - pojawia się w wybranych elementach: meblach, sztuce, pojedynczych akcentach architektonicznych, które rozbijają zbyt formalny ton.