Łódź czy Orient? Eklektyczne mieszkanie zaprojektowane przez przyjaciółki
W łódzkiej kamienicy z początku XX wieku powstało wnętrze zaprojektowane przez Hanna Pietras Architects dla przyjaciółki i współlokatorki ze studiów. Mieszkanie o powierzchni 60 m² stało się opowieścią o spotkaniu kultur, emocjach zapisanych w przestrzeni oraz o tym, jak bardzo architektura potrafi być osobista.
Autor: MG
Projekt: Hanna Pietras, Anna Mieszek, Małgorzata Kowalczyk-Wiankowska, Anna Petrova
Zdjęcia: MOOD AUTHORS
„Wszystko zaczęło się ponad trzy lata temu, kiedy mój telefon eksplodował od wiadomości. KUPIŁAM! KUPIŁAM!” – wspomina Hanna Pietras. Od początku było jasne, że projekt będzie miał wyjątkową dynamikę. Tworzyły go trzy osoby połączone relacją i wspólną historią: Ania, właścicielka mieszkania, Hanna Pietras oraz Gosia – architektka i stała współpracowniczka pracowni.
Wysokie sufity, duże okna i klasyczne detale architektoniczne stały się naturalnym punktem wyjścia do projektu. Przestrzeń została oczyszczona z wtórnych podziałów i zbędnych konstrukcji, co pozwoliło przywrócić jej pierwotne proporcje i rytm.
„Zależało mi, by maksymalnie uszanować tkankę budynku, ale bez rezygnacji z komfortu i współczesnych rozwiązań. Chciałam, aby stary i nowy świat mogły ze sobą współistnieć, a nie rywalizować” – wyjaśnia Hanna Pietras.
Istotny wpływ na charakter wnętrza miała również historia właścicielki. Ania jest architektką, przez lata pracowała przy projektach zagranicznych, a do Łodzi wróciła po długim okresie życia na Bliskim Wschodzie. Ta dwutorowość – lokalne korzenie i doświadczenia z innych kultur – stała się podwaliną projektu.
Motywy architektoniczne i ornamentyka charakterystyczne dla Bliskiego Wschodu pojawiają się tu w subtelnych, współczesnych formach. Królują złamane beże, naturalne drewno i kamień, a na spokojnym tle wybijają się wyraziste detale: meble od Lexavala, oświetlenie AQForm oraz rzeźby i obrazy autorstwa Oli Józefów i Teodora Durskiego. „To nie miała być ‘orientalna dekoracja’, ale przestrzeń, w której przenikają się doświadczenia Ani – od pracy w Kuwejcie po korzenie w Łodzi”.
Wyjątkową rolę w projekcie odgrywa oryginalna, ponad 120-letnia sosnowa podłoga. Została pieczołowicie odrestaurowana i zachowana w całości. Spina całą przestrzeń i przypomina o historii kamienicy.
Proces projektowy w dużej mierze toczył się online, ponieważ w czasie realizacji właścicielka mieszkała w Kuwejcie. Mimo to wnętrze zachowało spójność i lekkość. Kluczowe okazały się przemyślany układ funkcjonalny oraz świadoma praca ze światłem. „Kuchnia miała być minimalistyczna, ale pełna światła. Lustro i stal odbijają przestrzeń, dzięki czemu wnętrze wydaje się większe, a jednocześnie nabiera charakteru”.
Nic nie jest tu przypadkowe. Każdy element został dobrany świadomie i ma swoje uzasadnienie. Regały polskiej marki Tamo, lampa Tom Dixon odbijająca popołudniowe światło oraz sztukateria zaprojektowana specjalnie do tego mieszkania tworzą wielowarstwową, ale spójną całość.
„Bałam się, że realizacja mieszkania przyjaciółki to będzie emocjonalny rollercoaster. Ale kiedy po przeprowadzce usiadłyśmy tu na wieczorne ploteczki przy winie, poczułam coś niesamowitego – to wnętrze naprawdę otula. To miejsce, które zmusza do zatrzymania się i celebrowania codzienności” wspomina projektantka.
W efekcie powstało mieszkanie, które łączy przeszłość z teraźniejszością, lokalny kontekst z doświadczeniami z innych stron świata oraz architekturę z emocjami. Przede wszystkim jest to jednak dowód na to, że projekt realizowany z przyjaciółką może zakończyć się sukcesem.