Jak zaprojektować dwupoziomowe mieszkanie? Tu królują różowe schody
„Wszystko zaczęło się od kolorowej lampy, którą właścicielka kupiła jeszcze przed rozpoczęciem remontu” – mówią autorki projektu z pracowni BROKAT. Ten jeden element wraz z różową sofą Togo wyznaczyły kierunek całej koncepcji 100-metrowego mieszkania w Katowicach.
Właściciele, czteroosobowa rodzina, nie bali się wyzwań – a wręcz przeciwnie, byli gotowi na nieoczywiste rozwiązania i kreatywne pomysły. „Z wyczuciem podchodzą do sztuki i oryginalnego designu – kolekcjonują grafiki i śledzą aktualne trendy wnętrzarskie” – dodają projektantki.
Mieszkanie było w stanie deweloperskim, a inwestorom zależało przede wszystkim na dopasowaniu układu do codziennego życia rodziny. Marzyli o dużej strefie dziennej, wygodnej sypialni, osobnych pokojach dla dzieci, miejscu do ćwiczeń oraz przestrzeni do pracy zdalnej – a to oznaczało spore zmiany.
„Dość mocno zaingerowałyśmy w zastany układ. Na parterze wyburzyłyśmy ściankę działową między salonem a pokojem – wyjaśnia pracownia BROKAT. – Odwrotnie postąpiłyśmy z antresolą: z otwartej przestrzeni wydzielone zostały dwa pokoje dla dzieci, łazienka, miejsce do pracy oraz strefa do ćwiczeń”.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów nowego wnętrza są schody. Początkowo były prowizoryczne, wykonane ze stalowej konstrukcji i surowych drewnianych belek. Teraz są naturalnym przedłużeniem zabudowy kuchennej, a pod nimi ulokowano pojemne szafy mieszczące kuchenne akcesoria. Nie da się też pominąć różowego odcienia – to nawiązanie do dwóch, wcześniej już wspomnianych, elementów zakupionych na samym początku: żyrandola Cocktail oraz kultowej sofy.
Sercem mieszkania stała się otwarta kuchnia, wokół której koncentruje się codzienne życie rodziny. Projektantki postawiły na dużą ilość blatu roboczego i zabudowę wykończoną dębowym fornirem. Blat jest jasny, podobnie jak górne szafki, a dzięki temu obszerna zabudowa wydaje się lżejsza. Nie zabrakło jednak koloru – posadzka w strefie roboczej to biało-bordowa szachownica, która dalej przechodzi w dębową jodełkę.
„Narożnik z piekarnikami domknęłyśmy miękkim, zaokrąglonym profilem, aby bryła nie ciążyła w otwartej przestrzeni. Wyzwaniem okazało się balkonowe okno, do którego musi być stały dostęp. Na jego szerokości zamontowałyśmy drewniany, ruchomy blat otwierany do góry” – wyjaśniają projektantki.
Właściciele, jako fani designu i grafiki, wnieśli do mieszkania kolekcję, która przewija się przez całe wnętrze. Wielobarwny żyrandol to projekt Hanny Anonen dla marki Hakola, który ma przypominać musujące drinki.
Czarna szafka pod TV to USM Haller projektu Fritza Hallera i Paula Schärera – ikona modularnych mebli biurowych. Z kolei nad stołem w jadalni wisi słynna lampa PH5 autorstwa Poula Henningsena. Grafiki zdobią ściany od salonu aż po kuchnię.
Sypialnia, choć spokojniejsza, kontynuuje założenia projektowe. Zabudowa została zaprojektowana jako wizualna klamra dla kuchni, nawiązując do zastosowanych tam materiałów i prostych form.
Róż, off-white oraz bordo dotarły także do łazienek, gdzie uzupełniają je granat i ceglaste akcenty. Tę na parterze wyłożono płytkami włoskiej firmy 41zero42, a ściany zdobią podłużne płytki marki Emil Group.
Z kolei w łazience na antresoli ścianę z wanną wykończono dwoma pasami różowych płytek o różnych tonacjach, a całość przełamuje niebieski kinkiet. W jednej z łazienek stanął też pomarańczowy stołek Nokk – jego wodoodporna konstrukcja sprawdza się również w wilgotnych pomieszczeniach.