Jak zmienić przestarzały układ w funkcjonalne wnętrze? Odważne mieszkanie z lat 60.
W 90-metrowym mieszkaniu z 1965 roku pracownia D I — S diriondostudio przeprowadziła gruntowną redefinicję przestrzeni. Wnętrze, które przez dekady pozostawało niezmienne, zostało otwarte i dostosowane do współczesnego stylu życia.
Mieszkanie od kilku lat stało puste, a remontu nie doświadczyło od momentu powstania. Zachowało więc oryginalny układ funkcjonalny z lat 60. Wnętrze było mocno podzielone: długi, ciemny korytarz prowadził do niewielkich sypialni, kuchnia i łazienka znajdowały się na samym końcu mieszkania. Jedynie salon i jadalnia wychodziły na główną ulicę – Gran Vía.
Nowy projekt całkowicie zmienił ten układ. Mieszkanie zostało wyraźnie podzielone na dwie strefy: dzienną oraz nocną. Od strony ulicy powstała otwarta przestrzeń, która łączy kuchnię, jadalnię i salon. Dziś miejsce to stanowi centrum życia domowników. Można stąd przejść na taras i podziwiać widoki na Madryt. Znalazła się tu także toaleta gościnna.
Część nocna mieści dwie sypialnie, które doświetlone są naturalnym światłem dzięki oknom wychodzącym na wewnętrzny dziedziniec. Takie rozwiązanie zapewnia także ciszę i prywatność.
Obie sypialnie przylegają do własnych, w pełni wyposażonych łazienek typu en suite z oddzieloną strefą WC i prysznicem.
Jednym z najważniejszych etapów pracy nad wnętrzem było uproszczenie przestrzeni. Usunięto liczne wnęki, załamania i przypadkowe narożniki. Ściany zostały wyrównane i zaprojektowane jako gładkie, ciągłe płaszczyzny. Podobne decyzje podjęto w przypadku sufitów. Zamiast je obniżać, aby ukryć masywne żelbetowe belki, zdecydowano się je odkryć i włączyć w kompozycję – dzięki temu wysokość pomieszczeń sięga nawet do 270 cm.
Dużym wyzwaniem było zapewnienie jak najlepszych warunków świetlnych. Aby wzmocnić efekt naturalnego światła, sufity wykończono farbą o delikatnym połysku, a całe mieszkanie wyłożono jednolitą posadzką z mikro-kwarcu, co optycznie powiększyło przestrzeń.
Projekt oparto na bardzo neutralnej bazie. Zrezygnowano z listew przypodłogowych, sztukaterii i zbędnych detali. Wnętrze zostało potraktowane jak czyste tło dla materiałów, koloru i mebli. Inspiracją były elastyczne przestrzenie galeryjne oraz minimalizm charakterystyczny dla twórczości Donalda Judda.
Kolor stał się głównym narzędziem do budowania charakteru. Wybrano zieleń szałwiową – odcień, który w zależności od światła zmienia natężenie i ton. Kolor ten współgra z pozostałymi materiałami: drewnem orzechowym i szczotkowaną stalą nierdzewną w kuchni oraz marmurem w łazienkach.
Wyposażenie dobrano raczej oszczędnie, ale świadomie. Meble same w sobie pełnią rolę akcentów dekoracyjnych. Żaden z elementów nie mógł zaburzyć spójności.