Duch modernizmu wciąż tu mieszka. Tak odmieniono mieszkanie w Poznaniu
Oryginalne lastryko, drewniane boazerie, tapety nachodzące na włączniki i sprytnie ukryte schowki sprawiały, że 80-metrowe mieszkanie, do którego dziś zaglądamy, przypominało kapsułę czasu. Choć pierwotne wyposażenie musiało ustąpić rozwiązaniom odpowiadającym współczesnym potrzebom trzyosobowej rodziny, projektantka z pracowni KRZY/WO postarała się, by nie zatracić ducha modernizmu.
„Powiem szczerze: to mieszkanie zrobiło na mnie wrażenie już podczas pierwszych odwiedzin. Zachowało niemal niezmieniony klimat lat 80.” – przyznaje autorka projektu, Ludomira Krzynowek-Wosińska. Tapeta maskowała drzwi do schowka, we wnętrzu pozostały drewniane lustra i półki, retro płytki, kolorowa ceramika i mnóstwo pomysłowych skrytek. „Jako projektantka czułam się nieco rozdarta” – dodaje.
Nowi właściciele zakochali się przede wszystkim w układzie – narożne położenie zapewnia dużo światła, a okna wychodzą na zieleń parku. Od początku wiedzieli też, że chcą zachować osobną kuchnię oraz znaleźć miejsce na wydzieloną pralnię z suszarnią. Projekt powstał jako współczesna interpretacja modernizmu.
Korytarz w kształcie litery „T” został wyposażony w pojemne szafy, wygodną ławkę i duże lustro, które optycznie powiększa przestrzeń. Lustro sprytnie maskuje wejście do schowka przeznaczonego na sezonowy sprzęt, a na końcu korytarza znalazło się miejsce na niewielką szufladę. Ścianę pokryła dekoracyjna tapeta Casamance z motywem roślinnym.
Kuchnia zachowała osobny układ, na którym zależało właścicielom. Dolne szafki wykonano z drewna, górne utrzymano w odcieniu złamanej bieli, a całość uzupełniają mosiężne uchwyty. Nie zabrakło też sztuki – znalazł się tu plakat Nikodema Szpunara, modernistyczne stalowe dodatki oraz charakterystyczny czajnik z gwizdkiem w kształcie ptaszka. Kompozycję przełamuje stół z delikatną falbanką oraz terakotowa lampa o formie przypominającej rozwijający się kwiat.
„Dużą rolę odegrały inspiracje inwestorów oraz ich wyczucie estetyczne. Wspólnie dość szybko określiliśmy kierunek, w którym powinien rozwijać się projekt” – wspomina projektantka. Elementy dekoracyjne, które wcześniej pojawiały się przede wszystkim na ścianach, przeniesiono na powierzchnie zabudów meblowych. We wnętrzu pojawiło się drewno w ciemniejszym odcieniu, a dawne lastryko zastąpiła jednolita posadzka z mikrocementu.
Najważniejszym punktem salonu jest okrągły drewniany stół, któremu towarzyszą krzesła oraz zielona sofa ustawiona na tle efektownej drewnianej zabudowy.
Różowy obraz autorstwa Fran Wasi koresponduje z kolorystyką pomieszczenia. Zawisły tu również prace Felicji Parasol, a uzupełnieniem są marmurowy stolik oraz niewielkie krzesło z pracowni The Good Living.
Sypialnia jest nieco delikatniejsza. Fronty pojemnych szaf utrzymano w kolorze ścian, by zabudowa nie stała się przytłaczająca. Głównym elementem dekoracyjnym jest drewniana ściana za łóżkiem, która nawiązuje do materiałów wykorzystanych w całym mieszkaniu. Artystycznym akcentem jest niewielki sitodruk autorstwa Soni Dubois.
Także łazienka odwołuje się do estetyki retro. Orzechowe zabudowy, drobny format płytek i stonowana kolorystyka przywołują klimat mieszkań sprzed lat, jednak w nowoczesnym, nieco uproszczonym wydaniu.
Generalny remont trwał około pięciu miesięcy i przyniósł kilka niespodzianek. Początkowo planowano zachować istniejące tynki, jednak podczas prowadzenia nowych instalacji zaczęły one odpadać z sufitu. Ostatecznie konieczne było więc wykonanie nowych w całym mieszkaniu.
Kolejnym ograniczeniem okazały się grzejniki, ponieważ mieszkanie należy do zasobów spółdzielczych, a remont przypadł na sezon grzewczy. Ich wymiana nie była możliwa, dlatego projektantka zaproponowała ażurowe zabudowy.