Jak podzielić mieszkanie atmosferą? Apartament bez ścian od studia RDTH
Dla większości z nas dom to azyl, w którym drzwi i ściany wyznaczają granice intymności, oddzielając pracę od odpoczynku, a zapachy kuchni od świeżości sypialni. Nie w tym apartamencie. Tu rezygnacja z tradycyjnego podziału stworzyła przestrzeń, która oddycha, zmienia się i dopasowuje do rytmu dnia swoich mieszkańców.
Jak wiele „wolności" projektanci dali tej przestrzeni? Z wyjątkiem pionu instalacyjnego i świetlika, wnętrze zostało całkowicie oczyszczone z barier. Rolę tradycyjnej architektury przejął tu jeden, centralnie umieszczony blok meblowy.
Dzięki jego lekkiemu obróceniu względem osi mieszkania, naturalnie wyłoniły się strefy funkcjonalne. To fascynująca gra skali: z jednej strony mamy do czynienia z płynnym, jednopokojowym loftem, z drugiej - układ oferuje logikę niemal czteropokojowego apartamentu. Nie ma tu jednak sztywnych granic. To użytkownik, poprzez ruch i światło, nadaje tym miejscom aktualne znaczenie.
Nieszablonowe podejście widać najwyraźniej w podziale strefy kuchennej. Projektanci zdecydowali się na stworzenie dwóch osobnych punktów. Pierwszy, zlokalizowany w sercu salonu, to raczej „domowa kawiarnia” - miejsce celebracji porannego espresso czy wieczornego wina, które w przyszłości może łatwo zmienić swoją funkcję.
Prawdziwe zaplecze kulinarne, w pełni wyposażone i techniczne, zostało ukryte w głębi rzutu. Od reszty mieszkania oddziela je miękka linia zasłony. To rozwiązanie pozwala na błyskawiczną zmianę nastroju - od surowego, uporządkowanego wnętrza po pełną życia, roboczą kuchnię, która w razie potrzeby znika za fałdami tkaniny.
Wizualny język tego wnętrza buduje surowość skontrastowana z ciepłem. Odsłonięta betonowa konstrukcja budynku stała się naturalnym tłem dla pozostałych elementów. To szczera architektura, która nie boi się pokazywać swoich blizn. Zestawiono ją z tradycyjnym dębowym parkietem i mlecznymi luksferami, które doświetlają strefę sanitarną, nie odbierając jej niezbędnej prywatności.
Niezwykle istotnym kontekstem dla tego projektu jest samo miasto. Bliskość kawiarni, parków, instytucji kultury i metra sprawiła, że mieszkanie mogło pozbyć się nadmiaru funkcji magazynowych. Skoro wszystko, czego potrzebujemy do życia, znajduje się w zasięgu dziesięciominutowego spaceru, wnętrze może pozostać przestronne i czyste.
Otwartość tego apartamentu to świadoma decyzja o rezygnacji z konserwatywnych zasad na rzecz swobody. To przestrzeń dla osób, które zamiast zamykać się w pokojach, wolą żyć w nieustannym dialogu z otoczeniem i architekturą, która - choć oszczędna w formie - daje nieskończone możliwości aranżacji własnej codzienności.