Le Corbusier, różowa kanapa i dziki ogród za oknami
Marta Pala‑Szczerbak z pracowni Minimoo zaprojektowała przestrzeń dla pary, która po pracy w mieście chciała wracać do miejsca cichego, uporządkowanego i blisko natury. O wyborze działki przesądził widok na dziki ogród oraz pnie brzóz i sosen pobliskiego lasu, dlatego to właśnie krajobraz stał się jednym z głównych punktów odniesienia przy projektowaniu wnętrz.
Autor: IM
Projekt: Marta Pala-Szczerbak, pracownia Minimoo
Zdjęcia: Yassen Hristov
Stylizacja: Katarzyna Kukułka
Drugim było przywiązanie właścicieli do minimalizmu i kolekcjonowane przez nich japońskie grafiki. Te trzy wątki - natura, prostota i Japonia - porządkują cały parter domu o powierzchni 140 m².
Wnętrze oparte jest na surowej palecie barw i kilku konsekwentnie prowadzonych materiałach. Pojawia się drewno, kamień, beton i metal, a tło stanowią biel, szarości i czerń w matowych wykończeniach. Minimalizm nie oznacza tu jednak pustki - raczej brak rzeczy zbędnych i spokojny rytm, w którym każdy element ma swoje miejsce. Właściciele chcieli przestrzeni do wyciszenia i powrotów z podróży, więc zamiast telewizora jest światło, widok ogrodu i kilka dobrze dobranych mebli.
Dom kupiono w stanie deweloperskim, ale układ nie wymagał rewolucji. Schody z holu przeniesiono do garażu, bo poddasze pełni funkcję strychu, powiększono też część okien w strefie dziennej i z większości drzwi zdjęto nadproża, by otworzyć widoki. Na parterze wygospodarowano dwie garderoby i pralnię, lekko zwężając hol, który mimo to wciąż prowadzi w głąb domu szerokim, trzymetrowym korytarzem.
Jedna ze ścian korytarza to dębowy fornir od Platinum Door, z drzwiami ukrytymi tak, by nie przerywać rysunku drewna, druga - biała, z wysokim regałem Stepps marki Balma i dużym lustrem z czarną półką przy wejściu. Całość uzupełniają lampa i kinkiety projektu Le Corbusiera od Nemo Lighting oraz fotel &Tradition, które domykają pierwsze wrażenie: spokojnie, jasno, bez zadęcia.
Kilka stopni niżej otwiera się strefa dzienna z salonem, kuchnią i jadalnią. Zasięg salonu wyznacza fragment odsłoniętego stropu z wylewanego betonu z widocznym rysunkiem desek szalunkowych, podpartego betonowymi słupami i belkami. Ten surowszy akcent równoważy połyskliwa, kamienna podłoga i miękkie meble wypoczynkowe.
Najmocniejszy gest to różowa sofa z Noti - lekko przewrotna na tle stonowanej palety - zestawiona z czarnym skórzanym fotelem z podnóżkiem tej samej marki, metalowymi stolikami od Muuto i „pniakami” Gervasoni z litego grabu. Obok stanął wolnostojący kominek obudowany czarną stalą, a duże przeszklenia przysłaniają popielate zasłony, które tylko zmiękczają światło z ogrodu.
Za oparciem sofy ustawiono prosty, drewniany stół w jasnym odcieniu, który nawiązuje do stolików‑pieńków. Towarzyszą mu czarne krzesła i kompozycja szklanych lamp nad blatem, o tłoczonej strukturze układającej się w dynamiczne pręgi. Kuchnia, sąsiadująca ze strefą wypoczynkową, opiera się na wysokiej, białej zabudowie ze sprzętem AGD, szafkami i spiżarnią, które tworzą spokojne tło.
Uwagę przyciąga wyspa - blok z czarnym granitowym blatem o wyrazistym, jasnym użyleniu, przygotowanym przez firmę Hoder. W wyspie mieści się płyta indukcyjna, zlewozmywak, wpuszczane czarne gniazda typu twist i miejsce do pracy lub szybkiego posiłku na czarnych stołkach, oświetlane liniową lampą w szczotkowanej miedzi.
Motyw Japonii najmocniej widać w sypialni właścicieli. Ścianę zagłówka pokrywa tapeta Glamora z delikatnym, botanicznym motywem inspirowanym japońską estetyką, który dobrze współgra z widokiem natury za oknem. Meble są niskie, zgodnie z logiką japońskich wnętrz, a na szafce nocnej pojawia się wachlarz i ścienna grafika w formie zwoju kakejiku z kolekcji gospodarzy. Kolorystyka opiera się na brązach i szarościach, co podkreśla funkcję tego pokoju jako spokojnego, prywatnego azylu.
W łazience najmocniej wybrzmiewa kamień. Jasnoszare spieki kwarcowe o wyraźnym, marmurowym użyleniu okładają wannę, blat szafki umywalkowej i fragment ściany nad nią, a spokojniejsze płyty pojawiają się na pozostałych powierzchniach. Duże formaty prowadzone na pełną wysokość minimalizują fugi, dzięki czemu ściany tworzą jednolite, łatwe do utrzymania w czystości płaszczyzny i optycznie powiększają wnętrze.
Efekt wzmacniają dwa lustra zamontowane naprzeciw siebie - nad umywalką i w postaci dużej tafli na całą wysokość pomieszczenia - oraz prysznic z odpływem liniowym, który pozwala zachować ciągłość podłogi. Jedną ze ścian pozostawiono w tynku, przeznaczając ją na ekspozycję kolejnej grafiki z kolekcji właścicieli, a duże okno nad wanną doświetla i porządkuje proporcje wydłużonej przestrzeni.
W domu pod Krakowem naturalne materiały - drewno, kamień, beton - spotykają się z precyzyjnie dobranymi meblami i detalami, a sztuka japońska tonuje całość i dodaje jej dyskretnego rytuału. To wnętrze dla kogoś, kto lubi prostotę, ale nie rezygnuje z dobrze zaprojektowanych szczegółów: ukrytych drzwi, idealnie zlicowanych płaszczyzn, przemyślanego światła. Wszystko jest na swoim miejscu, ale nic nie wygląda jak scenografia - raczej jak spokojny dom, do którego chce się wracać.